Nazwał Karola Nawrockiego Shrekiem? Sprawa internetowego wpisu trafiła do prokuratury
Sprawę opisała „Gazeta Radomszczańska”, a następnie ogólnopolskie media. Według ich ustaleń Wojciech Ślusarczyk, radny powiatowy PSL z powiatu radomszczańskiego i członek zarządu powiatu, usłyszał zarzuty znieważenia prezydenta Karola Nawrockiego oraz jego żony Marty Nawrockiej. Chodzi o grafikę opublikowaną w mediach społecznościowych w sierpniu 2025 roku.
O co chodzi w sprawie?
Według medialnych relacji radny miał przerobić grafikę przedstawiającą Martę Nawrocką stylizowaną na księżniczkę. Na obrazku znajdował się napis „Pierwsza dama Polski”, a autor wpisu miał dopisać pytanie: „A Shrek gdzie???”. W ocenie zawiadamiającego oraz prokuratury wpis mógł znieważać zarówno prezydenta, jak i jego żonę.
Zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Radomsku miało wpłynąć dzień po publikacji grafiki. Jak podawały media, śledczy zlecili czynności policji, przesłuchali zgłaszającego, wszczęli śledztwo, wystąpili do Mety, właściciela Facebooka, o dane oraz zamówili opinię biegłego dotyczącą znaczenia użytego określenia.
Zarzuty, ale nie wyrok
W maju 2026 roku prokurator miał wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów, a w czerwcu doszło do przesłuchania radnego. Ślusarczyk nie przyznał się do winy. Wypowiadając się dla „Gazety Radomszczańskiej”, krytycznie odniósł się do działań prokuratury, sugerując, że śledczy powinni zajmować się poważniejszymi sprawami.
Warto podkreślić, że na tym etapie mowa o zarzutach, a nie o wyroku. O winie lub jej braku decyduje sąd.
Co mówi prawo?
Sprawa wywołała duże emocje, ponieważ dotyczy granicy między satyrą, żartem politycznym a znieważeniem. W polskim Kodeksie karnym istnieje przepis dotyczący publicznego znieważenia Prezydenta RP. Art. 135 § 2 przewiduje za taki czyn karę pozbawienia wolności do 3 lat.
Drugi zarzut, według doniesień medialnych, ma dotyczyć Marty Nawrockiej i art. 216 Kodeksu karnego, czyli zniewagi. Ten przepis odnosi się do znieważenia innej osoby, również publicznie lub za pomocą środków masowego komunikowania. W przypadku art. 216 § 5 ściganie odbywa się co do zasady z oskarżenia prywatnego.
Internet nie jest przestrzenią bez konsekwencji
Ta sprawa pokazuje, że nawet krótki komentarz w mediach społecznościowych może mieć poważne skutki. W sieci łatwo o emocjonalną reakcję, ironię czy prześmiewczy wpis. Problem zaczyna się wtedy, gdy żart zostaje uznany za naruszający godność konkretnej osoby, zwłaszcza osoby pełniącej funkcję publiczną.
Jednocześnie sprawa otwiera szerszą dyskusję o tym, gdzie kończy się dopuszczalna satyra polityczna, a zaczyna zniewaga. Memy od lat są częścią debaty publicznej. Bywają ostre, złośliwe i przesadzone, ale często służą komentowaniu rzeczywistości politycznej. Czy porównanie do bajkowej postaci powinno być przedmiotem postępowania karnego? Odpowiedź na to pytanie zależy nie tylko od przepisów, ale także od interpretacji konkretnego kontekstu.
Granica między żartem a znieważeniem
W debacie publicznej osoby pełniące najważniejsze funkcje państwowe muszą liczyć się z krytyką, również ostrą i nieprzyjemną. Nie oznacza to jednak, że każda forma wypowiedzi jest automatycznie chroniona jako satyra. Prawo rozróżnia krytykę, ocenę, żart i wypowiedź, która może zostać potraktowana jako znieważająca.
Dla użytkowników mediów społecznościowych płynie z tego prosty wniosek: internetowy wpis może wydawać się błahostką, ale nie zawsze tak zostanie potraktowany przez osoby, których dotyczy, ani przez organy ścigania. Zanim klikniemy „opublikuj”, warto zadać sobie pytanie, czy komentarz jest krytyką, żartem, czy już personalnym atakiem.
Sprawa radnego PSL zapewne jeszcze długo będzie komentowana, bo dotyka nie tylko jednego wpisu, ale także szerszego problemu wolności słowa, kultury debaty publicznej i granic odpowiedzialności za treści publikowane w mediach społecznościowych.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Ostatnio dodane
- Jak przestać być pogotowiem ratunkowym dla wszystkich i wreszcie zająć się sobą?
- Protest opiekunek żłobkowych wchodzi na drogę prawną! Będzie pozew zbiorowy i „Dzień bez opiekuna w żłobku”?
- Ukończyły kurs, ale mogą nie dostać pracy. Czy nowe przepisy żłobkowe naruszają Konstytucję?
- Dyplom, 310 godzin czy trzy lata stażu? Kto będzie mógł pracować w żłobku od 2027 roku?
- Dlaczego torfowiska nazywane są zielonymi skarbcami naszej planety?
- Jak przygotować się do zrobienia pierwszego tatuażu
- 16 tys. zł za tonę plastiku? Skąd wzięła się ta liczba i czy system kaucyjny naprawdę jest tak drogi?
- Piąty dzień protestu opiekunek żłobkowych. Już 757 deklaracji i ponad 3 miliony złotych potencjalnych roszczeń!
- Gatta x E.Wedel połączyli siły już po raz trzeci
- Cyberataki na lodówki w europejskich supermarketach. Czy inteligentne urządzenia są bezpieczne?

Komentarze