Czy wybrać się z dzieckiem do cyrku?

Dziecko w cyrku.
Małpka kapucynka, z którą robi się zdjęcie. Akrobaci chodzący po linach. Wielki tygrys skaczący przez płonące koło i człowiek guma. Czy warto iść z dzieckiem do cyrku?

Na zewnątrz powoli zaczyna się wypogadzać, więc na wolnych polach rozbija się cyrk. Dzieci zawsze chcą tam iść. No chyba, że mają jakąś traumę związaną z przerażającym klaunem. Bilety wcale nie powalają atrakcyjnością i w głowie mamy powstaje niemałe zamieszanie. Bo z jednej strony: dzieci to lubią. A z drugiej: wszystkie sprawy związane z tresurą, sposobem przewożenia i mieszkania zwierząt... Staramy się uniknąć nieprzyjemnych dylematów i omijamy miejsce namiotu szerokim łukiem. Chyba, że akurat rozbili się gdzieś niedaleko nas, wtedy atrakcje pod tytułem „ja chcę!” mamy zapewnione. Myślimy, że nasz sprytny plan ucieczki od całego cyrku z cyrkiem wypalił, aż tu nagle okazuje się, że w przedszkolu rozdawali bilety i oczywiście dziecko wchodzi za darmo! No, a jak powiedzieli, że za darmo, to koniecznie trzeba iść! A w naszej głowie rozbrzmiewa tylko: „szkoda, że nie napisali ile płaci rodzić!”. I nagle wszystkie najgorsze koszmary stają się realne... Z „ja chcę!” na czele...

O cyrku słów kilka
Tradycja cyrku oparta jest na istniejącej w starożytnym Rzymie budowli z areną, która otoczona była widownią amfiteatralną, tu za przykład może nam posłużyć Circus Maximus usytuowany między wzgórzami Palatynu i Awentynu. Był to najstarszy oraz największy cyrk starożytnego Rzymu. W swoim ostatecznym kształcie mieścił 250 tysięcy osób. Obecna sztuka cyrkowa różni się nieco od starożytnej i wywodzi się z XVIII-wiecznej Anglii. W Polsce pierwszy stały cyrk wybudowano w 1883 roku w Warszawie.

Problemy z tresurą
Tradycje cyrkowe sięgają daleko, ale dopiero od stosunkowo niedługiego czasu zaczęto się zastanawiać nad losem cyrkowych zwierząt. Z wielu stron napływają do nas informacje dotyczące sposobu tresury, które mrożą krew w żyłach bardziej nawet niż klaun wsadzający głowę do paszczy lwa. Problem dotyczy głównie zwierząt egzotycznych, które nie tylko są zmuszane do nienaturalnych dla nich czynności, ale również podczas sezonu są przetrzymywane w nieodpowiednich warunkach i poddawane ciągłemu stresowi, z którym wiążą się zarówno występy, jak i tresura. Biorąc pod uwagę te argumenty cyrk zdaje się być miejscem o wątpliwym wpływie zarówno edukacyjnym, jak i wychowawczym, na dzieci.

Dziecko i cyrk
Jako dorośli ludzie zadajemy sobie pytanie: czy warto? Czy warto pokazywać dziecku egzotyczne zwierzęta zachowujące się w nienaturalny sposób? W końcu może to wypaczyć jego spojrzenie na takie istoty, szczególnie jeśli mówimy o młodym widzu. I czy warto zabierać go w miejsce, które przez wielu uznawane jest za moralnie wątpliwe? Bo przecież przetrzymywanie zwierząt w małych klatkach i tresura oparta na niehumanitarnych metodach, to nie najlepsze wzorce do nauki... A jednak dziecko patrzy zupełnie innymi oczami na świat cyrku. Nie widzi problemów tresury, tylko słonia, który w magiczny sposób staje na dwóch tylnych nogach! I prawdziwą czarodziejkę tańczącą z białymi wężami boa! Wszystko to obserwuje z wypiekami na twarzy i roziskrzonymi oczami.

Dylemat nie do rozwiązania?
Oczywiście każdy z nas ma swoją granicę tolerancji. Jednym tresura zwierząt nie będzie przeszkadzać w ogóle. Inni, lekko zaniepokojeni, zaczną tłumaczyć to sobie prostym zdaniem: „skoro mi nie zaszkodziło pójście do cyrku jak byłem mały, to mojemu dziecku też nie zaszkodzi”. Jeszcze inni zrobią listę „za” i „przeciw”. Wszystkie te sposoby będą dobre dla danych osób. Jeżeli naprawdę nie wiemy co robić w tej sytuacji, bo dziecko bardzo chce do cyrku, a my bardzo nie chcemy wspierać tresury egzotycznych zwierzaków, to możemy wybrać wyjście alternatywne. Część cyrków ma w swoich repertuarach pokazy, z których zostały wykluczone dzikie zwierzaki. Można się wybrać na takie przedstawienie, a zwierzęta iść pooglądać do zoo. Chociaż być może niektórym zoo również będzie nie w smak...

Wiek i cyrk
Jeżeli już wybraliśmy jakąś cyrkową opcje, to pozostaje nam jeszcze kwestia wieku. Wielu rodziców obawia się zabrać dzieci do cyrku, ponieważ są ich zdaniem za małe. Dwie godziny programu. Klauni, którzy mogą być naprawdę przerażający. Konstrukcja namiotu wątpliwej jakości... Jak się okazuje nie ma to najmniejszego znaczenia dla wieku dziecka, bo zarówno trzylatek, jak i siedmiolatek z wypiekami na twarzy będzie oglądał cyrkowe przedstawienie. Najprawdopodobniej nawet nie zauważy kiedy minęły te dwie zapełnione atrakcjami godziny. Artyści przenoszą dzieciaki w swój niesamowity świat i nie przeszkodzi w tym nic. Nawet okropne i kiczowate do granic możliwości stroje.

Cyrk jest atrakcją trudną do pominięcia. Często zabieramy tam dzieci, bo przecież mają z tego frajdę. A i my jak urzeczeni patrzymy na ich wypieki na zafascynowanych buziach i roziskrzone oczy. Obiecujemy sobie, że to był ostatni raz! Bo drogo, bo tresura... I trwamy w tym postanowieniu! Dopóki w kolejnym sezonie cyrk znowu nie rozbije się w naszym miejscu zamieszkania i cały cyrk z cyrkiem zacznie się na nowo...

Joanna Małysiak
(joanna.malysiak@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat