I właśnie dlatego to święto może być dobrym momentem, by zamiast kolejnego symbolicznego gestu, zaproponować coś znacznie prostszego – wspólny czas, który naprawdę jest wspólny.
Tradycja, która przypomina o tym co ulotne
W teorii Dzień Babci i Dziadka jest świętem bliskości. W praktyce coraz częściej przegrywa z ekranem. Nawet przy wspólnym stole rozmowy urywają się co chwilę, bo uwaga ucieka do telefonu, a bycie razem sprowadza się do fizycznej obecności.
To nie jest problem symboliczny. Według danych NASK nastolatki spędzają w internecie średnio około 5 godzin dziennie w dni powszednie i jeszcze więcej w weekendy. W takiej rzeczywistości relacje międzypokoleniowe nie konkurują z brakiem czasu, lecz z permanentnym rozproszeniem.
Właśnie dlatego Dzień Babci i Dziadka może pełnić inną rolę niż dotąd – stać się pretekstem do zatrzymania się i świadomego powrotu do wspólnych, analogowych aktywności, które nie wymagają technologii, lecz uważnej obecności.
Relacje międzypokoleniowe nie znikają nagle. One się rozmywają – po trochu, w codziennym pośpiechu, między jednym powiadomieniem a drugim. Dzieci szybko uczą się, że dorosły „słucha jednym uchem”, a rozmowa konkuruje z ekranem. Paradoksalnie to właśnie dziadkowie mają dziś największy potencjał, by ten schemat przełamać. Nie dlatego, że są bardziej wychowawczo świadomi, ale dlatego, że nie działają pod taką presją czasu jak rodzice.
W relacji z wnukami nie muszą nic „załatwiać”. Mogą po prostu być. I to „bycie” – spokojne, skupione, pozbawione pośpiechu – okazuje się dla dzieci doświadczeniem coraz rzadszym. Dlatego wspólna, analogowa zabawa ma dziś znacznie większą wagę niż jeszcze kilka lat temu. Nie jako rozrywka, ale jako narzędzie budowania relacji.
Pretekst do rozmowy?
Zabawa w gotowanie to jeden z najbardziej naturalnych sposobów, by dziecko weszło w dialog z dorosłym. Nie chodzi w nich o „ładnie zrobione danie”, ale o sam proces: pytania, naśladowanie, opowiadanie historii.
Dla babci to okazja, by być obok, a nie „nad” dzieckiem. Bez poprawiania, bez oceniania, bez pośpiechu. Dziecko w takich zabawach ćwiczy język, role społeczne i emocje, a dorosły dostaje coś rzadkiego – pełną uwagę wnuka. W praktyce to często jedne z najdłuższych rozmów, jakie dzieci prowadzą w ciągu dnia.
Z kolei zabawa w konstruowanie i naprawianie działa zupełnie inaczej, ale równie skutecznie. Wymaga skupienia, cierpliwości i współpracy. Nie da się jej „przewinąć” ani przyspieszyć.
Dziadek nie musi być ekspertem ani instruktorem. Wystarczy, że jest partnerem: razem sprawdzają, co nie pasuje, co się poluzowało, co można poprawić. Dla dziecka to jasny sygnał: „mój problem jest ważny”. Dla dorosłego – poczucie sensu, które nie bierze się z pouczania, tylko z bycia potrzebnym.
Dobrze zaprojektowane zabawki nie narzucają scenariusza, tylko otwierają przestrzeń do rozmowy i wspólnego działania. Kuchnie Little Tikes czy zestawy Creative Chefs pomagają stworzyć taki moment uważności – dla dzieci i dla dziadków – mówi Katarzyna Spieszko, Marketing Manager, MGA Entertainment Poland.
Dlaczego to działa lepiej niż „odłóż telefon”
Zakazy i moralizowanie rzadko przynoszą efekt. Dzieci nie potrzebują kolejnej instrukcji, że „ekran szkodzi”. Potrzebują alternatywy, która realnie wciąga. Wspólna zabawa z dziadkami działa, bo nie konkuruje z telefonem bodźcami – konkuruje relacją.
Dla dziadków wspólny czas z wnukami to coś więcej niż obecność przy jednym stole. Odłożenie telefonu czy laptopa i wejście w prostą, wspólną aktywność daje korzyść obu stronom. Dzieci zyskują uwagę i poczucie bezpieczeństwa, a dziadkowie odzyskują realny kontakt z wnukami, który coraz częściej rozmywa się w świecie rozproszeń – mówi Katarzyna Spieszko, Marketing Manager, MGA Entertainment Poland. Dzień Babci i Dziadka nie musi być więc wyłącznie symbolicznym świętem. Może stać się czasem dla nich – i dla wnuków – bez pośpiechu. Bo to właśnie te wspólne chwile najczęściej zostają w pamięci po obu stronach – dodaje.
Fot. MGA Entertainment
Informacja prasowa