Glejak wielopostaciowy należy do najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Leczenie jest trudne, ponieważ guz często nacieka okoliczne tkanki, a jego granice bywają trudne do jednoznacznego określenia. Standardowo lekarze korzystają przede wszystkim z rezonansu magnetycznego, który pokazuje zmiany anatomiczne. Problem w tym, że nie zawsze pozwala on dokładnie odróżnić aktywną tkankę nowotworową od zmian powstałych wokół guza.
Właśnie tutaj pomocne może być badanie PET z użyciem 18F-FET. Pacjent otrzymuje specjalny znacznik, który gromadzi się w obszarach o większej aktywności metabolicznej nowotworu. Dzięki temu lekarze mogą precyzyjniej zobaczyć, gdzie znajdują się najbardziej aktywne komórki guza i lepiej zaplanować zakres operacji.
Celem takiego postępowania jest możliwie najdokładniejsze usunięcie zmiany przy jednoczesnym oszczędzeniu zdrowych struktur mózgu. W przypadku glejaka ma to ogromne znaczenie, ponieważ każda decyzja chirurgiczna musi uwzględniać zarówno walkę z nowotworem, jak i bezpieczeństwo pacjenta oraz ryzyko uszkodzenia ważnych funkcji neurologicznych.
Łódzka operacja została wykonana w ramach projektu badawczego TYR-GLIO, finansowanego przez Agencję Badań Medycznych. Lekarze sprawdzają, czy połączenie obrazów PET i rezonansu magnetycznego może pomóc w dokładniejszym planowaniu leczenia - od operacji po radioterapię.
Specjaliści podkreślają, że nowa metoda nie jest cudownym lekiem na glejaka, ale może zwiększyć precyzję terapii i poprawić jakość podejmowanych decyzji medycznych. Dla pacjentów oznacza to szansę na bardziej indywidualne podejście do leczenia.
Pierwszy taki zabieg w Polsce pokazuje, że nowoczesne technologie coraz mocniej wchodzą do onkologii i neurochirurgii. To także nadzieja, że w przyszłości podobne rozwiązania będą dostępne dla większej liczby chorych.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze