Andrew D’Anieri z Atlantic Council ocenił w rozmowie z Kyiv Post, że ukraiński przywódca „poradził sobie znakomicie”. Zwrócił uwagę, że Zełenski pozwolił Donaldowi Trumpowi mówić przez większość spotkania, co bywa kluczowe przy wystąpieniach publicznych z udziałem byłego gospodarza Białego Domu.
Ukraiński prezydent nie ograniczył się jednak do uprzejmości. Podziękował Stanom Zjednoczonym za pomoc wojskową, podkreślając jednocześnie, że finansowy ciężar wsparcia powinna przejąć głównie Europa. W ten sposób wpisał się w retorykę „America First”, a zarazem zadbał o utrzymanie kluczowej pomocy.
Najważniejsze było jednak to, czego Zełenski nie powiedział. Zdecydował się pozostawić szczegóły rozmów na spotkania zamknięte, co eksperci ocenili jako sprytne posunięcie. Dzięki temu mógł swobodnie negocjować warunki wsparcia bez narażania się na presję opinii publicznej.
W realiach, gdzie każde słowo przywódców jest analizowane, jego postawa potwierdziła rosnące umiejętności dyplomatyczne. Zełenski uzyskał potrzebne gwarancje, jednocześnie oferując Trumpowi to, czego ten oczekiwał: publiczne potwierdzenie poparcia oraz sugestię, że koszty obrony Ukrainy poniosą przede wszystkim państwa europejskie.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze