Pierwsze różnice pojawiły się już po dwóch tygodniach. Czy zatem depresję będzie można kiedyś leczyć poprzez jelita? Wyniki są obiecujące, ale do „tabletki na depresję z mikrobiomu” droga jest jeszcze długa.
Związek pomiędzy jelitami i mózgiem jeszcze niedawno mógł brzmieć jak medyczna ciekawostka.
Dzisiaj tak zwana oś jelito-mózg jest jednym z najbardziej intensywnie badanych obszarów współczesnej psychiatrii.
Naukowcy coraz dokładniej sprawdzają, czy bakterie zamieszkujące przewód pokarmowy mogą wpływać na nastrój, reakcję na stres, stan zapalny, a nawet skuteczność leków przeciwdepresyjnych.
W lipcu 2026 roku w prestiżowym czasopiśmie „Cell Host & Microbe” opublikowano wyniki randomizowanego, podwójnie zaślepionego badania klinicznego, które dostarczyło kolejnego argumentu na rzecz tej hipotezy.
Internetowe określenie „pigułka mikrobiomu” brzmi niewinnie.
W rzeczywistości zastosowana technologia jest znacznie bardziej zaawansowana.
Badacze wykorzystali FMT, czyli przeszczep mikrobioty jelitowej. Pacjenci otrzymywali specjalnie przygotowane kapsułki zawierające mikroorganizmy pochodzące od zdrowych dawców.
FMT kojarzony jest przede wszystkim z przeszczepianiem mikrobioty bezpośrednio do przewodu pokarmowego. Współczesne technologie pozwalają jednak odpowiednio przygotować materiał i zamknąć go w kapsułkach przeznaczonych do połknięcia.
Celem jest wprowadzenie do jelit pacjenta społeczności mikroorganizmów pochodzących od zdrowego dawcy i zmiana składu jego mikrobiomu.
To zupełnie inna procedura niż przyjmowanie popularnego suplementu zawierającego kilka szczepów bakterii.
To jeden z najważniejszych szczegółów badania, którego nie można pominąć.
Naukowcy nie zastąpili standardowego leczenia depresji kapsułkami z mikrobiotą.
Pacjenci otrzymywali escitalopram, czyli powszechnie stosowany lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI.
Jedna grupa dodatkowo przyjmowała kapsułki FMT, a druga placebo.
Badanie było randomizowane i podwójnie zaślepione. Oznacza to, że uczestników losowo przydzielono do grup, a zarówno oni, jak i osoby oceniające leczenie nie wiedzieli, kto otrzymuje właściwe kapsułki.
Terapia FMT trwała dwa tygodnie.
Objawy depresji oceniano za pomocą 17-punktowej wersji Skali Depresji Hamiltona, czyli HAMD-17, jednego z narzędzi powszechnie wykorzystywanych w badaniach psychiatrycznych.
U pacjentów otrzymujących FMT razem z escitalopramem objawy zmniejszyły się bardziej niż w grupie otrzymującej escitalopram i placebo.
Co szczególnie interesujące, różnica była widoczna już w drugim tygodniu.
Przewaga pod względem zmniejszenia punktacji HAMD-17 pozostawała widoczna również po ośmiu tygodniach.
Brzmi spektakularnie.
Jest jednak bardzo ważne „ale”.
Gdy spojrzymy na bardziej wymagający punkt końcowy, obraz staje się mniej sensacyjny.
Po ośmiu tygodniach odsetek pacjentów osiągających remisję depresji nie różnił się istotnie statystycznie pomiędzy grupą FMT i grupą placebo.
To zasadnicze rozróżnienie.
Badanie sugeruje, że terapia skierowana na mikrobiom mogła wzmocnić i przyspieszyć zmniejszanie nasilenia objawów, ale nie pokazało, że kapsułki doprowadzały do wyleczenia depresji.
Dlatego stwierdzenia typu „naukowcy stworzyli tabletkę, która leczy depresję w kilka tygodni” są zdecydowanie zbyt daleko idące.
Badacze nie ograniczyli się do obserwowania samopoczucia pacjentów.
Analizowali również ich mikrobiom i szereg parametrów biologicznych.
Po terapii FMT w jelitach pacjentów wykrywano bakterie pochodzące od dawców. Zwiększyła się między innymi obecność mikroorganizmów należących do rodzin Lachnospiraceae i Oscillospiraceae.
Co ciekawe, zmiany mikrobiomu utrzymywały się również po zakończeniu przyjmowania kapsułek.
Ale najciekawszy element całej układanki pojawił się dopiero wtedy, gdy naukowcy przyjrzeli się substancjom krążącym we krwi.
U osób otrzymujących FMT obserwowano zmiany poziomu kwasów żółciowych.
To substancje kojarzone przede wszystkim z trawieniem tłuszczów, ale coraz więcej badań pokazuje, że pełnią również rolę cząsteczek sygnałowych wpływających na metabolizm, odporność i stan zapalny.
W badaniu wzrost określonych kwasów żółciowych korelował ze zmniejszeniem objawów depresji.
Analizy naukowców sugerowały mechanizm, w którym zmiana mikrobiomu wpływała na metabolizm kwasów żółciowych, a ten z kolei mógł ograniczać aktywność części procesów zapalnych.
To może być jedno z możliwych połączeń pomiędzy jelitem a mózgiem.
Nie oznacza jednak, że odkryto już całą biologiczną przyczynę depresji.
W internecie łatwo przejść od stwierdzenia:
„mikrobiom może wpływać na depresję”
do:
„depresję powodują złe bakterie jelitowe”.
To ogromne uproszczenie.
Depresja jest złożonym zaburzeniem, na którego rozwój mogą wpływać jednocześnie czynniki:
biologiczne,
genetyczne,
psychologiczne,
społeczne,
hormonalne,
środowiskowe.
Mikrobiom może być jednym z elementów tego układu, ale nie oznacza to, że wszystkie przypadki depresji mają swoje źródło w jelitach.
Naukowcy komentujący najnowsze badanie podkreślają, że wykorzystanie FMT w leczeniu dużej depresji pozostaje terapią eksperymentalną.
Już wcześniej pojawiały się sygnały, że manipulowanie mikrobiomem może wpływać na objawy depresyjne.
W 2022 roku naukowcy ze Szwajcarii opublikowali randomizowane badanie, w którym hospitalizowani pacjenci z epizodem depresyjnym przez 31 dni otrzymywali razem ze standardowym leczeniem dużą dawkę wieloszczepowego probiotyku albo placebo.
U osób przyjmujących probiotyk obserwowano większy spadek punktacji w skali depresji oraz zmiany mikrobiomu i aktywności mózgu.
Nie wszystkie badania przynoszą jednak tak optymistyczne wyniki.
W opublikowanym w 2026 roku badaniu dotyczącym osób z depresją związaną z używaniem substancji zarówno grupa przyjmująca probiotyk, jak i placebo poprawiły się, ale nie wykazano istotnej różnicy pomiędzy nimi pod względem objawów depresyjnych i lękowych.
To kolejny powód, aby nie przedstawiać mikrobiomu jako nowego cudownego leku.
Pomysł nie pojawił się nagle w 2026 roku.
Już kilka lat wcześniej szwajcarscy badacze opisali przypadki pacjentów z depresją, którym podano doustne kapsułki zawierające mikrobiotę od zdrowych dawców.
U dwóch opisanych osób punktacja w skali Hamiltona znacznie zmniejszyła się po czterech tygodniach.
Było to jednak zaledwie kilka przypadków, więc na ich podstawie nie można było stwierdzić, czy odpowiadała za to sama mikrobiota.
Nowe badanie jest znacznie bardziej wartościowe właśnie dlatego, że zastosowano randomizację, placebo i podwójne zaślepienie.
Wraz z rosnącym zainteresowaniem mikrobiomem w internecie pojawiają się również niezwykle ryzykowne pomysły na samodzielne modyfikowanie flory jelitowej.
Przeszczep mikrobioty nie polega na przypadkowym wprowadzeniu bakterii pochodzących od innej osoby.
Dawcy muszą być szczegółowo badani, a materiał przygotowywany i kontrolowany tak, aby ograniczyć ryzyko przeniesienia niebezpiecznych mikroorganizmów.
Kapsułki zastosowane w badaniu były produktem przygotowanym specjalnie do zastosowania klinicznego.
Nie jest to metoda przeznaczona do samodzielnego stosowania.
Na razie nie.
Autorzy badania pokazali, że FMT może być interesującą terapią wspomagającą działanie escitalopramu.
Nie wykazano natomiast, że:
może zastąpić leki przeciwdepresyjne,
może zastąpić psychoterapię,
działa u wszystkich pacjentów,
prowadzi do większego odsetka remisji,
jest gotowe do rutynowego stosowania w leczeniu depresji.
Eksperci komentujący wyniki w „Cell Host & Microbe” wprost określają zastosowanie FMT w depresji jako metodę pozostającą na etapie badań.
Najważniejsze w tym badaniu może być coś więcej niż sama kapsułka.
Naukowcy pokazują bowiem, że modyfikacja bakterii żyjących w jelitach może uruchamiać mierzalny łańcuch zmian biologicznych:
mikrobiom - metabolizm - układ odpornościowy - objawy depresji.
To otwiera możliwość poszukiwania zupełnie nowych sposobów wspomagania leczenia zaburzeń psychicznych.
Być może w przyszłości nie będzie nawet konieczne przeszczepianie pełnej mikrobioty.
Jeśli naukowcy odkryją dokładnie, które bakterie, metabolity lub szlaki biologiczne odpowiadają za korzystny efekt, można będzie próbować stworzyć znacznie bardziej precyzyjne preparaty.
Internetowa grafika sugerująca, że naukowcy pracują nad „pigułką mikrobiomu”, która może złagodzić depresję w ciągu kilku tygodni, ma podstawy w prawdziwych badaniach.
Jednak kapsułka nie jest jeszcze lekiem na depresję.
W najnowszym badaniu pacjenci przez dwa tygodnie otrzymywali FMT jako dodatek do escitalopramu, a nie zamiast niego. Objawy zmniejszały się mocniej niż w grupie placebo już po dwóch tygodniach, a przewaga utrzymywała się do ósmego tygodnia. Jednocześnie nie wykazano istotnie wyższego odsetka pełnej remisji.
Dlatego prawdziwy przełom może kryć się gdzie indziej.
Coraz więcej wskazuje na to, że leczenie mózgu w przyszłości może częściowo zaczynać się... w jelitach.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze