Kalendarz pochodzi ze sklepu GG Store, który specjalizuje się w gadżetach „bookish” – zakładkach, naklejkach, kartach do planowania czy ozdobach kojarzonych z estetyką bookstagrama. Idea brzmiała obiecująco: 24 niespodzianki, wszystko utrzymane w tematyce czytelniczej, a wartość kalendarza miała przewyższać jego cenę. Problem pojawił się wtedy, gdy kupujący zaczęli otwierać pierwsze okienka.
Internauci szybko zauważyli, że zawartość jest wyjątkowo skromna: w kolejnych dniach pojawiały się m.in. jedna zakładka, dwie naklejki, prosta checklisty świąteczna czy mini-plakaty. Tego typu drobiazgi same w sobie nie są złe, ale wiele osób uznało, że ich wartość jest nieadekwatna do ceny. W komentarzach przewijały się określenia takie jak „naciąganie”, „zapychacz”, „wypełniacz, który nie ma żadnej wartości użytkowej”.
Wiele osób podkreślało, że za 170 zł można kupić dwie nowe książki lub wysokiej jakości akcesoria czytelnicze — i że kalendarz w tej cenie powinien oferować coś więcej niż zestaw drukowanych karteczek. Falę niezadowolenia podsyciły kolejne nagrania, w których użytkownicy podsumowywali całą zawartość kalendarza i stwierdzali, że większość produktów wygląda jak materiały, które można wykonać za kilka złotych.
Sklep w odpowiedzi tłumaczył, że kalendarz zawiera ich autorskie grafiki i standardowe produkty z oferty, a cena została skalkulowana zgodnie z ich realną wartością. Zdaniem twórców marki odbiorcy kupują nie tylko przedmiot, ale też estetykę i klimat, a nie każdy drobiazg musi być „praktyczny”.
Cała sytuacja pokazuje jednak coś więcej niż tylko niezadowolenie z jednego produktu. Trend kalendarzy adwentowych premium, często kosztujących kilkaset złotych, z roku na rok jest coraz silniejszy — ale również coraz częściej rozczarowuje. Konsumenci stają się bardziej świadomi, a media społecznościowe natychmiast demaskują każde „odpakowane” nieporozumienie. To, co kiedyś było uroczą tradycją, dzisiaj bywa wyzwaniem dla marek: jak dostarczyć wartość adekwatną do ceny, skoro użytkownicy miesiącami porównują zawartości kalendarzy różnych firm?
Czy więc kalendarz dla książkar był wtopą? Dla części odbiorców — zdecydowanie tak. Ale dla osób, które lubią estetyczne gadżety, scrapbookowe dodatki czy bookstagramowy klimat, całe doświadczenie może nadal mieć sens. Kluczowe pytanie brzmi: czego oczekujemy od kalendarza adwentowego? Czy ma to być praktyczny zestaw prezentów, czy raczej codzienna drobna radość, bez względu na realną wartość?
Jedno jest pewne: w czasach TikToka marki nie mogą pozwolić sobie na bylejakość. Bo nawet najmniejszy kalendarzyk może rozgrzać internet do czerwoności.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
@literoliwka part 4 (dni 12-15) XDDDDDD #kalendarzadwentowy #booktok #booktokpolska ♬ Chopin Nocturne No. 2 Piano Playing - moshimo sound design