Naukowcy, meteorolodzy i specjaliści od pogody przy użyciu najnowszych rozwiązań technicznych dwoją się i troją, aby opracowywać jak najbardziej prawdopodobne prognozy stanu atmosfery na najbliższych kilkanaście dni. Zjawiska pogodowe nic sobie jednak z tego nie robią. Zmieniają się jak w kalejdoskopie, nie dają się okiełznać i żyją własnym życiem. Są nieprzewidywalne, nietrwałe, ulotne i bardzo, bardzo kapryśne. Nic dziwnego że w środowisku synoptyków ugruntowało się powiedzenie: „klimat jest tym, czego się spodziewasz, pogoda jest tym, co dostajesz”.
Warto wiedzieć, że pierwszą profesjonalną długofalową prognozę pogody opracowano w 1945 roku. Pionierem w tej dziedzinie była Ameryka. Na stałe w tamtejszych serwisach internetowych kilkunastodniowe przewidywania co do aury na dworze zagościły jednak dopiero w latach 90 XX wieku. W Polsce zaś dopiero w 2002 roku. Głównymi „synoptykami” były jednak już wtedy komputery. Pracowały nad tymi zagadnieniami pełną parą. Dziś również są w tej sferze niezastąpione, a modele klimatyczne coraz bardziej dokładne. Prognozowanie pogody dla Polski jest jednak trudniejsze niż dla wielu innych państw świata, nasz kraj podlega bowiem pod klimat przejściowy.
Bolączką przewidywaczy pogody jest to, że współczesna technologia bierze pod uwagę dane meteorologiczne z chwili sporządzania prognostyku. Wystarczy więc niewielki niż, którego nie sposób przewidzieć lub lokalność występowania opadów, silnych podmuchów wiatrów itp. i prognoza dla danego regionu ma już bardzo mało wspólnego z rzeczywistością. Ta tendencja nosi nazwę: efektu motyla. Dynamika zjawisk pogodowych jest bowiem tak wielka, że nawet najlepszy komputer niewiele tu pomoże. Odpowiedzialna za nietrafność zapowiedzi o słońcu, opadach i wysokości temperatury jest jednak także np. unosząca się nad kominami fabryk para wodna czy wszechobecny w niektórych miastach smog. Winna jest także aktywność wulkanów, mające wpływ na aurę zbiorniki retencyjne, pozbawianie terenów lasów i np. działalność człowieka.
Czynników wpływających na zmianę aury jest mnóstwo. Nie należy więc ślepo wierzyć kilkunastodniowym prognozom pogody. Dobrze mieć dystans do danych, które z tej dziedziny serwują nam media. Przewidywania dwu i trzydniowe przeważnie się sprawdzają, ale zapamiętywanie temperatur na następne dni nic nam nie da. Pogoda i tak pewnie spłata nam bowiem psikusa. Lepiej więc na planowany z wyprzedzeniem urlop zabrać parasol i choć ze dwie sztuki cieplejszej odzieży. Bo a nuż aura wtedy postanowi trochę zaszaleć.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze