W końcu wynajmowany pokoik ze studentami za ścianą, nieukończone studia, kariera, która jeszcze nie zdążyła wypłynąć na pełne morze, czy zupełny brak mamony mogłyby być wystarczającymi argumentami na NIE. Jednak błoga myśl przepełniająca nas na widok pani z brzuszkiem czy wózka z niemowlakiem doprowadza do stanu, gdzie racjonalne myślenie nie ma racji bytu. Sam zapach niemowlaka sprawia, że wpadamy po uszy i niełatwo wydostać nas z krainy marzeń.
Mówi się, że kobieta odczuwa przemożną chęć zostania mamą wówczas, gdy spotka właściwego ku temu partnera. W głowie rodzi się jednak szereg przykładów niezbyt udanych małżeństw obdarzonych wesołą gromadką, czy też samotnych matek próbujących za wszelką cenę utrzymać siebie i maleństwo na państwowym garnuszku. Zatem nie tylko partner jest tym, który staje się punktem zapalnym pragnienia rozmnażania się.
Już w wieku dwudziestu lat coraz częściej zaczynają pojawiać się sny o dzieciach, ciąży i rodzinnej sielance. Często nawet nieświadome tego wewnętrznego pragnienia dziewczyny budzą się ze zdziwieniem, odkrywając, jak przyjemny był sen o brzdącu ssącym pierś czy rosnącym brzuchu. Niewątpliwie pojawienie się nowego członka rodziny u kuzynki czy brata może dodatkowo poruszyć tę lawinę myśli kierujących nas na tory macierzyństwa.
Od jakiegoś czasu obserwuję moje rówieśniczki w wieku tzw. rozpłodowym. To im najczęściej przytrafiają się wpadki, dzięki którym nieodpowiedzialne i niemyślące o przyszłości dziewczęta zmieniają się w ciepłe i troskliwe Matki Polki, które wiedzą, do czego służy kwas foliowy, co im szkodzi, a co służy. A po chwili zamiast polować na wyprzedaże, z radością wymieniają uwagi na temat kaszek, zasypek i szczepionek. Ich partnerzy natomiast ze sportowych aut, z dumnie podniesionym czołem, przesiadają się do pakownych combi z miejscem na fotelik dziecięcy. I choć z perspektywy tych, którzy zapału do powiększania rodziny jeszcze nie mają, wydają się monotematycznymi ofiarami własnego popędu płciowego, w rzeczywistości zupełnie zmienia się ich podejście do życia.
Dzieci przytrafią się jednak nawet tym kobietom, które jeszcze owego instynktu nie zaznały. Coraz wcześniejszy (wg statystyk) wiek zapoznawania się z życiem intymnym odbija się echem na porodówkach. Nie zmienia to jednak faktu, że i tu biologia zadziałała z rozmysłem. Widok niemowlęcia w beciku w truskawki rozrzewnia często nawet najbardziej zagorzałe przeciwniczki prokreacji. Potomek w tej wersji, choć czerwony i pomarszczony, wzbudza potrzebę opieki i troski nad sobą- w końcu bez mamy nie da rady nawet poprosić o pomoc. Dziwnym zbiegiem przypadków u większości rodzin dziecko potrafi więcej problemów rozwiązać niż stworzyć. Zmotywowani bowiem odpowiedzialnością za młodocianego osobnika, którego sami powołaliśmy na ten świat, zaczynamy odczuwać siłę i wolę walki o jego przetrwanie (budzi się w nas pierwotna natura!). Dla tej bezbronnej istoty staramy się zorganizować miejsce zamieszkania, pieniądze i atmosferę spokoju i miłości. Nie posuwam się do stwierdzenia, że tak jest zawsze- wiele osób nawet tak silny bodziec nie jest w stanie postawić do pionu, a jak mówi znane porzekadło- spłodzić dziecko potrafi każdy, nie każdy potrafi być rodzicem. Tym jednak, którym w poszukiwaniu sensu życia biologia podpowiedziała przedłużanie gatunku, często sama przychodzi z pomocną dłonią. Historia pokazuje, że nawet tacy, których hojnie obdarzyła sześcioraczkami, potrafili stanąć na wysokości zadania i stworzyć dom, jakiego wcześniej nie potrafiliby sobie wyobrazić.
Wśród osób stawiających na karierę coraz częściej słyszy się oparte na racjonalnej kalkulacji stwierdzenia, że czas na dziecko jeszcze nie nadszedł. Babcie podpowiadają nam z drugiej strony życia, że taki czas nigdy nie nadejdzie w pełni. Zawsze pojawi się coś, co trzeba zrobić najpierw- remont, kariera, domek na wsi...
Nawet, jeśli nasze życie było dotąd poukładane i przewidywalne, czasami może się okazać, że ma dla nas niespodziankę, której nie mogliśmy się spodziewać. Są w naszym życiu sprawy, których nie przewidzą ani filozofowie ani naukowcy- jednym z nich jest miłość do kogoś, kogo na tym świecie nie ma. Instynkt macierzyński jest jednym z cudów natury, który został nam dany po to, byśmy uwierzyli w cuda takie jak nowy człowiek.
Agnieszka Zięba
(agnieszka.zieba@dlalejdis.pl)
Komentarze