Końcówka wakacji może upłynąć pod znakiem kolejnego poważnego sporu pomiędzy nauczycielami a rządem. Związek Nauczycielstwa Polskiego podjął decyzję o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. Jej pierwszym etapem będzie manifestacja zaplanowana na 31 sierpnia 2026 roku przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie.
Protest ma się odbyć pod hasłem „Politycy do tablicy! Godne płace: Dotrzymajcie słowa!”. Data nie jest przypadkowa. Nauczyciele wyjdą na ulice dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego 2026/2027, kiedy uczniowie, rodzice i pracownicy oświaty będą przygotowywali się do powrotu do szkół.
Głównym powodem narastającego niezadowolenia jest system wynagradzania nauczycieli. ZNP od dłuższego czasu domaga się, aby nauczycielskie pensje zostały na stałe powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.
Zdaniem związkowców takie rozwiązanie zapewniłoby pedagogom bardziej przewidywalne podwyżki i ograniczyło sytuacje, w których wysokość ich wynagrodzeń zależy od corocznych negocjacji oraz politycznych decyzji podejmowanych podczas prac nad budżetem.
Obywatelski projekt ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” został poparty podpisami około 250 tys. osób. Pierwsze czytanie odbyło się w styczniu 2024 roku, ale projekt nadal nie został uchwalony. ZNP zarzuca rządzącym, że mimo wcześniejszych zapowiedzi prace nad zmianami nie zostały przyspieszone.
Dodatkowe emocje wzbudziła rządowa propozycja dotycząca wynagrodzeń w 2027 roku. Rada Ministrów zaproponowała wzrost płac w państwowej sferze budżetowej o 3 proc. Podwyżka miałaby objąć między innymi urzędników i nauczycieli. Jest to jednak na razie propozycja przedstawiona w ramach przygotowań do przyszłorocznego budżetu, a nie ostatecznie przyjęta kwota.
Dla wielu nauczycieli taki wzrost jest niewystarczający. Związkowcy zwracają uwagę, że niewielkie podwyżki nie rozwiązują problemu niskiej atrakcyjności zawodu, rosnącej odpowiedzialności oraz braku stabilnego systemu ustalania wynagrodzeń.
ZNP chce nie tylko jednorazowego zwiększenia pensji, ale przede wszystkim zmiany zasad ich obliczania. To właśnie brak postępów w tej sprawie stał się bezpośrednim powodem zapowiedzi manifestacji.
Na obecnym etapie nie można mówić o ogłoszeniu ogólnopolskiego strajku. Zaplanowane na 31 sierpnia wydarzenie ma być manifestacją przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, a więc protestem ulicznym, nie zaś przerwaniem pracy we wszystkich szkołach.
ZNP wyraźnie zaznacza jednak, że demonstracja będzie dopiero pierwszą formą akcji protestacyjnej. Dalsze decyzje mają zależeć od tego, czy przedstawiciele rządu rozpoczną konkretne rozmowy ze środowiskiem nauczycielskim.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz zapowiedział, że w przypadku braku porozumienia nauczyciele mogą sięgnąć po kolejne działania przewidziane w przepisach dotyczących rozwiązywania sporów zbiorowych. Oznacza to, że strajk w roku szkolnym 2026/2027 nie został przesądzony, ale nie jest też wykluczony.
Na początku sierpnia nie ma informacji o ogólnopolskim strajku zaplanowanym na 1 września. Nie ogłoszono również, że szkoły nie rozpoczną normalnie nowego roku szkolnego.
Rodzice nie powinni więc na tym etapie zakładać, że pierwszego dnia września placówki będą zamknięte lub że lekcje zostaną odwołane. Manifestacja ma odbyć się dzień wcześniej i nie oznacza automatycznie przerwania pracy przez nauczycieli.
Sytuacja może się jednak zmienić, jeżeli rozmowy pomiędzy rządem a związkowcami nie przyniosą rezultatów. W takim przypadku decyzje dotyczące kolejnych form protestu mogą zostać podjęte już po rozpoczęciu roku szkolnego.
Do udziału w manifestacji zachęca także Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Organizacja zaapelowała do swoich struktur członkowskich o wsparcie nauczycieli.
OPZZ podkreśla, że postulaty ZNP dotyczą nie tylko wysokości wynagrodzeń, ale również warunków pracy nauczycieli i pracowników niepedagogicznych oraz jakości całego systemu edukacji. Decyzję o poparciu protestu Prezydium OPZZ podjęło 7 lipca.
Data protestu może wywoływać obawy wśród rodziców, szczególnie tych, którzy pamiętają wcześniejsze strajki i związane z nimi problemy z organizacją opieki nad dziećmi. Na razie nie ma jednak podstaw, aby twierdzić, że rozpoczęcie roku szkolnego jest zagrożone.
Najważniejsze będą najbliższe tygodnie oraz reakcja rządu na postulaty ZNP. Jeżeli dojdzie do rozmów i pojawią się konkretne deklaracje dotyczące wynagrodzeń, protest może zakończyć się na manifestacji. Brak porozumienia może natomiast doprowadzić do zaostrzenia sporu.
Jedno jest pewne: nowy rok szkolny rozpocznie się w atmosferze napięcia. Nauczyciele oczekują, że składane wcześniej obietnice dotyczące ich wynagrodzeń zostaną zamienione w konkretne przepisy. Rząd będzie musiał zdecydować, czy podejmie rozmowy, zanim protest przeniesie się spod Kancelarii Premiera do szkół.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze