Najgorszy jest pierwszy samotny wyjazd. Zarówno dla dziecka jak i dla mamy. Denerwujesz się, pakując pociechę lub po prostu pomagając jej się pakować, potem widząc ją w autokarze. Sprawdzasz jej opiekuna na portalach społecznościowych, a kiedy już jest w trasie, dzwonisz co godzinę, sprawdzając czy może już dojechali. Niektórym mamom panika kolonialna wcale nie przechodzi.
Mama detektyw
Sprawdziłaś stan techniczny autokaru i kierowcy. Nie wyglądało to źle, a jeśli odbiegało od twoich oczekiwań, wezwałaś kogoś bardziej kompetentnego. Po przyjeździe na miejsce twoje dziecko ma dokładnie opowiedzieć, ci jak wygląda pokój i z kim mieszka. Jego opiekunkę już dawno znalazłaś na portalach społecznościowych (biedaczka zapomniała zablokować galerii) i ma zdjęcia na jakiejś imprezie więc w twojej głowie tworzy się obraz dzikich libacji, które będzie urządzać zamiast pilnować twojego dziecka. Spokojnie! Opiekunowie kolonii muszą mieć skończony kurs. Najczęściej w dodatku są nimi nauczyciele albo jeżdżący, któryś już raz z kolei, studenci kierunków związanych z pedagogiką. Im zależy na tym, żeby twojemu dziecku nic się nie stało tak samo jak tobie! To oni biorą odpowiedzialność karną w razie jakiegoś incydentu. Chcesz sprawdzić na własne uszy czy pokój jest w porządku? Zrób to, ale nie każ dziecku wysyłać mms'a z jego zdjęciem! Chyba, że chcesz, by dzieciak był wyśmiany przez kolegów.
Stały nadzór telefoniczny
Masz łatwiej niż kobiety nawet kilkanaście lat temu. Wystarczy, że dasz swojemu dziecku przed wyjazdem telefon (lepiej dać mu jakiś starszy model niż nowy: a) może go zgubić, b) okazja czyni złodzieja). Możesz zadzwonić w każdym momencie. Postaraj się jednak nie robić tego co godzinę. Zapytaj dziecko, kiedy ma czas wolny i wtedy do niego telefonuj. Możesz też przyjąć taktykę jeden telefon pod wieczór. W razie problemu opiekun kolonijny na pewno do ciebie zadzwoni. Tak samo twoje dziecko, jeśli coś będzie się działo, ma możliwość skontaktowania się z tobą. Dzięki telefonowi możesz pytać i w pewien sposób kontrolować jego wydatki. Dowiesz się też, czy nie jest głodzone (w większości przypadków naprawdę nie jest). Telefon pozwala ci na psychiczny komfort: masz wszystko pod kontrolą.
Nie zadręczaj opiekunki!
Telefon raz na wieczór do dziecka to dobry pomysł, ale nie dzwoń tak do opiekunki! Jeżeli nie możesz się powstrzymać, żeby zapytać jak sprawuje się twoja pociecha. Zadzwoń. Jednak ogranicz telefony do jednego na kilka dni. Nie jesteś przecież zwariowaną mamuśką! Wyjątkiem jest choroba dziecka, wtedy lepiej konsultować się z opiekunką często, aby mieć wszystko pod kontrolą. Możesz też zadzwonić, by zapytać ile twojemu dzieciakowi zostało jeszcze pieniędzy do wydania. Czasami opiekunowie zakładają zeszyty i wydają dzieciom ustalone „dzienne kwoty”. Możesz umówić się wtedy, że kwota nie może przekraczać np. 15 zł na dzień, a w razie próby wzięcia przez dziecko większej sumy osoba wydająca ma się z tobą porozumieć.
Zachowaj spokój
To kolonia dla dzieciaków, a nie obóz przetrwania! Przez pierwsze kilka dni twoje dziecko może bardzo przeżywać rozłąkę. Najgorszy jest pierwszy samotny wyjazd. Jeżeli dziecko płacze do słuchawki, spróbuj zachować spokój. Absolutnie nie pakuj się i nie jedź po niego! Dziecko musi się zaaklimatyzować! Jeżeli masz poważne wątpliwości, zadzwoń do opiekuna jego grupy! Możesz poprosić, by przyjrzał się sytuacji twojego dziecka. Jeśli jednak nie widzi żadnych oznak do niepokoju, to ty też nie martw się na zapas! Odczekaj parę dni, prawdopodobnie wszystko się unormuje.
Dzieci nie ma, chata wolna
Zamiast denerwować się i przejmować na wyrost, doceń plusy nieobecności dziecka! Nie będziesz wyrodną matką, jeśli zachowasz zdrowy rozsądek i zamiast roztrząsać się nad wyjazdem, zadzwonisz do niego raz dziennie i wykorzystasz wolny dom do celów rozrywkowych. Wreszcie mieszkanie jest pełne ciszy i spokoju. Odpocznij, zrelaksuj się... A potem urządź małe przyjęcie, na które nie mogłaś sobie pozwolić przy dzieciakach. Albo po prostu wykorzystaj ten czas na igraszki ze swoim partnerem.
Wyjazd dziecka to nie koniec świata! Owszem, warto wszystko dokładnie sprawdzić, ale bez przesady. Doceń walory: dziecko odpocznie w nowym miejscu, pozna nowych ludzi, a wy macie wreszcie całe mieszkanie dla siebie!
Joanna Małysiak
(joanna.malysiak@dlalejdis.pl)
Komentarze