Jak wybrać szkołę dla dziecka?

Wybór szkoły dla dziecka.
To pytanie zadaje sobie chyba każda matka. Niedługo zaczynają się wakacje, a po wakacjach… no cóż – nadchodzi czas nauki i wszyscy chcemy, aby nasze dziecko poszło do najlepszej możliwej szkoły.

Oczywiście jej wybór wcale nie jest prosty.

Dziecko musi czuć się dobrze
Przez całe życie żałowałyśmy, że nie poszłyśmy do szkoły baletowej, czy muzycznej, więc oczywistym jest dla nas, że dziecko obowiązkowo spełni nasze marzenia. To jasne, że chcemy jak najlepiej, zapłacimy za wszystkie dodatkowe zajęcia, będziemy wspierać podczas występów… Ale czy to jest rzeczywiście to, czego chce nasza pociecha? Owszem, w wieku 7 lat ciężko jest jej stwierdzić, kim chce być, a jeszcze trudniej jest wymagać, żeby konsekwentnie rok po roku realizowała marzenie o byciu np. sportowcem, podczas gdy po kilku miesiącach nagle zapragnie być naukowcem. Niewątpliwie należy jednak posłuchać dziecka, wyczuć, czego najbardziej chce i przewidzieć, w jakim kierunku będzie chciało się rozwijać. Przede wszystkim – musi czuć radość z obranego przez nas dla niego celu. Jeśli okaże się, że godzinami płacze, bo nie chce grać na fortepianie, nie wynika to z jego złego charakteru, czy chęci zrobienia nam na złość – dziecko w taki sposób daje nam do zrozumienia, że chce czegoś innego. Nie zmuszajmy go do spełniania naszym ambicji. One i tak pozostaną niespełnione, a marnowanie przez to życia dziecku nie jest najlepszym pomysłem.

Jak wybrać „ten” kierunek?
Nie ma na to jednego prostego sposobu. Jesteśmy matkami, „przewodniczkami” życia – to na nas spoczywa odpowiedzialność odpowiedniego ukierunkowania naszej pociechy. Można jednak spróbować pokazać dziecku jeszcze przed wyborem szkoły, co oferuje im świat. Wystarczą zajęcia z plastyki, sportowe, tańca, kółko naukowe dla najmłodszych – nie trzeba od razu wydawać majątku na wszystkie te pozycje. Domy kultury organizują wiele zajęć dla dzieci, większość z nich jest darmowa lub pobierana jest za nie jakaś symboliczna kwota. Po miesiącu, dwóch, zauważymy czy dziecko chętnie chodzi na zajęcia z plastyki, czy płacze przed zajęciami tańca, albo robi wszystko, żeby nie iść na basen. Oczywiście, wszystko to musi być podane w dziecięcej formie, z odpowiednim dopasowaniem do wieku, jednak po krótkim czasie będziemy wiedzieli, w którą stronę możemy próbować iść, wybierając szkołę.

Płacić, czy nie płacić – oto jest pytanie
Przy wyborze szkół już na pierwszym kroku trafiamy na propozycje szkół prywatnych, które oferują masę dodatkowych zajęć pozalekcyjnych, profesjonalną opiekę, urozmaicone zajęcia szkolne, wycieczki, wyjazdy. Wszystko to brzmi bardzo kusząco, ale niestety ma swoją cenę. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. Czasy zaczynają się zmieniać. Teraz najbardziej liczy się przebojowość, pomysł na siebie, umiejętność wybicia się z tłumu. Szkoły prywatne nie rozwijają w tym kierunku. Serwują nadopiekuńczość i kontrolę przekraczającą czasami granice dobrego smaku. Uczą, że dzięki pieniądzom da się osiągnąć wszystko i wcale nie próbują oddzielić statusu majątkowego rodziców od zachowania dzieci w szkole. Przejdźmy jednak do charakteru, jaki kształtują u naszych dzieci. Po takich szkołach uczniowie są często wycofani, zdystansowani, a ich kreatywność i przebojowość z biegiem lat zanika, przekształcając się w bycie zarozumiałym lub zamkniętym w sobie. Niejednokrotnie zdarza się także, że poziom takiej szkoły pomimo zajęć dodatkowych, znacznie odbiega (w pojęciu negatywnym) od poziomu nawet przeciętnych szkół państwowych. Wiadomo, że matura jest przepustką na najlepsze studia, bez których w dzisiejszym świecie nie zrobimy nic. Jeśli rodzicom to nie przeszkadza – szkoły czekają.

A więc jednak państwowe
Wiadomo, że każda szkoła ma swoje minusy. Ale trzeba skupić się na plusach, które powinny zaważyć na decyzji. Wielka szkoła to „walka o życie” wśród rówieśników. Tu charakter naszego dziecka przejdzie wielką próbę, nie zawsze łatwą i przyjemną, ale uważam, że taki rodzaj sprawdzianu jest ważniejszy niż każdy inny. Jeśli boimy się, że dziecko wpadnie w złe towarzystwo, będzie chodziło na imprezy i przestanie się uczyć, to nie jest to sygnał świadczący o tym, że powinniśmy przepisać je do szkoły prywatnej, tylko, że nie mamy do niego zaufania i nie wierzymy w to, jak je wychowaliśmy. Szkoła państwowa daje wiele możliwości rozwoju w każdym kierunku, mieszczącym się w zakresie któregokolwiek z przedmiotów szkolnych. Ranking, na którym zależy każdej z nich, ustalany jest między innymi na podstawie osiągnięć naukowych uczniów w poszczególnych olimpiadach. Takie olimpiady naprawdę znacznie odbiegają poziomem od normalnych zajęć, a chociaż nauczyciele nie służą pomocą 24 godziny na dobę, to jednak zależy im na jak najlepszym wyniku ucznia. Dlatego także organizują dodatkowe zajęcia dla olimpijczyków, czy konsultacje. To uczy także nasze dziecko systematycznej pracy samemu w domu, pomoże mu się usamodzielnić, nauczyć podejmowania ważnych decyzji i wyborów. Samo życie szkolne pokaże mu też, że istnieją różne grupy społeczne, różne zachowania, z którymi będzie musiało radzić sobie teraz i w przyszłości. Będzie musiało także dokonać wyboru, do której z tych grup chce należeć. A może po drodze przekona się, że grupa wiecznie imprezujących osób to jednak nie jego świat? Bez sztywnych zakazów z naszej strony. A jeśli tego wszystkiego nauczy się już za czasów szkolnych… Tym lepiej dla niego.

Po szkole…
Też jest życie. Wtedy przychodzi czas na zajęcia dodatkowe. To uczy organizowania sobie wolnego czasu, rozkładania obowiązków, a przede wszystkim wielkiej odpowiedzialności za rzeczy, które robi i których podejmuje się nasze dziecko. Samo zacznie wtedy zauważać, że żeby móc pójść na trening, trzeba szybko odrobić lekcje. Jest to taki nieinwazyjny system nagród, który działa na każdego. Przecież nawet nas motywuje fakt, że po napisaniu sprawozdania do pracy, mamy cały wolny wieczór i możemy spokojnie pójść do kina.

Wspieraj!
Bez względu na wszystko. Dziecko ma swoje prawa – ma prawo poznawać, błądzić, zastanawiać się. Twoja w tym głowa, by pozwolić mu się rozwinąć. A jeśli będziesz codziennie dodawać mu otuchy, siły i pewności siebie, wszystko to stanie się dla niego łatwiejsze i zaprocentuje w przyszłości, gdy po kilkunastu latach powie ci „mamo, robię to, co chciałam/em robić”.

Joanna Kopeć
(joanna.kopec@dlalejdis.pl)
Autorka bloga http://frozenpenwarsaw.blogspot.com/

Fot. freeimages.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat