Owe małe kartoniki to Hanafuda. Gra mało popularna w Polsce, bliższa raczej popularyzatorom lub fanom kultury japońskiej, niźli niebędącym w tematyce kraju kwitnącej wiśni personom. Gdy mowa o jej prekursorach, trzeba cofnąć się aż do momentu przybycia do Japonii Portugalczyków, którzy zaprosili ją na Archipelag Japoński w momencie zjawienia się na nim. Bowiem właśnie żeglujący po morzach Portugalczycy, posiadali zawsze w zanadrzu karty; nieodłączny atrybut do zabicia nudy podczas wypraw. Tym samym wprowadzili je na stałe w życie japońskich obywateli. Również początkowa nazwa popularnej talii pochodzi od Portugalczyków; małe kartoniki zostały nazwane Karuta; od pochodzącego z Portugalii słowa carta. Na początku wzbudzały silną ciekawość, by następnie stać się nierozerwalną częścią życia, nie tylko towarzyskiego. Pomimo swojej popularności, największe uznanie zyskały przede wszystkim wśród najniższych warstw społecznych.
Lubiana forma rozrywki szybko zaczęła przechodzić w hazard. W związku z tym Szogunat (w dawnej Japonii system zarządzania krajem przez dziedzicznych dowódców wojskowych – Szogunów) wprowadził zakaz używania talii; oczywiście za uchylanie się od rozkazu groziły bardzo dotkliwe kary. Jednak rządni Hanafudy Japończycy nie dali za wygraną tak łatwo, zaczęto po prostu zmieniać wygląd kart. Dzięki temu stała się ona zrozumiała dla jej graczy, zagadką dla administracji wojskowej kraju. Na karty zostały wprowadzone kwiaty oraz symbolika japońska. Również nazwa została przekształcona, po pewnym czasie ukształtowała się do znanej już nazwy Hanafuda (połączenie słowa hana oraz fuda, czyli „karta"). Sam termin jest dwuznaczny. Oprócz odczytania tej konotacji słów jako „karty kwiatów”, można ją rozumieć również jako „karty nosa”.
48 części talii zostało podzielone na 12 zestawów, które kryją w sobie 12 miesięcy kalendarza, Każdy miesiąc-zestaw, to cztery karty, jak cztery tygodnie w ciągu miesiąca. Wszystkie są pięknymi, charakterystycznymi dla danego miesiąca ilustracjami roślin, zwierząt, ale zawierają także elementy bliskie Japonii. Są przede wszystkim źródłem, z którego można czerpać wiedzę na temat kultury kraju kwitnącej wiśni. Nie tylko wygląd kart jest nietypowy, ich wielkość również. Oryginalnie mają wymiary 1,5 x 2,25 cala (3,81 x 5, 72 cm), te wydane przez TREFL zostały dostosowane do standardów europejskich. Wydawca proponuje trzy rodzaje gry z kartami: najbardziej popularną - łączenie kwiatów, Koi – Koi, oraz Mushi.
Wieki płynęły i w końcu w 1968 roku zniesiono zakaz używania kart. Wpływ na taki stan rzeczy, w dużej mierze miało również otwarcie się Japonii na zachód. Po odzyskaniu legalności, dama z kraju kwitnącej wiśni zaczęła stopniowo zyskiwać coraz większą popularność. We wzroście zainteresowania miała również Yakuza, czyli japońska mafia. Członkowie tego stowarzyszenia oprócz włączenia na powrót talii do rozgrywek hazardowych, zaczęli również tatuować na swoim ciele symbolikę kart. Sama nazwa mafii swoje pochodzenie zawdzięcza Hanafudzie. W grze o nazwie Oicho – Kabu, która przypomina europejski bakarat (gra rozgrywana pomiędzy stałym lub zmiennym bankierem wybieranym z pośród graczy i kolejno z każdym pozostałym w stawce graczem) to najgorszy układ kart. Osiem, dziewięć, trzy, fonetycznie brzmi Ya, Ku, Za.
W 1889 roku rozpoczęła się legalna produkcja pierwszych kart Hanafudy. A zajęła się tym firma, która w przyszłości miała stać się potentatem w dziedzinie gier video, czyli Nintendo. Również i współcześnie firma ta zajmuje się produkcją talii, wypuszczając edycje specjalne np. z postaciami ze swoich gier, czy bajkowymi bohaterami filmów Disneya.
Grupa TREFL, oprócz pięknie wydanych kart postarała się, aby również ich oprawa była na jak najwyższym poziomie. Dlatego w pudełku oprócz 48 kart, znajdziemy także dwa miniprzewodniki, które zawierają nie tylko zasady poszczególnych odmian gry, ale także historię japońskiej damy; odpowiednio w języku polskim jak i angielskim. Sama Hanafuda i jej odmiany gier może zafrapować nie jeden przenikliwy umysł Europejczyka. Dlatego, aby w pełni cieszyć się jej urokami, warto zapoznać się bliżej z kartami, po prostu je poznać. Odkryć jej niuanse, elementy, szczegóły i zacząć grać!
Katarzyna Prędotka
(katarzyna.predotka@dlalejdis.pl)
Komentarze