31 maja każdego roku (od 1987) obchodzimy Światowy Dzień Bez Papierosa. Dzień ten powstał dzięki inicjatywie WHO (Światowa Organizacja Zdrowia, ang. World Health Organization) i ma na celu zwrócić uwagę wszystkich ludzi na szkodliwość palenia tytoniu.
Co roku, przez palenie papierosów umiera 6 mln ludzi, nie jest to jednak przestroga dla palących. Im nie przeszkadza to, że śmierdzą. W nosie mają też swoje zdrowie. Nawet suma, jaką trzeba wydać na paczkę papierosów (ok. 12 zł) nie odstręcza nałogowców. Dlaczego? Bo oni lubią palić. – Jestem uzależniona i wiem o tym, ale nie rzucę palenia, bo sprawia mi ono przyjemność – opowiada Natalia (24l.), która nałogowo pali od 19 roku życia. Jak sama przyznaje, doskonale wie, jakie skutki przynosi ten zgubny nałóg – Ciągle się słyszy, że około 90 procent przypadków raka płuc jest spowodowane paleniem papierosów. Również ONZ podaje przerażające statystyki. Palenie zabiło około 100 milionów ludzi w XX wieku – dodaje dziewczyna.
Z tego samego powodu i w naszym kraju umiera masa ludzi, co roku około 70 tysięcy mieszkańców. Palacze są bardziej narażeni na choroby tj. nowotwór krtani, jamy ustnej, płuc, szyjki macicy, trzustki, nerki, także na choroby układu krążenia, układu oddechowego, udary, osteoporozę, chorobę Alzheimera czy chorobę Crohna. – Ja też wiem o wszystkich zagrożeniach związanych z paleniem tytoniu – włącza się w rozmowę 26-letni Paweł – Mama ciągle mi podrzuca na biurko w pokoju jakieś ulotki typu „rzuć palenie razem z nami”. Jednak z tym moim paleniem to jest tak, że strasznie mnie uspokaja. Zawsze, kiedy jestem zdenerwowany, bo np. ktoś mi samochodem zajedzie drogę, to muszę zapalić. Podobno nie palenie uspokaja, lecz te głębokie oddechy przy zaciąganiu się, ale to mi pomaga.
Skoro palacze zdają sobie sprawę z zagrożeń płynących z ich nałogu, to wina nie leży w braku wiedzy. Oni sami zadecydowali żyć ryzykownie. Kiedy zatem jest najlepsza pora na rzucenie palenia? – Myślę, że każdy z czasem dorasta do myśli, że czas już rzucić to paskudztwo – mówi 27-letnia Ania – paliłam przez 6 lat, nie palę od dwóch. Nie mówię, że było łatwo, bo nie było. Zwłaszcza, jeśli wychodziłam ze znajomymi na piwo i tylko ja byłam niepaląca. Wtedy było najgorzej. Początkowo bardzo się wkurzałam, kiedy chciałam zapalić, a znajomi mi nie pozwolili. Słyszałam – rzuciłaś? To nie palisz. I dzięki temu wytrwałam. Dzięki znajomym. Ania podała jeszcze skuteczną dla niej metodę walki z chęcią zapalenia. Kiedy miała wielką ochotę na papierosa, piła dużo wody. Nawet do baru brała ze sobą butelkę wody niegazowanej. Dużo też ćwiczyła – Bałam się przytyć i wszystkie moje złości wyładowywałam, robiąc brzuszki i podskoki – dodaje z uśmiechem. Na pytanie, czy jest z siebie dumna, stanowczo odpowiedziała „tak!” - Dodatkową motywacją było moje marzenie, by móc pojechać do Chorwacji. Postanowiłam sobie, że te pieniądze, które przeznaczałabym na papierosy, wrzucę do skarbonki i udało się! Pojechałam do Chorwacji! A co ją zmotywowało do rzucenia? – Rzuciłam dosłownie z dnia na dzień, a decyzję podjęłam pod wpływem mojego przyjaciela. Bardzo dużo mi pomógł. Można powiedzieć, że to jego zasługa!
No to co, palacze? Czas na motywację! Każdego z nas motywuje coś innego. Znajdźmy więc impuls i do dzieła!
Anna Mika
(anna.mika@dlalejdis.pl)
Komentarze