Ten żółw został ojcem setek młodych i pomógł uratować swój gatunek. Historia Diego brzmi jak film, ale jest prawdziwa

Diego, żółw olbrzymi z Galapagos, został ojcem setek młodych i pomógł odbudować populację swojego gatunku z zaledwie 15 osobników do kilku tysięcy.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na wyspie Española żyło zaledwie 15 dorosłych żółwi olbrzymich swojego gatunku. Wtedy do programu ratunkowego dołączył Diego - samiec odnaleziony tysiące kilometrów dalej, w zoo w San Diego. Przez ponad 40 lat spłodził setki młodych. Najczęściej mówi się o około 800 potomkach, a nowsze źródła szacują ich liczbę nawet na około 900. Dziś populacja liczy już kilka tysięcy osobników, a Diego po latach wrócił na rodzinną wyspę.

Historia żółwia Diego znów podbija media społecznościowe.

Na zdjęciach ogromnego gada pojawia się informacja:

„To Diego, żółw, który miał ponad 800 potomków i pomógł uratować swój gatunek przed wymarciem”.

Brzmi jak jedna z tych internetowych historii, do których z miejsca warto dopisać znak zapytania.

Tym razem jej sedno jest jednak prawdziwe.

Diego rzeczywiście odegrał niezwykle ważną rolę w jednym z najbardziej udanych programów ochrony zwierząt na świecie.

Zostało tylko 15 żółwi

Diego należy do żółwi olbrzymich z wyspy Española na Galapagos, określanych naukowo jako Chelonoidis hoodensis.

Przez stulecia ich sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna.

Żeglarze odwiedzający archipelag zabierali ogromne żółwie na statki jako źródło świeżego mięsa. Zwierzęta potrafią bardzo długo przeżyć bez jedzenia i wody, dlatego były dla dawnych marynarzy wyjątkowo łatwym „zapasem żywności”.

Później dodatkowym problemem stały się sprowadzone przez ludzi kozy, które niszczyły roślinność i konkurowały z żółwiami o pokarm.

W latach 60. XX wieku sytuacja była już katastrofalna.

Pozostało tylko 15 dorosłych osobników zdolnych do rozmnażania.

Na Españoli odnaleziono 12 samic oraz dwa samce. Trzecim samcem, którego udało się później włączyć do programu, został właśnie Diego.

Diego znajdował się wtedy w... Kalifornii

I tutaj historia robi się naprawdę niezwykła.

Diego nie przebywał wtedy na Galapagos.

Od lat mieszkał w San Diego Zoo w Kalifornii.

Najprawdopodobniej zabrano go z Españoli w latach 30. XX wieku podczas jednej z ekspedycji naukowych. Przez dziesięciolecia znajdował się więc tysiące kilometrów od swojej rodzinnej wyspy.

Gdy naukowcy rozpoczęli poszukiwania dodatkowych osobników mogących zwiększyć różnorodność genetyczną dramatycznie małej populacji, odkryli, że żółw z San Diego należy właśnie do gatunku z Españoli.

W 1977 roku Diego wrócił na Galapagos i trafił do ośrodka hodowlanego na wyspie Santa Cruz.

I wtedy zaczął się jego najbardziej znany rozdział

Diego okazał się niezwykle skutecznym uczestnikiem programu rozmnażania.

Przez kolejne cztery dekady łączono go z samicami, a wykluwające się młode były przez pewien czas wychowywane w bezpiecznych warunkach.

Kiedy osiągały odpowiednią wielkość, wypuszczano je na Españoli.

Według San Diego Zoo Wildlife Alliance Diego został ojcem około 800 młodych żółwi.

Galápagos Conservancy w nowszych materiałach mówi nawet o około 900 potomkach.

Różnice w podawanych liczbach wynikają między innymi z czasu, w którym sporządzano dane, oraz sposobu przypisywania potomstwa na podstawie badań genetycznych.

Jedno jest pewne.

Diego pozostawił po sobie niezwykłą liczbę potomków.

Czy naprawdę sam uratował cały gatunek?

Tutaj internetowe hasło wymaga doprecyzowania.

Diego był bardzo ważny.

Ale nie uratował gatunku sam.

W sukcesie uczestniczyło wszystkich 15 pierwotnych żółwi, które włączono do programu rozmnażania. Ogromne znaczenie miała również wieloletnia praca naukowców, pracowników Parku Narodowego Galapagos oraz organizacji zajmujących się ochroną archipelagu.

Do tego trzeba było rozwiązać jeszcze jeden gigantyczny problem.

Najpierw trzeba było pozbyć się kóz

Samo rozmnożenie żółwi w niewoli nie wystarczyłoby, gdyby po wypuszczeniu nie miały gdzie żyć.

Na Españoli ogromne szkody powodowały kozy sprowadzone przez człowieka.

Zjadały roślinność, niszczyły siedliska i zmieniały krajobraz wyspy.

W ramach programu odbudowy ekosystemu kozy zostały usunięte, dzięki czemu rodzima roślinność mogła zacząć się regenerować.

Dopiero połączenie obu działań - odbudowy siedliska oraz rozmnażania żółwi - dało spektakularny efekt.

Z 15 do ponad 2000, a dziś prawdopodobnie już około 3000

Przez dziesięciolecia na Españoli wypuszczano kolejne młode żółwie.

W 2020 roku Galápagos Conservancy informowało, że dzięki programowi na wyspę wróciło blisko 1900 żółwi, a populacja żyjąca na wolności przekroczyła 2300 osobników.

Nowsze dane są jeszcze bardziej optymistyczne.

Galápagos Conservancy podaje obecnie populację przekraczającą 3000 żółwi, które rozmnażają się już naturalnie na wyspie.

San Diego Zoo Wildlife Alliance szacuje, że Diego może być ojcem lub dziadkiem nawet około jednej trzeciej żyjących dziś żółwi z Españoli.

Był ojcem niemal połowy młodych wypuszczanych na wyspę

W momencie zakończenia programu hodowlanego w 2020 roku naukowcy szacowali, że Diego odpowiadał za około 40 proc. potomstwa wypuszczonego na Españoli.

To pokazuje skalę jego znaczenia.

Jeżeli na wyspie spotkamy dziś kilka żółwi tego gatunku, istnieje całkiem spora szansa, że przynajmniej jeden z nich jest potomkiem Diego albo należy do kolejnych pokoleń jego rodziny.

Po ponad 80 latach wrócił do domu

W 2020 roku naukowcy uznali, że program hodowlany spełnił swoje zadanie.

Żółwie rozmnażały się już samodzielnie na wolności, a populacja osiągnęła poziom pozwalający zakończyć niezwykłą akcję ratunkową.

15 pierwotnych uczestników programu zostało więc wypuszczonych na Españoli.

Wśród nich był Diego.

Po dziesięcioleciach spędzonych najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem w ośrodku hodowlanym na Santa Cruz, ponownie znalazł się na wyspie, na której przyszedł na świat.

A najlepsze jest to, że Diego nadal żyje

Diego ma ponad 100 lat.

W przypadku żółwia olbrzymiego nie oznacza to jednak wieku równie ekstremalnego jak u człowieka.

Żółwie z Galapagos potrafią żyć znacznie ponad stulecie.

Co więcej, według informacji San Diego Zoo Wildlife Alliance ze stycznia 2026 roku Diego nadal żyje na Españoli.

Nie jest już uczestnikiem kontrolowanego programu hodowlanego.

Spaceruje po swojej rodzinnej wyspie razem z potomkami, wnukami i prawdopodobnie kolejnymi pokoleniami żółwi, które w dużej mierze zawdzięczają mu swoją obecność.

Żółwie pomagają teraz ratować również samą wyspę

Powrót tych zwierząt ma znaczenie wykraczające poza ochronę jednego gatunku.

Żółwie olbrzymie pełnią na Galapagos rolę swoistych inżynierów ekosystemu.

Zjadają ogromne ilości roślinności, rozsiewają nasiona i tworzą otwarte przestrzenie.

Ma to znaczenie również dla innych zwierząt.

Na Españoli żółwie pomagają między innymi ograniczać gęstą roślinność na terenach wykorzystywanych przez albatrosy galapagoskie. Ptaki potrzebują otwartej przestrzeni, aby wystartować i wylądować.

Ratowanie żółwia zaczęło więc pomagać w odbudowie całego ekosystemu.

Jeden z najbardziej udanych programów ochrony zwierząt

Historia Diego jest efektowna, dlatego internet chętnie sprowadza ją do hasła:

„żółw miał 800 dzieci i uratował gatunek”.

Rzeczywistość jest jeszcze ciekawsza.

Zaczęło się od zaledwie 15 zwierząt.

Potrzebne były dziesięciolecia hodowli, badania genetyczne, usunięcie gatunków inwazyjnych, odbudowa siedliska i wypuszczanie kolejnych pokoleń młodych.

Diego był jednym z bohaterów tego przedsięwzięcia - i zdecydowanie najbardziej płodnym z nich.

W latach 60. jego gatunek znajdował się na granicy zniknięcia.

Dziś po Españoli chodzi już kilka tysięcy jego przedstawicieli.

A gdzieś pomiędzy nimi żyje nadal ponadstuletni żółw, który spędził dziesięciolecia, pomagając odbudować populację.

Nie uratował swojego gatunku całkowicie sam. Ale bez Diego jego historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat