Groźna choroba odkleszczowa rozprzestrzenia się w Europie. W 2026 roku zmarła już jedna osoba

Groźna krymsko-kongijska gorączka krwotoczna znów niepokoi Europę. W Hiszpanii odnotowano zakażenia i zgon, a kleszcze Hyalomma pojawiają się coraz dalej na północ.
Krymsko-kongijska gorączka krwotoczna może powodować wysoką gorączkę, zaburzenia krzepnięcia i groźne krwawienia. Wirusa przenoszą przede wszystkim kleszcze z rodzaju Hyalomma, które coraz częściej obserwowane są również w nowych częściach Europy. W 2026 roku Hiszpania potwierdziła już cztery rodzime przypadki CCHF, w tym jeden śmiertelny. Czy choroba może pojawić się także w Polsce?

Kleszcze Hyalomma już u nas znaleziono, ale jest bardzo ważne uspokojenie: w przebadanych dotąd polskich okazach nie wykryto wirusa wywołującego CCHF.

Borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu od lat są chorobami, o których słyszymy każdej wiosny i lata.

Teraz coraz więcej uwagi epidemiologów przyciąga jednak zupełnie inny wirus.

Chodzi o Crimean-Congo haemorrhagic fever virus, czyli wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, w skrócie CCHF.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób określa CCHF jako chorobę odkleszczową rozwijającą swój zasięg w Europie i od 2026 roku prowadzi jej wzmożony sezonowy monitoring.

W Hiszpanii cztery przypadki. Jeden zakończył się śmiercią

Najnowszy raport ECDC obejmuje dane przekazane do 19 sierpnia 2026 roku.

Od początku roku w krajach UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego odnotowano cztery lokalnie nabyte przypadki CCHF. Wszystkie wystąpiły w Hiszpanii.

Trzy zachorowania stwierdzono w prowincji Salamanca, a jedno w Ciudad Real.

Spośród trzech pacjentów z Salamanki jedna osoba zmarła.

Wszystkie cztery zakażenia zostały powiązane z ukąszeniami kleszczy.

Co szczególnie istotne, jeden z przypadków w Salamance został zgłoszony dopiero w najnowszej aktualizacji ECDC.

Europejskie służby podkreślają jednocześnie, że zachorowania na tym obszarze nie są całkowitym zaskoczeniem. Kleszcze Hyalomma są tam szeroko rozpowszechnione, a wirus CCHF został wcześniej wykryty u lokalnych zwierząt.

Czy choroba naprawdę dopiero „dociera do Europy”?

Nie.

To pierwsze ważne sprostowanie do pojawiających się w mediach społecznościowych alarmistycznych nagłówków.

CCHF nie jest chorobą, która w 2026 roku po raz pierwszy dotarła na kontynent europejski.

Przypadki występowały tutaj już wiele lat temu.

Główny Inspektorat Sanitarny przypomina, że w Bułgarii chorobę po raz pierwszy rozpoznano już w 1952 roku. Pierwszy rodzimy przypadek w Grecji stwierdzono w 2008 roku, a w 2016 roku pojawiły się pierwsze lokalne zachorowania w Hiszpanii.

Nowe jest natomiast to, że warunki dla kleszczy Hyalomma stają się odpowiednie na coraz większym obszarze Europy, a przypadki pojawiają się w miejscach, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu praktycznie ich nie obserwowano.

Systematyczny przegląd opublikowany w 2025 roku wykazał, że kleszcze Hyalomma zostały stwierdzone przynajmniej raz już w 40 europejskich krajach. Autorzy wskazują między innymi na zmiany klimatu, przemieszczanie się zwierząt i migracje ptaków jako czynniki sprzyjające rozszerzaniu ich zasięgu.

To właśnie te kleszcze budzą największe obawy

Najważniejszym wektorem CCHF są kleszcze z rodzaju Hyalomma.

Wyglądają inaczej niż gatunki, które najczęściej spotykamy w Polsce.

Mają:

  • stosunkowo duże ciało,

  • bardzo długie odnóża,

  • charakterystyczne jasne pierścienie na nogach,

  • znacznie większą ruchliwość.

Napita samica może osiągnąć nawet około 2 cm długości.

Jeszcze bardziej zaskakujący jest sposób poszukiwania żywiciela.

Nasze rodzime kleszcze najczęściej czekają na roślinności, aż człowiek lub zwierzę znajdzie się wystarczająco blisko.

Hyalomma potrafią aktywnie ruszyć w kierunku potencjalnego gospodarza.

Prof. Anna Bajer z Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśniała, że te kleszcze wykorzystują między innymi wzrok i drgania podłoża. Kilka metrów mogą pokonać w zaledwie kilka sekund.

Hyalomma są już także w Polsce

To informacja prawdziwa.

Egzotyczne kleszcze trafiają do Europy między innymi wraz z migrującymi ptakami. Larwy i nimfy żerujące na ptakach mogą zostać przetransportowane z Afryki na północ kontynentu.

W Polsce dorosłe osobniki Hyalomma były już znajdowane między innymi na Śląsku, w Wielkopolsce i na Mazurach. Naukowcy próbują ustalić, czy mamy nadal do czynienia głównie z osobnikami przywiezionymi przez ptaki, czy część populacji zaczyna już przechodzić pełny cykl rozwojowy w naszym klimacie.

To ważne, ponieważ zadomowienie się populacji byłoby czymś zupełnie innym niż sporadyczne pojawienie się pojedynczego kleszcza.

Na razie naukowcy nie mają wystarczających danych, aby jednoznacznie stwierdzić, że Hyalomma na stałe rozmnażają się w Polsce.

Czy polskie kleszcze Hyalomma mają wirusa CCHF?

I tutaj pojawia się najważniejsza informacja dla osób, które po przeczytaniu nagłówków mogłyby odnieść wrażenie, że śmiertelna gorączka krwotoczna już krąży w Polsce.

Dotychczas nie wykryto wirusa CCHF w przebadanych w Polsce kleszczach Hyalomma.

Prof. Anna Bajer potwierdziła to w kwietniu 2026 roku.

W badanych okazach znaleziono natomiast riketsje, czyli bakterie mogące powodować gorączki plamiste.

Polskie służby sanitarne również informują, że rodzime przypadki krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej w Polsce nie występują.

Obecność potencjalnego wektora nie oznacza więc automatycznie obecności wirusa.

Jak można się zakazić?

Najbardziej typową drogą zakażenia jest ukąszenie zakażonego kleszcza Hyalomma.

Ale nie jest to jedyna możliwość.

Wirus może zostać przeniesiony również poprzez:

  • kontakt z krwią zakażonego kleszcza,

  • kontakt z krwią lub tkankami zakażonych zwierząt,

  • kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi chorego człowieka.

Z tego powodu grupą szczególnie narażoną mogą być między innymi hodowcy zwierząt, pracownicy rzeźni, weterynarze i personel medyczny opiekujący się pacjentami z CCHF.

Opisano również zakażenia szpitalne.

Dlatego przy potwierdzonym przypadku potrzebne są znacznie bardziej rygorystyczne środki bezpieczeństwa niż w przypadku typowych chorób odkleszczowych.

Pierwsze objawy łatwo pomylić z grypą

To jeden z powodów, dla których CCHF może być trudna do rozpoznania.

Początek choroby często nie wygląda szczególnie charakterystycznie.

Mogą pojawić się:

  • wysoka gorączka,

  • dreszcze,

  • silne osłabienie,

  • bóle mięśni,

  • ból głowy,

  • zawroty głowy,

  • światłowstręt,

  • ból brzucha,

  • nudności i wymioty,

  • biegunka.

Objawy mogą więc przypominać grypę, infekcję wirusową albo zatrucie pokarmowe.

Dopiero później u części pacjentów rozwijają się znacznie bardziej niebezpieczne symptomy.

Potem mogą pojawić się wybroczyny i krwawienia

W ciężkim przebiegu wirus zaburza funkcjonowanie układu krzepnięcia.

Na skórze i błonach śluzowych mogą pojawić się wybroczyny.

Możliwe są także krwawienia.

GIS wskazuje również na możliwość wystąpienia zaburzeń neurologicznych i neuropsychiatrycznych, takich jak zaburzenia świadomości czy pobudzenie.

Nie każdy zakażony przechodzi jednak chorobę w tak ciężkiej postaci.

Spektrum przebiegu obejmuje zarówno infekcje bezobjawowe, jak i ciężką gorączkę krwotoczną.

Śmiertelność może być bardzo wysoka

I właśnie z tego powodu CCHF znajduje się pod szczególnym nadzorem epidemiologów.

Główny Inspektorat Sanitarny podaje śmiertelność na poziomie około 5-30 proc.

WHO w swoich materiałach wskazuje, że w niektórych ogniskach odsetek zgonów może dochodzić nawet do około 40 proc.

Nie oznacza to oczywiście, że po ukąszeniu przez Hyalomma człowiek ma kilkudziesięcioprocentowe ryzyko śmierci.

Najpierw kleszcz musiałby być zakażony wirusem, a następnie skutecznie go przekazać.

W Polsce w przebadanych dotąd Hyalomma wirusa CCHF nie znaleziono.

Po jakim czasie pojawiają się objawy?

Okres inkubacji zależy między innymi od sposobu zakażenia.

Według GIS wynosi przeciętnie około 3-7 dni, ale może rozciągać się od 1 do 13 dni.

Po ukąszeniu zakażonego kleszcza objawy pojawiają się zwykle szybciej niż po kontakcie z zakażoną krwią lub tkankami.

Dlatego informacja o niedawnym pobycie w regionie występowania CCHF i kontakcie z kleszczem może być bardzo ważna dla lekarza.

Czy istnieje szczepionka?

Nie ma obecnie powszechnie dostępnej i zatwierdzonej szczepionki przeciwko CCHF.

Nie istnieje także standardowe swoiste leczenie przeciwwirusowe o potwierdzonej skuteczności.

Podstawą terapii pozostaje intensywne leczenie podtrzymujące i kontrolowanie powikłań.

To kolejny powód, dla którego zapobieganie ukąszeniom pozostaje tak ważne.

Czy powinniśmy się bać każdego dużego kleszcza?

Nie.

Samo znalezienie Hyalomma nie oznacza zakażenia groźnym wirusem.

Nie każdy kleszcz tego rodzaju jest nosicielem CCHF.

Co więcej, na podstawie obecnych danych nie ma podstaw do twierdzenia, że wirus CCHF zaczął lokalnie krążyć w Polsce.

Sytuacja wymaga jednak monitorowania.

ECDC wskazuje CCHF jako chorobę rozwijającą swój zasięg w Europie, a naukowcy śledzą występowanie zarówno wirusa, jak i jego głównych wektorów.

Jak chronić się przed kleszczami?

Podstawowe zasady pozostają podobne jak w przypadku naszych rodzimych kleszczy.

Podczas pobytu w miejscach, gdzie mogą występować kleszcze, warto:

  • nosić długie spodnie i odzież ograniczającą dostęp do skóry,

  • stosować środki odstraszające kleszcze,

  • po powrocie dokładnie obejrzeć całe ciało,

  • sprawdzić również zwierzęta domowe,

  • znalezionego kleszcza możliwie szybko i prawidłowo usunąć.

ECDC wymienia repelenty, odzież ochronną oraz szybkie i prawidłowe usunięcie kleszcza jako podstawowe sposoby ograniczania ryzyka CCHF.

Jeżeli znajdziemy wyjątkowo dużego kleszcza z długimi, pasiastymi odnóżami, naukowcy z projektu Narodowe Kleszczobranie zachęcają także do zrobienia zdjęcia i przesłania zgłoszenia. Usuniętego osobnika można zabezpieczyć w szczelnym pojemniku, jeśli badacze będą chcieli go otrzymać do analizy.

Kiedy po ukąszeniu zgłosić się do lekarza?

Szczególną czujność należy zachować, jeżeli w ciągu kilku dni po ukąszeniu pojawią się:

wysoka gorączka, silne osłabienie, intensywne bóle mięśni, ból głowy, zaburzenia świadomości, wybroczyny lub nietypowe krwawienie.

Lekarzowi warto wtedy powiedzieć o ukąszeniu przez kleszcza oraz o niedawnych podróżach, szczególnie do obszarów, gdzie CCHF występuje.

Nie oznacza to, że takie objawy wskazują właśnie na gorączkę krymsko-kongijską. Mogą być spowodowane wieloma znacznie częstszymi chorobami.

Informacja o ekspozycji może jednak mieć znaczenie diagnostyczne.

Czy Polsce grozi CCHF?

Na dzień 22 sierpnia 2026 roku odpowiedź brzmi:

nie ma dowodów na lokalne szerzenie się CCHF w Polsce.

Nie odnotowano rodzimych przypadków choroby, a w przebadanych przez polskich naukowców kleszczach Hyalomma nie wykryto wirusa.

Jednocześnie sam wektor pojawia się już na terenie naszego kraju.

To wystarczający powód, żeby naukowcy i służby epidemiologiczne uważnie obserwowali sytuację.

Viral ma więc w sobie prawdę, ale nagłówek jest mocno uproszczony

Informacja, że groźna choroba odkleszczowa rozprzestrzenia się w Europie, ma podstawy.

CCHF rzeczywiście znajduje się pod szczególnym monitoringiem ECDC, a w 2026 roku Hiszpania zgłosiła już cztery lokalne zakażenia i jeden zgon.

Nie można jednak powiedzieć, że choroba właśnie „dotarła do Europy”.

Na kontynencie występuje od dziesięcioleci.

Zmienia się coś innego.

Kleszcze zdolne do przenoszenia wirusa są obserwowane coraz dalej na północ, a ocieplający się klimat może tworzyć im warunki do przetrwania na obszarach, na których wcześniej nie były w stanie się zadomowić.

W Polsce Hyalomma już znaleziono.

Na razie bez wirusa CCHF.

I właśnie to jest dziś najważniejsze rozróżnienie między realnym zagrożeniem epidemiologicznym a internetową paniką.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat