Ceremonia zapalenia świateł odbyła się 4 grudnia, a drzewko będzie ozdabiać Trafalgar Square aż do 5 stycznia.
Choć intencje stojące za prezentem są piękne i szlachetne, tegoroczne drzewko — podobnie jak w poprzednich latach — wywołało sporo krytyki:
Już przy montażu pojawiły się głosy, że choinka wygląda „goło”, ma puste plamy i przypomina bardziej „połówkę” niż zadbane święte drzewko. Jeden z komentarzy głosił: „Where’s the other half of it?!”.
Krytycy porównywali je do „cucumbers” („ogórek”?), „cacti” („kaktusa”) albo „half-dead” („pół-martwej”), co pokazuje rozczarowanie wizualnym efektem.
Niektórzy komentują, że z roku na rok drzewko staje się coraz bardziej skromne, mniej efektowne — co według nich przeczy idei „legendarnie londyńskiej” świątecznej choinki.
W mediach społecznościowych i na forach pojawiają się opinie typu:
„That’s one ugly tree. Norway should be ashamed.”
„I’m glad you find them only a bit annoying… Thank you, Norwegians.”
Nie brak jednak głosów osób, które widzą w całej inicjatywie coś więcej niż tylko „ozdobę na święta”:
Część komentujących przypomina, że jest to — przede wszystkim — gest przyjaźni i wdzięczności między narodami, a nie konkurs na „najpiękniejszą choinkę świata”. Jeden z użytkowników napisał: „This is a nice tree. They tried … Problem is the sparse decor.”
Niektórzy doceniają skromność i naturalność świerka — argumentując, że dzięki temu drzewko jest autentyczne, a cała tradycja nie traci na znaczeniu, choć nikt nie wymaga od prezentu hollywoodzkiego przepychu.
Dla wielu Londyńczyków i turystów drzewko – mimo krytyki — nadal stanowi świąteczny znak: sygnał, że zima, święta i magia wypraw do serca miasta właśnie się zaczynają.
Patrząc obiektywnie, problem nie leży w idei — ta pozostaje cenna. Jednak oczekiwania zmieniły się diametralnie: dzisiaj ludzie porównują drzewko w Londynie do spektakularnych instalacji świątecznych w Nowym Jorku, Paryżu czy Berlinie. A drzewko, które z natury jest skromne i często traci na objętości w transporcie, rzadko wychodzi z tej konfrontacji obronną ręką.
Można też zapytać — na ile realne jest oczekiwanie, że zwykły, 60-letni świerk sprosta wizji „magicznej choinki”? A jeśli nawet, czy czasem nie lepiej jest po prostu docenić symbolikę, a nie dekorację? Wydaje się, że wiele mocnych głosów, które dziś narzekają, zapomina, że „prezent” to coś więcej niż efektowna iluminacja.
Niektórzy komentują, że jeśli za trendem „czytelniczej krytyki” stoją tylko rosnące oczekiwania estetyczne — trzeba zadać pytanie: czy walczymy tu o tradycję, czy o pokaz.
Tegoroczna edycja „Ever Oslo” stanowi kolejny dowód, że nawet najbardziej ugruntowane tradycje z czasem stają się źródłem kontrowersji. Krytyka wyglądu drzewka — „gołe gałęzie”, „puste przestrzenie”, „nieporównywalne do innych miast” — to sygnały, że estetyka i media społecznościowe zmieniają oczekiwania.
Z drugiej strony — warto pamiętać, że dar od Oslo to coś więcej niż dekoracja. To symbol przyjaźni, historii, pamięci i świątecznej wspólnoty. Dla wielu mieszkańców Londynu oraz turystów to właśnie to nadaje mu wartość, której nie da się przeliczyć na liczbę światełek czy objętość gałęzi.
Jeśli piszesz o tym na blogu lub portalu lifestyle — możesz zadać swoim czytelnikom pytanie: czy celebrujemy tradycję czy konsumpcyjny spektakl? W mojej opinii — to drzewko, mimo że dalekie od ideału — nadal zasługuje na szacunek.
PMP
Fot. Wygenerowano AI