Co powoduje, że jednego dnia jest pełna energii, a drugiego nie ma siły wstać z łóżka? Za wszystko odpowiada anoreksja. To taka śnieżna kula. Raz wprawiona w ruch, nie daje się zatrzymać.
Badania przeprowadzone przez brytyjskich naukowców dowodzą, że statystyczna kobieta spędza 31 lat swojego życia na odchudzaniu się. Świadczy to o tym, że jej myśli bardzo często krążą wokół pożywienia. Z czego to wynika? Presja bycia szczupłą, jaką wywierają media? Niskie poczucie własnej wartości? A może przekonanie, że szczupłość oznacza szczęście? Tak naprawdę wszystkie te elementy wpływają na to, że kobieta stojąc przed lustrem, nie widzi siebie, ale monstrualnego potwora, którego za wszelką cenę należy unicestwić. Postrzeganie siebie jako grubszej, niż w rzeczywistości to pierwszy krok w stronę anoreksji.
Problem zaczyna się w głowie
Psychologowie twierdzą, że szczególnie podatne na zachorowanie są osoby o pewnych predyspozycjach psychicznych. Ofiarami często padają perfekcjonistki. Kobiety ambitne, inteligentne, pilne, realizujące swoje pasje, które czują presję, by być idealną we wszystkich sferach swojego życia. Niepowodzenia w pracy odbierają jako porażkę i każą za to swoje ciało. Przyczyn kłopotów rodzinnych również szukają w sobie. Nie mogą zapanować ani nad jednym, ani nad drugim. Mogą za to kontrolować swoje ciało, wagę. To jedyny element ich życia, na który nikt inny nie ma wpływu. Niektóre twierdzą, że anoreksja od zawsze siedziała w ich głowie. Czekała tylko na ich potknięcie, słabszy moment, by dać o sobie znać i zdominować całe życie.
O ile jeszcze do niedawna uważano, że chorują głównie młode dziewczyny, o tyle obecnie rozciągłość wiekowa jest znacznie większa. Pojawia się coraz więcej przypadków zachorowań wśród kobiet dojrzałych. Lekarze przyczyn upatrują w lansowanych przez media komunikatach głoszących, że kobieta nie ma prawa się zestarzeć. Powinna dbać o siebie, inwestując w kosmetyki przeciwzmarszczkowe i różnorodne specyfiki, które w zamyśle twórców mają odsunąć starość na odległe kiedyś tam. Jednocześnie powinna troszczyć się o swoją figurę, czyli pozostać szczupłą, mimo wydania na świat potomstwa. Szczególnie, że znanym gwiazdom nie sprawia to problemu. Na anoreksję zapadają również mężczyźni. Co prawda dotyka ona ich 15 razy rzadziej niż kobiety, ale staje się zjawiskiem coraz powszechniejszym.
Każde jedzenie tuczy
Znają na pamięć tabele kaloryczne produktów, zasady komponowania posiłków. Mimo to odrzucają po kolei wszystko, co mogłoby spowodować choćby minimalny przyrost wagi, nawet produkty niskokaloryczne. W ostateczności zostaje tylko woda. Taka drastyczna eliminacja racji żywieniowych to nie lada wyzwanie. Chore uwielbiają bowiem jeść i często odczuwają głód. Wówczas całą energię psychiczną zużywają na wyeliminowanie myśli o nim. Tak organizują sobie dzień, by nie mieć ani chwili na myślenie o jedzeniu.
Osoby chore na anoreksję to mistrzynie kamuflażu. Bardzo długo potrafią ukrywać przed otoczeniem postępujący spadek wagi. Mają tysiące pomysłów na maskowanie się. Zaczyna się od unikania wspólnych posiłków, bo już rzekomo jadły, bo nie są głodne, bo mają jeszcze dużo do zrobienia i zjedzą coś później. Bzdura! Swoją chudość potrafią doskonale ukrywać pod obszernym ubiorem. Z czasem mają na sobie coraz więcej warstw, bo doskwiera im ogromne uczucie zimna. Godzinami potrafią ćwiczyć, bo pozwala im to na szybszą redukcję masy ciała. Stale przesuwają granicę pożądanej wagi w dół. Ignorują sygnały, jakie wysyła im organizm, rozpaczliwie wołając "STOP!"
Śmiertelna przyjaciółka
Anoreksja wyniszcza doszczętnie całe ciało. Wraz ze spadkiem wagi zanikają mięśnie, drastycznie obniża się temperatura ciała, wszystkie organy przestają funkcjonować tak, jak powinny. Na ciele pojawia się specyficzny meszek, wypadają włosy, zanika miesiączka, pojawiają się omdlenia. Chora bardzo często boryka się z bezsennością, stanami lękowymi. Sukcesywnie niszczy swój organizm, doprowadzając go do maksymalnego wycieńczenia a często śmierci. Oprócz typowo fizycznych konsekwencji, zmienia się również psychika chorej. Zatraca ona niemalże całkowicie rzeczywisty obraz samej siebie. Nie widzi swojej chudości, ale potrafi wytknąć koleżance, że jest za szczupła, że powinna więcej jeść. Zmianie ulega jej hierarchia wartości. Na pierwszym miejscu stoi jedzenie i wszystko, co z nim związane. Jej myśli obsesyjnie koncentrują się na każdym gramie, na każdym kęsie. I bardzo często doprowadza to do nasilającego się poczucia bezsilności, osamotnienia.
Ruch Pro - Ana
Anorektyczki tworzą specyficzną grupę. Mają swoje przykazania, które pomagają im przetrwać w chwilach kryzysu. Hasła typu "co mnie żywi, niszczy mnie", czy "jedzenie jest moim wrogiem" to swoiste mantry wygłaszane, by utwierdzić się, w przekonaniu, że to, co robią jest słuszne. Podtrzymują się nawzajem na duchu i mobilizują do niejedzenia. - "Spójrz w lustro i powiedz sobie, że jesteś gruba. Waga nigdy nie kłamie. Odzwierciedla twoje sukcesy i porażki. I nie płacz, płacz pokazuje, że nie masz nad sobą kontroli." Słowo "dość" nie funkcjonuje w ich słowniku. Nie ma takiej wagi, która byłaby idealna. To, czy schudnie 10 czy 15 kg i tak jest bez znaczenia, bo to i tak za mało, bo nadal jest gruba. Tak naprawdę anorektyczka nigdy nie jest zadowolona ze swojego wyglądu. Uważa, że zawsze może schudnąć więcej. I robi to z niezwykłą determinacją, mając za nic to, co dzieje się z jej organizmem.
Społeczność anorektyczek zatacza coraz szersze kręgi. Proces identyfikacji w ulicznym tłumie nie jest dla nich problemem. Służą temu specjalne bransoletki w kolorze czerwonym. Taki znak solidarności. Nie każda anorektyczka przypomina przecież wieszak. Niektórym udało się wyjść z choroby, ale w pewien sposób czują się nadal związane z Aną, jak nazywają anoreksję.
Rozejrzyj się dookoła
Jeśli podejrzewamy u swojej siostry, koleżanki, znajomej, że może mieć problemy z odżywianiem, zasugerujmy delikatnie pomoc. Zapewne reakcja będzie wyglądała mniej więcej tak: nakrzyczy na nas i powie, że to nie nasza sprawa. I takiemu zachowaniu nie ma się, co dziwić. Nie jest łatwo uświadomić chorej, że ma problem. Będzie uciekać od tematu, twierdzić, że może przytyć, jeśli tylko zechce, a potem znów schudnąć. Takie mydlenie oczu innym dla uzyskania świętego spokoju. W rzeczywistości każdy dodatkowy gram napawa ją przerażeniem. I coraz trudniej wrócić jej do normalnego odżywiania. A bez pomocy specjalisty niestety się nie obejdzie. Nie można wmuszać w anorektyczkę jedzenia, karmić jej na siłę. Nie pomoże również tłumaczenie, że powinna, bo źle wygląda itd. Nie tędy droga. Trzeba jej okazać wiele ciepła i miłości, zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Zaufanie to podstawa, by chora zaczęła myśleć, że ktoś się o nią troszczy, że ktoś chce, by wyzdrowiała. Baczna obserwacja sprawi, że dostrzeżemy moment, w którym anorektyczka zacznie się przełamywać. Wówczas warto delikatnie podjąć rozmowę o psychoterapii, bo wcale nie wystarczy zacząć "normalnie" jeść i wszystko będzie OK. Terapia u specjalisty i hospitalizacja to konieczność, by wyrwać się ze szponów anoreksji.
Katarzyna Stec
(redakcja@dlalejdis.pl)
Komentarze