Brideoreksja - obsesyjne odchudzanie przed ślubem

Odchudzanie przed ślubem.
Już kilka miesięcy przed wyznaczoną datą złożenia przysięgi małżeńskiej, rozpoczyna się gorączka przygotowań.

Niestety, coraz więcej kobiet wpada w pułapkę stresu przed ślubem i nie zawsze kończy się to happy endem. Czasem ma to swoje późniejsze konsekwencje zdrowotne i psychiczne.

-Chciałam, aby mój ślub był skromny. Mały kościółek, sami najbliżsi wokół, a ja w zwiewnej sukni z lnu. Prosto i urokliwie. Ale zaczęły się pytania rodziców- a co z rodziną, ze znajomymi? Obrażą się? A może większe wesele, bo to przecież raz w życiu. To może suknię bardziej elegancką zamówić w salonie? Koniec końców, na wesele zaprosiliśmy 150 osób, a mnie zaczął dopadać stres, że muszę ładnie wyglądać, bo wszyscy będą patrzeć -opowiada Kamila, 27 lat. - Nie wiadomo, kiedy zaczęłam się odchudzać. Najpierw było to niewinne odmawianie sobie słodyczy, potem w odstawkę poszły obiady. Na koniec zrezygnowałam ze śniadań. Było coraz bliżej wesela, ja coraz chudsza, coraz brzydsza i zmęczona. Wiecznie zapłakana, bo przecież nie zdążę schudnąć i nie słyszałam, co wszyscy wokół szeptali. Wesele owszem odbyło się, ale niewiele z niego pamiętam. Nad ranem zabrali mnie do szpitala, bo zemdlałam z wycieńczenia i emocji. Po co mi to było? Nie wiem ? kontynuuje.

Ile podobnych przypadków znacie? Badania pokazują, że 90% kobiet pragnie schudnąć do dnia ślubu, z czego 70% chce zrzucić ponad 10 kg. Brideoreksja jest zjawiskiem podobnym do anoreksji, czyli jadłowstrętu psychicznego, gdzie zaburzenia w odżywianiu związane są ze zniekształconym obrazem własnego ciała. Ideą staje się wyznaczenie sobie jakiegoś pułapu, tj. niskiej wagi ciała, co z czasem również nie wystarcza. A droga od odchudzania do anoreksji, naprawdę nie jest taka daleka.

Oczywiście, jeżeli obiektywnie rzecz biorąc kobieta ma kilka kilo nadwagi, ma prawo odchudzać się, by poczuć się lepiej we własnej skórze. Ale odchudzanie i głodówka, to tak diametralnie odmienne rzeczy jak ogień i woda. Odchudzanie się, to najprościej ujmując, spożycie takiej ilości kalorii, która jest poniżej zapotrzebowania organizmu. Wówczas nasz organizm, żeby prawidłowo funkcjonować, musi pobierać potrzebną energię z zapasów tłuszczu, które mamy. Najlepiej, gdy dzieje się to powoli i stopniowo. Odchudzanie to proces początkowo przebiegający szybko, bo wraz z utratą tkanki tłuszczowej, pozbywamy się także nadmiaru wody w organizmie. Dlatego pierwsze dwa, trzy kilogramy tracimy z dnia na dzień. Później jednak, gdy proces ten spowalnia i efekty są mniej widoczne, uznajemy często, że taka metoda nie działa i wybieramy inne rozwiązania. Niektórzy udają się na fitness, inni na siłownię, ale niestety niektórzy wybierają najgorszy scenariusz, tj. drastyczną głodówkę. Głodówka sama w sobie nie jest zjawiskiem negatywnym i często jest zalecana jako źródło doskonałego oczyszczenia, odmłodzenia i odtrucia organizmu. Żeby jednak była skuteczna musi być przeprowadzona zgodnie z nakreślonym przez lekarza planem i najlepiej pod jego kontrolą. Taka głodówka trwa kilka dni, maksymalnie 10. Nie powoduje ona uszczerbku na naszym zdrowiu, organizm pozbawiony żywności z zewnątrz przechodzi na odżywianie wewnątrzustrojowe. W szybkim tempie spala to, co jest zbędne, np. białko złogowe, ogniska zapalne, nawet martwe fragmenty tkanek. Taka głodówka ma też inne zalety: podnosi odporność na infekcje, daje energię, lekkość, lepsze samopoczucie, no ale to wszystko będzie miało miejsce, gdy przeprowadzimy taką terapię prawidłowo i pod nadzorem. Gdy jednak głodówka trwa dłużej niż 10 dni, wówczas w organizmie zachodzą zmiany, które będą wymagały wiele czasu, by przywrócić nam równowagę zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Niestety, czasem nasza próba odchudzania trwa zbyt długo i  przeistacza się tym samym w anoreksję. Wtedy zmiany w naszym organizmie mogą być nieodwracalne i w 10% przypadków, kończą się śmiertelnie.

Czy naprawdę warto przejść taką drogę od zwykłej chęci odchudzenia się na jedną z najważniejszych imprez w życiu, aż do ciężkich zmian psychicznych i fizycznych, które będą się za nami ciągnąć latami? Kto da gwarancję, że chęć zrzucenia 2-3 kg przed ślubem, nie przerodzi się później w obsesję? Podobno nikt nie zna samego siebie na tyle, by zaufać sobie w 100%, bo nigdy nie wiemy tak naprawdę, jak niektóre czynniki zewnętrzne mogą na nas wpłynąć.

Jak się więc uchronić przed brideoreksją? Jeżeli chcemy zrzucić parę kilo, bo naprawdę tego potrzebujemy, skorzystajmy z tak licznych obecnie ofert osobistych trenerów. Taka osoba dobierze nam ćwiczenia i dietę dokładnie do naszych potrzeb, bez nadmiernego obciążania naszego organizmu. Pójdźmy na siłownię, żyjmy aktywnie, nie jedzmy po 18.00, pijmy 2 litry wody dziennie, nie podgryzajmy między posiłkami, zrezygnujmy ze słodyczy. Banały? Owszem, ale niestety skuteczne. Niech więc przyszłe panny młode myślą więcej o sobie, a nie o tym, co ludzie powiedzą. Niech nie poddają się presji otoczenia, to w końcu ich wesele i powinny zorganizować je wedle własnych marzeń. Ich zdrowie psychiczne i fizyczne jest przecież najważniejsze, a więc stop brideoreksji! I pamiętajcie o najważniejszym, nie ma brzydkich panien młodych. Każda jest jedyna i wyjątkowa w dniu swojego ślubu.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)



Społeczność

Newsletter

Reklama



 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat