Na pomysł tego oryginalnego i jakże przyjemnego święta wpadli miłośnicy życia bez stresów i niepotrzebnego pośpiechu z Włoch. Któż jak nie Włosi wiedzą przecież najlepiej co to: dolce vita. Obchody tego szczególnego dnia w mig stały się popularne na całym Półwyspie Apenińskim, a potem zaczęły przenosić się również w inne zakątki świata. Trudno się dziwić, skoro człowiek XXI wieku jest istotą tak zabieganą, zapracowaną i zestresowaną. Zwolnienie tempa dla zdrowia fizycznego i psychicznego jest większości z nas co jakiś czas bardzo potrzebne, a nawet jak przyznaje wielu lekarzy: niezbędne.
Propagatorzy Światowego Dnia Powolności wymyślili nawet „dekalog” spokojnego życia. Zachęca on do nie denerwowania się, gdy stoi się długo w kolejce i wykorzystania czasu spędzonego w ogonku do miłej rozmowy, do wstawania 5 minut wcześniej niż zazwyczaj, by przygotować się do rozpoczęcia dnia bez pośpiechu i spokojnej konsumpcji śniadania. „Dekalog” ów zaleca ponadto rezygnację z używania skrótów i symboli w SMS-ach, częstszą lekturę gazet i ograniczenie telewizji. Entuzjaści slow life przekonują do zapamiętania tych reguł.
Jako twórcy cyklicznego święta, Włosi świętują oczywiście 25 lutego z największym rozmachem. Poszczególne miasta Italii zapraszają mieszkańców do udziału w przeróżnych imprezach, zwiedzania mniej znanych zabytków kraju, do spędzania czasu na placach miejskich grając w różne gry, do delektowania się filiżanką kawy w gronie rodziny i przyjaciół, czytania wybranych dzieł światowej literatury itp. Oprócz Włoch najwięcej wydarzeń z okazji Światowego Dnia Powolności ma miejsce w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w Nowym Jorku.
Również i my, w Polsce, możemy przyłączyć się do celebrujących wyhamowanie tempa codzienności. 25 lutego to idealna okazja do relaksu i cieszenia się życiem. Można w tym dniu zregenerować się poprzez krótką drzemkę, spacer, wyjście do kina, na masaż, zamówić jedzenie do domu, by nie męczyć się z gotowaniem, poczytać książkę, do której nie miałyśmy czasu zajrzeć, wziąć długą kąpiel, puścić sobie relaksacyjną muzykę, wyłączyć na parę godzin telefon komórkowy, komputer i zrobić coś dla siebie. Ogranicza nas przecież tak naprawdę tylko inwencja. Gdy tylko będziemy chciały, przy dobrej organizacji całego tygodnia, z pewnością zdołamy uszczknąć choć dwie, trzy godzinki w tym dniu dla siebie. Na pewno wyjdzie nam to na dobre, tym bardziej, że zimowa aura i długi wieczór aż proszą, by spędzić je w rekreacyjny sposób.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze