Egipt od lat pozostaje jednym z popularnych kierunków wakacyjnych, również wśród rodzin z małymi dziećmi. Nic więc dziwnego, że doniesienia o zakażeniach bakterią E. coli w jednym z tamtejszych hoteli wywołały duże zainteresowanie i niepokój.
W mediach społecznościowych informacje zaczęły być jednak przedstawiane jako "zgony dzieci po zarażeniu bakterią E. coli w Egipcie". Tak sformułowany przekaz może sugerować serię śmiertelnych przypadków lub nawet epidemię obejmującą egipskie kurorty. Dostępne informacje tego nie potwierdzają.
Sprawa dotyczy trojga brytyjskich dzieci, które w różnych terminach, między lipcem 2024 roku a styczniem 2026 roku, przebywały z rodzinami w pięciogwiazdkowym hotelu Jaz Makadi Aquaviva w rejonie Hurghady. Według kancelarii Irwin Mitchell, która reprezentuje rodziny, wszystkie dzieci po zachorowaniu zostały zdiagnozowane z zespołem hemolityczno-mocznicowym HUS, poważnym schorzeniem związanym z zakażeniem E. coli. Jedna z dziewczynek zmarła, natomiast dwoje pozostałych dzieci przeżyło, ale zmagało się z poważnymi komplikacjami zdrowotnymi.
Najtragiczniejszy przypadek dotyczy rocznej Arielli Mann. Dziewczynka przebywała z rodziną w hotelu pod koniec grudnia 2025 roku. W drugim tygodniu wakacji pojawiły się u niej gorączka, biegunka, wymioty i odwodnienie. Po powrocie do Wielkiej Brytanii jej stan gwałtownie się pogorszył. Dziecko trafiło do szpitala, gdzie potwierdzono zakażenie E. coli i rozwój HUS. Dziewczynka wymagała dializ i leczenia na oddziale intensywnej terapii, jednak zmarła 10 stycznia 2026 roku.
W lipcu 2024 roku w tym samym hotelu przebywała dwuletnia wówczas Chloe Crook. Dziewczynka zaczęła cierpieć na biegunkę, wymioty i gorączkę. Jej stan pogarszał się, pojawiły się między innymi problemy z funkcjonowaniem nerek i drgawki. Dziecko wymagało dializ oraz transportu medycznego z Egiptu do Wielkiej Brytanii. Po długim leczeniu zostało wypisane ze szpitala, ale nadal pozostaje pod kontrolą specjalistów.
Kolejny przypadek dotyczył sześcioletniego Arthura Broughtona, który przebywał w hotelu w 2025 roku. Po powrocie do Wielkiej Brytanii jego stan również gwałtownie się pogorszył. Chłopiec trafił na intensywną terapię, wymagał dializ i wentylacji mechanicznej. Według informacji przekazanych przez prawników rodziny także u niego potwierdzono zakażenie E. coli prowadzące do HUS.
To najważniejsze pytanie, na które obecnie nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.
Faktem jest, że wszystkie trzy rodziny przebywały w tym samym hotelu, a dzieci zachorowały po pobytach w nim. Nie oznacza to jednak, że oficjalnie potwierdzono konkretne źródło zakażenia.
TUI, za pośrednictwem którego rodziny rezerwowały wakacje, poinformowało, że po otrzymaniu informacji o zachorowaniu Arielli zlecono niezależne postępowanie dotyczące bezpieczeństwa i higieny. Firma podkreśliła również, że współpracuje z hotelem, lokalnymi władzami i brytyjską UK Health Security Agency oraz że przed zakończeniem postępowań nie należy spekulować na temat źródła zakażeń.
Według informacji przekazanych mediom przez TUI przeprowadzone kontrole i badania nie wykazały obecności E. coli w hotelu. Dochodzenia dotyczące okoliczności zachorowań nadal jednak trwają.
Viralowe nagrania mogą wywoływać wrażenie, że Egipt zmaga się obecnie z falą śmiertelnych zakażeń wśród dzieci. Na podstawie dostępnych informacji nie ma podstaw do takiego stwierdzenia.
Opisywana sprawa dotyczy trzech konkretnych przypadków ciężkich zachorowań dzieci, które w różnych okresach przebywały w tym samym hotelu. Potwierdzono śmierć jednego dziecka, a nie "zgony dzieci", jak sugerują niektóre materiały publikowane w mediach społecznościowych. Nie ma również potwierdzonych informacji o ogólnokrajowej epidemii E. coli w Egipcie związanej z hotelami lub turystami.
E. coli, czyli pałeczka okrężnicy, obejmuje wiele różnych szczepów bakterii. Nie wszystkie są niebezpieczne, jednak niektóre, w tym szczepy produkujące toksynę Shiga określane jako STEC, mogą wywoływać poważne zatrucia pokarmowe.
Objawy zakażenia mogą obejmować biegunkę, także krwawą, bóle brzucha, wymioty i odwodnienie. Zakażenie może być przenoszone między innymi przez skażoną żywność i wodę, a także poprzez kontakt z zakażoną osobą lub zwierzęciem.
Szczególnie zagrożone poważnymi powikłaniami są małe dzieci. Według UK Health Security Agency nawet do 15 proc. pediatrycznych przypadków zakażenia STEC może rozwinąć się w HUS. Zespół hemolityczno-mocznicowy może prowadzić między innymi do ostrego uszkodzenia nerek i wymagać intensywnego leczenia.
Podczas podróży warto zwracać szczególną uwagę na higienę rąk oraz bezpieczeństwo spożywanej żywności i wody. Ryzyko zakażeń przewodu pokarmowego może zmniejszyć dokładne mycie rąk, unikanie niedogotowanego mięsa i niepasteryzowanych produktów oraz zachowanie ostrożności przy spożywaniu surowych produktów. UKHSA wskazuje, że zakażenia STEC mogą mieć związek między innymi ze skażonym jedzeniem, wodą i kontaktem z zakażonymi osobami lub zwierzętami.
W przypadku dziecka niepokojącymi objawami są między innymi nasilona lub krwawa biegunka, uporczywe wymioty, oznaki odwodnienia i wyraźne pogorszenie stanu ogólnego. W takiej sytuacji konieczna jest szybka konsultacja medyczna.
Historia, która obiegła media społecznościowe, jest oparta na prawdziwych i tragicznych wydarzeniach. Roczna dziewczynka zmarła po zakażeniu E. coli i rozwoju HUS, a dwoje innych dzieci, które w różnych terminach przebywały w tym samym hotelu w Hurghadzie, przeszło bardzo ciężkie zachorowania.
Nie ma jednak potwierdzenia, że doszło do wielu śmiertelnych przypadków, szerokiej epidemii w Egipcie ani że źródłem wszystkich zakażeń był sam hotel. Okoliczności zachorowań są nadal wyjaśniane.
Informację rozpowszechnianą w mediach społecznościowych można więc uznać za opartą na faktach, ale przedstawioną w sposób wyolbrzymiający skalę zdarzenia. Zamiast "zgonów dzieci" potwierdzono jeden przypadek śmiertelny oraz dwa przypadki ciężkiego zachorowania. I właśnie ten szczegół całkowicie zmienia odbiór viralowego przekazu.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze