Jedni widzą w niej opowieść o walce dobra ze złem, inni odnajdują religijne symbole, jeszcze inni zwracają uwagę na niezwykle silne więzi łączące bohaterów. Szczególnie często dyskutowane są relacje Froda i Sama oraz Legolasa i Gimliego. Czy Tolkien rzeczywiście zawarł w swojej twórczości homoseksualne wątki, czy są one wyłącznie współczesną interpretacją?
Sam autor nigdy nie pisał, że zamierzał stworzyć romans pomiędzy którymkolwiek z bohaterów. Tolkien wielokrotnie podkreślał natomiast ogromną wartość przyjaźni, lojalności i braterstwa. Nie jest to zaskakujące, jeśli pamiętamy o jego doświadczeniach z czasów I wojny światowej. Służąc na froncie, obserwował niezwykle silne więzi rodzące się pomiędzy żołnierzami, którzy każdego dnia ryzykowali życie dla swoich towarzyszy. Wielu badaczy literatury uważa, że właśnie te doświadczenia stały się inspiracją dla relacji Froda i Sama – pełnej oddania, troski i gotowości do największych poświęceń.
Współcześni odbiorcy często patrzą jednak na literaturę przez pryzmat własnych doświadczeń i zmieniających się norm społecznych. Dlatego część czytelników interpretuje czułe gesty Sama wobec Froda, ich bliskość emocjonalną czy słynne sceny na stokach Góry Przeznaczenia jako relację wykraczającą poza zwykłą przyjaźń. Podobne dyskusje dotyczą Legolasa i Gimliego, których początkowa nieufność stopniowo przeradza się w niezwykle głęboką więź zakończoną wspólną podróżą na Zachód – wydarzeniem wyjątkowym w całym legendarium.
Literaturoznawcy podkreślają jednak, że w kulturze pierwszej połowy XX wieku mężczyźni znacznie częściej okazywali sobie czułość i przywiązanie, nie nadając temu romantycznego znaczenia. Dziś podobne zachowania bywają interpretowane inaczej, co pokazuje, jak bardzo sposób odczytywania dzieł zmienia się wraz z epoką.
Równie interesujące są wypowiedzi aktorów wcielających się w bohaterów ekranizacji Petera Jacksona. Elijah Wood wielokrotnie podkreślał, że relacja Froda i Sama jest przede wszystkim historią bezwarunkowej przyjaźni, miłości rozumianej jako głęboka troska o drugiego człowieka oraz całkowitego zaufania. Zwracał uwagę, że siłą tej więzi jest właśnie jej uniwersalność, dzięki której każdy widz może odnaleźć w niej własne doświadczenia.
Sean Astin, odtwórca roli Sama, również mówił o niezwykłym oddaniu swojego bohatera. Podkreślał, że Sam kocha Froda, ale jest to miłość wynikająca z przyjaźni, lojalności i gotowości do poświęceń, a nie romans. Jednocześnie zaznaczał, że nie ma nic złego w tym, iż różni odbiorcy odczytują tę relację na swój sposób.
Dużo humoru do podobnych dyskusji wnosili także Orlando Bloom i John Rhys-Davies. Podczas spotkań z fanami żartowali z internetowych teorii dotyczących Legolasa i Gimliego, podkreślając jednocześnie, że siłą ich ekranowej relacji było pokazanie, iż prawdziwa przyjaźń potrafi przezwyciężyć nawet wielowiekowe uprzedzenia między rasami. Ich zdaniem właśnie ten przekaz pozostaje jednym z najważniejszych elementów całej historii.
Ciekawostką jest fakt, że środowiska akademickie coraz częściej analizują twórczość Tolkiena z perspektywy studiów nad płcią i queer studies. Powstają artykuły oraz książki pokazujące, że wielkie dzieła literatury żyją dzięki temu, iż kolejne pokolenia odczytują je na nowo. Nie oznacza to jednak, że każda interpretacja odzwierciedla intencje autora. W przypadku „Władcy Pierścieni” zdecydowana większość badaczy zgadza się, że Tolkien pisał przede wszystkim o przyjaźni, odwadze i poświęceniu.
Największą siłą opowieści Tolkiena pozostaje jej otwartość na emocje czytelników. Dla jednych relacja Froda i Sama będzie najpiękniejszym literackim obrazem przyjaźni, dla innych historią, w której dostrzegają również głębszy wymiar uczuciowy. I być może właśnie dlatego „Władca Pierścieni” wciąż fascynuje – niczym stary las, który każdemu wędrowcowi pokazuje nieco inną ścieżkę, pozostając jednocześnie tą samą, ponadczasową opowieścią o człowieczeństwie.
Joanna Sieg-Ulanowicz
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze