Werniks to przezroczysta warstwa ochronna stosowana najczęściej w malarstwie olejnym i akrylowym. Nakłada się go na powierzchnię obrazu, aby zabezpieczyć farbę przed kurzem, zabrudzeniami, wilgocią, światłem i uszkodzeniami mechanicznymi. Może też wyrównać połysk oraz wydobyć głębię kolorów.
W teorii brzmi to bardzo dobrze. Problem polega jednak na tym, że werniks nie jest materiałem wiecznym. Starzeje się, reaguje ze światłem, powietrzem i zanieczyszczeniami, a po latach może zacząć działać odwrotnie do pierwotnego założenia - zamiast chronić i podkreślać piękno obrazu, może je zasłaniać.
Jednym z najczęstszych problemów jest żółknięcie. Szczególnie starsze werniksy naturalne, na przykład damarowe lub mastyksowe, z czasem mogą przybierać żółtawy, brązowy albo szarawy odcień. Przez to obraz wydaje się ciemniejszy, brudniejszy i mniej wyrazisty.
Kolory tracą świeżość, biel staje się kremowa, błękity mogą wyglądać na przygaszone, a cała kompozycja sprawia wrażenie cięższej, niż była w zamyśle artysty. Właśnie dlatego po profesjonalnym usunięciu starego werniksu dzieło czasem wygląda, jakby zostało „odkryte” na nowo.
Werniks może też matowieć, pękać, łuszczyć się albo tworzyć nierówną powierzchnię. Zdarza się, że powstaje mleczne zamglenie, smugi lub plamy. Jeśli warstwa była nałożona zbyt grubo albo nierówno, efekt starzenia może być jeszcze bardziej widoczny.
Sam werniks nie musi niszczyć obrazu. W wielu przypadkach pełni bardzo ważną funkcję ochronną. Problemem jest przede wszystkim jego wiek, jakość, sposób aplikacji oraz to, czy został dobrany do konkretnej techniki malarskiej.
Źle nałożony werniks może zatrzymywać zabrudzenia, zmieniać odbiór kolorów, utrudniać późniejszą konserwację albo wchodzić w niepożądane reakcje z warstwą malarską. Szczególnie ryzykowne jest nakładanie werniksu na obraz, który nie jest jeszcze odpowiednio wyschnięty. W przypadku malarstwa olejnego proces schnięcia może trwać długo, dlatego zbyt szybkie zabezpieczenie powierzchni może prowadzić do problemów z przyczepnością, spękaniami lub wyglądem farby.
Niebezpieczne bywa również stosowanie przypadkowych preparatów. Lakier ze sklepu budowlanego, spray niewiadomego pochodzenia czy domowe mieszanki nie są odpowiednikiem profesjonalnego werniksu konserwatorskiego. Mogą trwale zmienić powierzchnię obrazu i utrudnić późniejsze działania specjalisty.
Nagrania z czyszczenia obrazów wyglądają prosto: wystarczy przetrzeć powierzchnię, a brud znika. W rzeczywistości jest to jedna z bardziej delikatnych czynności konserwatorskich. Stary werniks usuwa się za pomocą odpowiednio dobranych rozpuszczalników, żeli lub innych metod, ale każda z nich wymaga wiedzy, testów i kontroli.
Największe ryzyko polega na tym, że razem z werniksem można usunąć fragmenty oryginalnej farby. Granica między warstwą ochronną a warstwą malarską bywa bardzo cienka. Jeśli ktoś użyje zbyt mocnego środka, pociera powierzchnię zbyt intensywnie albo nie rozpozna techniki wykonania obrazu, może bezpowrotnie uszkodzić dzieło.
Dlatego konserwatorzy nie działają na wyczucie. Najpierw analizują stan obrazu, rodzaj zabrudzeń, technikę malarską i wcześniejsze ingerencje. Dopiero później dobierają metodę czyszczenia. To, co na filmie trwa kilka sekund, w rzeczywistości może wymagać wielu godzin ostrożnej pracy.
W internecie największe zainteresowanie budzą materiały, w których różnica między zabrudzoną a oczyszczoną powierzchnią jest ogromna. Trzeba jednak pamiętać, że takie filmy pokazują tylko fragment procesu. Nie zawsze wiadomo, czy mamy do czynienia z oryginalnym dziełem, kopią, reprodukcją, obrazem o dużej wartości czy przedmiotem przygotowanym wyłącznie do nagrania.
W prawdziwej konserwacji celem nie jest stworzenie spektakularnego efektu wizualnego za wszelką cenę. Najważniejsze jest bezpieczeństwo obiektu, poszanowanie jego historii i zachowanie możliwie największej ilości oryginalnej materii. Czasem konserwator nie usuwa całej warstwy werniksu, lecz jedynie ją oczyszcza, ścienia lub stabilizuje.
Jeśli obraz ma wartość rodzinną, artystyczną, historyczną albo po prostu nie wiemy, z czym mamy do czynienia, lepiej nie eksperymentować. Domowe sposoby, takie jak alkohol, ocet, olej, płyn do szyb, detergent, benzyna ekstrakcyjna czy przypadkowy rozpuszczalnik, mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
Nawet delikatne przecieranie powierzchni może naruszyć farbę, szczególnie jeśli obraz jest stary, spękany, zabrudzony lub wcześniej nieprawidłowo zabezpieczony. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest konsultacja z konserwatorem dzieł sztuki, który oceni, czy obraz wymaga czyszczenia, usunięcia werniksu, uzupełnienia ubytków czy jedynie odpowiedniego przechowywania.
Dzieła sztuki i rodzinne pamiątki najlepiej chronić przed bezpośrednim słońcem, wilgocią, dużymi zmianami temperatury i dymem. Nie należy wieszać obrazów tuż nad kaloryferem, przy kominku ani w bardzo wilgotnych pomieszczeniach. Kurz można usuwać bardzo ostrożnie, suchym, miękkim pędzlem, bez stosowania płynów.
Jeśli powierzchnia obrazu jest lepka, popękana, mocno pożółkła albo zaczyna się łuszczyć, to sygnał, że warto skonsultować się ze specjalistą. Im wcześniej zareagujemy, tym większa szansa, że dzieło uda się zabezpieczyć bez poważniejszych strat.
Werniks nie jest wrogiem sztuki. Przez lata pomagał chronić obrazy i wydobywać ich kolorystyczną głębię. Jednak podobnie jak inne materiały, starzeje się i wymaga odpowiedniego traktowania. Pożółkły, spękany lub źle dobrany może zmienić odbiór dzieła, ukryć detale i sprawić, że obraz będzie wyglądał na znacznie ciemniejszy lub bardziej zniszczony, niż jest w rzeczywistości.
Dlatego spektakularne filmiki z usuwania werniksu warto oglądać z ciekawością, ale też z ostrożnością. Za pięknym efektem „odnowienia” stoi wiedza, doświadczenie i odpowiedzialność. W przypadku sztuki najważniejsze nie jest szybkie czyszczenie, lecz zachowanie dzieła dla kolejnych pokoleń.
PMP
Fot Wygenerowano AI
Komentarze