Kobieca sesja zdjęciowa w studiu. Jak się przygotować, żeby poczuć się przed obiektywem swobodnie

Kobieca sesja zdjęciowa może być pięknym doświadczeniem. Sprawdź, jak przygotować się do zdjęć w studiu, co założyć i jak oswoić stres, by poczuć się swobodnie przed obiektywem.
Większość kobiet, które umawiają się na sesję w studiu, mówi to samo zdanie w pierwszych pięciu minutach: "tylko uprzedzam, ja się okropnie nie fotografuję". Prawie zawsze okazuje się nieprawdą. To, co bierzemy za brak fotogeniczności, jest zwykle po prostu niepewnością przed obiektywem - a ta mija w kwadrans, jeśli miejsce i przygotowanie jej nie podkręcają.

Skąd bierze się to spięcie

Z przyzwyczajenia do lustra i selfie. W lustrze widzimy odbicie, czyli twarz odwróconą, do której jesteśmy przyzwyczajone od dziecka. Na zdjęciu widzimy ją taką, jaką widzą inni - i przez pierwszą chwilę wydaje się obca. To złudzenie, nie wada urody, i mija po kilkunastu kadrach.

Drugi powód jest bardziej prozaiczny: nie wiemy, co robić z rękami. W codziennych zdjęciach zawsze coś trzymamy - kubek, torbę, telefon. Na tle studyjnym nie ma nic, więc ręce nagle stają się problemem. Dobry fotograf rozwiązuje to w pierwszych minutach, dając konkretne zadania zamiast prosić o "naturalność".

Co się właściwie dzieje na planie

Sesja nie zaczyna się od zdjęć. Zaczyna się od rozmowy, kawy i rozstawienia światła, na co schodzi zwykle kilkanaście minut. Potem są kadry próbne, które służą wyłącznie ustawieniu lampy i twojemu oswojeniu się z sytuacją - nikt ich nie pokaże i nikt ich nie liczy.

Dopiero potem zaczyna się praca właściwa. Fotograf mówi, gdzie stanąć, w którą stronę patrzeć, kiedy nabrać powietrza. To nie jest ograniczanie swobody, tylko zdejmowanie z ciebie ciężaru wymyślania pozy. Im więcej takich podpowiedzi, tym luźniej wychodzą zdjęcia - paradoksalnie najmniej naturalne kadry powstają wtedy, gdy ktoś powie "rób, co chcesz".

Typowa sesja portretowa trwa dwie, trzy godziny razem z przygotowaniem. To wystarczająco długo, żeby zdążyć się rozluźnić, i wystarczająco krótko, żeby nie stracić energii. Krótsze bywają zbyt sztywne, dłuższe zwykle męczą bardziej, niż dają.

Miejsce robi więcej, niż się wydaje

Przestrzeń wpływa na samopoczucie przed obiektywem mocniej niż stylizacja. W ciasnym pomieszczeniu z niskim sufitem światło pada płasko, cienie kładą się nierówno, a fotograf nie ma jak się odsunąć - i to widać na twarzy, bo czuć się swobodnie w ciasnocie jest po prostu trudniej.

Dlatego warto wiedzieć, czym różnią się miejsca, które w cenniku wyglądają podobnie. W bazie Bookfolino, która zbiera wizytówki studiów z całej Polski, mediana wysokości wynosi 380 centymetrów, a metrażu 100 metrów kwadratowych. Poniżej trzech metrów wysokości nie da się ustawić lampy nad modelką tak, żeby ładnie modelowała twarz - i to jest różnica, którą zobaczysz na zdjęciach, nawet nie wiedząc, skąd się wzięła.

Druga rzecz to światło dzienne. Duże okno daje miękkie, wybaczające światło i wiele kobiet czuje się w nim po prostu lepiej niż w pełnym świetle błyskowym. Jeśli wiesz, że tak masz, powiedz o tym przy umawianiu sesji - to zmienia wybór miejsca i porę dnia.

Przygotowanie, które naprawdę działa

Najwięcej daje nie nowa sukienka, tylko poczucie, że nic cię nie uwiera. Kilka rzeczy, które warto zrobić przed:

  • przymierz wszystko w domu i usuń to, co poprawiasz częściej niż raz - na zdjęciach będziesz to poprawiać cały czas,
  • weź dwa, trzy zestawy zamiast siedmiu, bo przebieranki zjadają czas i energię,
  • zrób makijaż mocniejszy niż codzienny, ale nie inny niż zwykle - sesja to nie moment na eksperyment,
  • pokaż fotografowi wcześniej dwa, trzy zdjęcia, które ci się podobają, żeby wiedział, w którą stronę idziecie,
  • zjedz coś przed - trzy godziny na planie o pustym żołądku widać na twarzy.

I jedna rzecz, o której się nie mówi: przyjdź sama albo z osobą, przy której czujesz się swobodnie. Publiczność, która ocenia, jest najskuteczniejszym sposobem na usztywnienie się na trzy godziny.

Po sesji, czyli najtrudniejszy moment

Pierwsze spojrzenie na własne zdjęcia prawie zawsze jest surowe. Wyłapujemy to, co znamy z lustra i czego nie lubimy, zanim zobaczymy całość. Warto dać sobie dzień przerwy przed wyborem kadrów - po dobie te same zdjęcia ogląda się zupełnie inaczej.

Dobrą praktyką jest też poprosić kogoś zaufanego o wskazanie ulubionych ujęć. Prawie zawsze wybierze inne niż ty, i prawie zawsze będą to te, na których wyglądasz jak ty, a nie te, na których wyglądasz najbardziej "ładnie". To zresztą sedno całej sprawy - w udanym portrecie nie chodzi o to, żeby wyglądać jak ktoś inny.

Gdzie szukać miejsca

Jeśli szukasz przestrzeni samodzielnie, bo masz już fotografa i chcesz tylko wynająć miejsce, porównanie zacznij od parametrów, a nie od zdjęć na profilu - bo te są robione przez profesjonalistów i zawsze wyglądają dobrze. Sprawdź wysokość, dostęp do światła dziennego i to, ile osób wchodzi w cenę. Zestawienie dla stolicy z tymi danymi znajdziesz w katalogu studiów fotograficznych w Warszawie, gdzie opisanych jest ponad pięćdziesiąt miejsc.

Sesja w studiu nie jest testem urody ani zadaniem do zaliczenia. To dwie, trzy godziny, po których zostaje kilkanaście zdjęć - i najczęściej zaskoczenie, że wyszły lepiej, niż się zapowiadało w tym pierwszym zdaniu o "nie fotografuję się".

Materiał zewnętrzny



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat