Osobami potencjalnie zainteresowanymi surogatkami są przede wszystkim małżeństwa nie mogące mieć w sposób naturalny potomka, przy braku impotencji. Sytuacje taka zachodzi np u kobiet, które mają w wyniku chorób lub urazów uszkodzone macice, a zachowują potencjał jajników, by produkować jajeczka. Innymi zainteresowanymi bywają małżeństwa homoseksualne - głownie gejowskie oraz rodzice, którzy ze względów formalnych lub nieformalnych nie chcą, by doszło do ciąży w związku. W Polsce mało się o tym mówi, na Zachodzie powstają filmy dokumentalne o tym, jak pary wybierają się do Indii, gdzie za około 4000 euro „produkują” sobie dziecko.
To, że w naszym kraju temat pozostaje nieporuszany przez szersze media, a wypływające sprawy są marginalizowane, to wynajem brzucha jest jak najbardziej realny i możliwy. Już po wpisaniu hasła surogatki do wyszukiwarki, dostajemy przygotowane strony reklamujące usługi matek zastępczych. Nieoficjalnie ceny w Polsce są o wiele wyższe jak w Indiach, bo wahają się w przedziale od 30 tys. do 100 tys. złotych.
Problemem w rodzeniu dzieci w krajach Dalekiego Wschodu jest odległość, którą przynajmniej dwa razy w czasie "zlecenia" trzeba pokonać. Raz, by wybrać matkę i dokonać procedury medycznej. Drugi raz, by odebrać dziecko i dopełnić formalności prawnych. Właśnie w formalnościach prawnych tkwi największy problem wynajęcia brzucha za granicą. Pomimo spreparowanych metryk urodzenia, pozostają kwestie konsularne i papierologia, która jest niezbędna, by dziecko stało się w pełni prawa nasze i jako obywatel naszego kraju mogło opuścić kraj narodzin. W Indiach prawo jest dość liberalne i pozwala się na dużo, aczkolwiek problematyczne sprawy mogą być rozpatrywane długo.
Surogatki na miejscu wydają się o tyle dogodniejsze, że wystarczy sam akt urodzenia z odpowiednimi nazwiskami albo tzw. adopcja kierunkowa. Problemy przewozu dziecka przez granice odchodzą w niepamięć oraz. Czynnikiem decydującym i determinującą ocenę wynajmowania brzuchów są kwestie moralno-etyczne.
Z technicznego punktu widzenia mamy do czynienia z rozbudowanym in-vitro o aspekt dodatkowej matki użyczającej łona. Wiążą się z tym wszystkie dylematy moralno-prawne, jakie łączą się z metoda pozaustrojowego zapłodnienia jajeczka, a następnie zaszczepieniem go w organizmie. Dodatkowo dotykamy dylematu, kim dla dziecka i dla nas samych jest kobieta użyczająca swojego brzucha za spore pieniądze. Co w sytuacji, gdy surogatka nie będzie chciała dobrowolnie zrzec się prawa do dziecka? Czy takie „produkowanie” sobie dzieci jest odpowiednim kierunkiem rozwoju społecznego?
Czy uprzemysławianie ciąży, taktowanie życia jako przedmiotu wytwarzanego i zaszczepianego na potrzeby innych, jest ostatecznie fair z drogą, która powinien kroczyć człowiek? Nagrodą jest nowe życie w postaci małego człowieka, szczęście rodziców, ale nic nie jest za darmo. Podczas zapłodnienia zazwyczaj giną nadprogramowe zarodki, czasem rodzice się rozmyślają, zostawiając surogatke i dziecko samym sobie. Rachunek zysków i strat jest indywidualny. Tak jak i decyzja.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Komentarze