Wyobraź sobie karetkę jadącą do ciężko rannego człowieka. Pacjent traci dużo krwi, nie wiadomo jeszcze, jaką ma grupę, a najbliższy bank krwi znajduje się kilkadziesiąt kilometrów dalej.
W przyszłości lekarz mógłby sięgnąć po preparat stojący przez długi czas w magazynie i podać go niemal natychmiast, bez czekania na ustalenie grupy krwi.
Nad takim rozwiązaniem od lat pracują naukowcy z Nara Medical University w Japonii.
Preparat nosi nazwę NMU-HbV, a jego głównym składnikiem są tak zwane pęcherzyki hemoglobinowe, czyli hemoglobin vesicles.
Czerwone krwinki transportują tlen dzięki znajdującej się w nich hemoglobinie.
Japońscy badacze wykorzystali właśnie tę właściwość.
Oczyszczoną i skoncentrowaną ludzką hemoglobinę zamykają w mikroskopijnych pęcherzykach otoczonych błoną lipidową. W ten sposób powstają bardzo małe nośniki tlenu, które mają naśladować jedną z podstawowych funkcji erytrocytów.
To właśnie dlatego naukowcy określają preparat jako sztuczne czerwone krwinki, a nie pełnowartościową sztuczną krew.
I ta różnica jest bardzo ważna.
Przy tradycyjnej transfuzji trzeba zwracać uwagę między innymi na układ ABO oraz czynnik Rh.
Na powierzchni czerwonych krwinek znajdują się antygeny. Podanie niezgodnej krwi może doprowadzić do bardzo niebezpiecznej reakcji immunologicznej.
Pęcherzyki hemoglobinowe nie są jednak prawdziwymi erytrocytami i nie posiadają charakterystycznych dla nich antygenów grup krwi. To właśnie dlatego mogą potencjalnie działać jako preparat niewymagający dopasowania do grupy ABO. Badacze od lat wskazują tę właściwość jako jedną z najważniejszych zalet HbV.
W praktyce oznaczałoby to coś niezwykle ważnego.
W sytuacji masywnego krwotoku ratownicy nie musieliby najpierw ustalać, czy pacjent ma grupę A, B, AB czy 0.
Preparat mógłby być gotowy do natychmiastowego użycia.
Nie do końca.
To największe uproszczenie pojawiające się w viralowych postach.
Krew jest niezwykle skomplikowaną tkanką. Zawiera nie tylko czerwone krwinki, ale również:
osocze,
płytki krwi,
białe krwinki,
białka,
przeciwciała,
czynniki odpowiadające za krzepnięcie.
NMU-HbV ma przede wszystkim transportować tlen, czyli zastępować funkcję erytrocytów.
Nie zastępuje wszystkich pozostałych składników krwi.
Dlatego określenie „uniwersalna sztuczna krew” jest chwytliwe, ale znacznie bardziej precyzyjne byłoby stwierdzenie, że naukowcy opracowują uniwersalny substytut czerwonych krwinek.
Słowo „sztuczny” może sugerować substancję stworzoną od podstaw w laboratorium.
Tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana.
W preparacie wykorzystywana jest oczyszczona ludzka hemoglobina, która następnie zostaje zamknięta w syntetycznych pęcherzykach lipidowych.
W pierwszych badaniach klinicznych stosowano hemoglobinę oczyszczoną z koncentratu ludzkich krwinek czerwonych, który wcześniej przeszedł badania w kierunku czynników zakaźnych.
To więc raczej zaawansowany biomedyczny zamiennik erytrocytów niż laboratoryjnie wyprodukowana od zera krew.
To właśnie odróżnia japoński projekt od wielu futurystycznych pomysłów, które świetnie wyglądają w nagłówkach, ale istnieją wyłącznie w laboratorium.
HbV został już podany ludziom.
Wyniki pierwszego badania fazy I opublikowano w 2022 roku w czasopiśmie „Blood Advances”. Preparat podawano zdrowym ochotnikom w dawkach do 100 ml. Badanie dotyczyło przede wszystkim bezpieczeństwa i tolerancji produktu.
Na tym naukowcy nie poprzestali.
Nara Medical University rozpoczął badanie fazy Ib z udziałem zdrowych dorosłych.
Zaplanowano cztery grupy, którym podawano coraz większe ilości preparatu:
100 ml,
100 ml przy większej szybkości podawania,
200 ml,
400 ml.
Łącznie badanie zaplanowano dla 16 uczestników. Jego głównym celem jest sprawdzenie bezpieczeństwa preparatu, a także tego, jak długo utrzymuje się on w organizmie i jak jest z niego usuwany.
Według japońskiego oficjalnego rejestru badań klinicznych, aktualizowanego 21 sierpnia 2026 roku, rekrutacja do tego badania została już zakończona.
To ważna informacja, ale nie oznacza jeszcze, że preparat jest gotowy do powszechnego stosowania.
NMU-HbV wciąż jest preparatem eksperymentalnym.
Nie jest rutynowo wykorzystywany do transfuzji i nie zastąpił krwi oddawanej przez dawców.
Co więcej, obecne badania są wczesnymi próbami klinicznymi, których głównym zadaniem jest przede wszystkim ocena bezpieczeństwa.
Naukowcy muszą jeszcze odpowiedzieć na szereg pytań.
Czy duże dawki będą bezpieczne?
Czy preparat skutecznie uratuje życie człowieka podczas masywnego krwotoku?
Jak zachowa się u osób starszych, ciężko rannych albo cierpiących na inne choroby?
Czy wielokrotne podawanie będzie bezpieczne?
Dopiero kolejne etapy badań mogą przynieść odpowiedzi.
Tradycyjna krew ma bardzo ograniczony czas przydatności i wymaga odpowiednich warunków chłodniczych.
To ogromny problem w sytuacjach katastrof, wojen, wypadków masowych czy w miejscach oddalonych od dużych szpitali.
Pęcherzyki hemoglobinowe mogą być znacznie łatwiejsze do magazynowania.
Badania nad HbV wskazują, że odpowiednio przygotowany, odtlenowany preparat może zachowywać stabilność przez ponad dwa lata w temperaturze pokojowej.
To mogłoby całkowicie zmienić sposób zabezpieczania krwi na potrzeby ratownictwa.
Wyobraźmy sobie zapasy takiego preparatu:
w karetkach, śmigłowcach ratunkowych, małych szpitalach, na wyspach, w odległych miejscowościach albo w magazynach przygotowanych na katastrofy.
Nie trzeba byłoby stale zastępować przeterminowanych jednostek krwi nowymi.
W przypadku masywnego krwotoku czas liczony jest w minutach.
Jeżeli pacjent traci krew po poważnym wypadku, lekarze potrzebują przede wszystkim utrzymać transport tlenu do mózgu, serca i pozostałych narządów.
Preparat niewymagający oznaczania grupy krwi i nadający się do długiego przechowywania mógłby być niezwykle cenny jeszcze przed dotarciem pacjenta do szpitala.
Właśnie zastosowania w medycynie ratunkowej są jednym z głównych kierunków prac japońskich naukowców. Zespół Nara Medical University wprost opisuje HbV jako potencjalny preparat do magazynowania i natychmiastowego użycia w sytuacjach nagłych.
Jeżeli technologia okaże się skuteczna i bezpieczna, może pomóc w rozwiązaniu jednego z największych problemów transfuzjologii.
Krew musi pochodzić od dawców.
Społeczeństwa w wielu krajach się starzeją, a liczba potencjalnych dawców może spadać. Jednocześnie zapotrzebowanie na transfuzje pozostaje ogromne.
Preparat, który można produkować wcześniej, długo przechowywać i podawać niezależnie od grupy krwi, mógłby stanowić zapas na sytuacje, w których tradycyjnej krwi po prostu zabraknie.
Nie musi nawet całkowicie zastąpić krwiodawstwa, żeby zmienić medycynę.
Wystarczyłoby, aby dawał lekarzom dodatkowe godziny potrzebne do uratowania pacjenta.
Częściowo tak.
Japońscy naukowcy rzeczywiście opracowali preparat będący sztucznym odpowiednikiem czerwonych krwinek.
Rzeczywiście został zaprojektowany tak, aby jego stosowanie nie zależało od grupy krwi pacjenta.
Rzeczywiście jest już testowany na ludziach.
Ale nie oznacza to, że Japonia posiada gotową „uniwersalną sztuczną krew”, którą lekarze mogą już dziś przetaczać wszystkim pacjentom.
Na obecnym etapie jest to eksperymentalny nośnik tlenu i potencjalny zamiennik erytrocytów, znajdujący się we wczesnych badaniach klinicznych.
Wypadek samochodowy na odludziu. Masywny krwotok podczas porodu. Katastrofa naturalna. Pole walki. Szpital, w którym nagle zabrakło właściwej grupy krwi.
W każdym z tych scenariuszy preparat możliwy do przechowywania przez lata i podania bez wcześniejszego dobierania grupy krwi mógłby uratować życie.
Dlatego prawdziwa historia jest właściwie ciekawsza niż internetowy nagłówek.
Japonia nie ma jeszcze cudownej sztucznej krwi dla wszystkich.
Ale naukowcy są coraz bliżej stworzenia preparatu, który w nagłych przypadkach może sprawić, że pytanie „jaką ma grupę krwi?” przestanie być pierwszym pytaniem przed rozpoczęciem ratowania życia.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze