Pij własny mocz, a pozbędziesz się chorób?

Recenzja książki „Złota fontanna”.
Wśród wielu propozycji naturopatów na leczenie chorób urynoterapia zajmuje wcale nie ostatnie miejsce. Dla wielu z nas brzmi to okropnie, ale skoro leczy...

Prawdopodobnie czynnik psychologiczny jest nie mniej istotny niż walor chęci wyzdrowienia. Przełamać się i wypić własny mocz. Jak można tego dokonać, skoro kulturowo chowamy własne wydzieliny i wręcz nie przyznajemy się oficjalnie do nich? W reklamach przecież miesiączka ma niebieski kolor, a to co zostaje na zewnątrz jest wygładzone, uperfumowane i podkolorowane. Tym bardziej więc w takich kontekstach kultury audiowizualnej trudno wyobrazić sobie picie moczu bądź np. przemywanie nim ran. Wydalone znaczy do wyrzucenia. Tymczasem, jak pisze Coen Van Der Kroon, jest to wspaniały płyn, który można stosować w różnych, leczniczych celach. Zarówno wewnętrznie w postaci „zwykłej” jak i rozcieńczonej (wówczas o działaniu homeopatycznym). Mocz stosuje się także do masaży całego ciała, przemywań oczu, gardła lub płukania nosa. Jego książka „Złota fontanna” nosi podtytuł: Kompletny przewodnik po urynoterapii. I rzeczywiście faktycznie nim jest.

Van Der Kroon od lat stosuje urynoterapię. Opisuje własną historię. Osoby z wykształceniem akademickim, z potrzebą racjonalnych wyników i badań potwierdzających różne teorie. W którymś momencie swojego życia zetknął się z tą terapią. Nie od razu zdecydował się na stosowanie jej. Nawet, gdy już zaczął to robić, także dokonywał tego stopniowo. Pokazuje więc czytelnikowi drogę od totalnego obrzydzenia do całkowitej zmiany podejścia do tego tematu. Tak jak wielu innych musiał przełamać się do pierwszego kroku; z czasem stał się wielkim fanem tej metody. Własne doświadczenia i powolne wciąganie się w ten temat są jednym z elementów książki.

Czytelnik ma także możliwość zapoznania się z faktami historycznymi związanymi z wykorzystywaniem moczu (do np. prania bądź barwienia materiałów). Do dziś zresztą używa się także jego poszczególne składniki np. do tworzenia leków. Jako, że ma to być podręcznik, jest również rozdział poświęcony samej urynoterapii. Dowiemy się, jaką dietę należy wówczas stosować; jakie proporcje i sposoby na jego użycie zalecane są przy poszczególnych schorzeniach. W osobnej części znajdziemy odpowiedzi na różne pytania, które mogą przyjść do głowy nie tylko przeciwnikom, ale i potencjalnym kuracjuszom. Chociaż nie jest to książka stricte naukowa, autor przeznaczył kilkanaście stron na przytoczenie badań lub ich wyników. Opublikowane przez „prawdziwych” naukowców w jakimś stopniu pozwalają na wypełnienie luki, jaką jest np. pytanie, co tak naprawdę i dokładnie znajduje się w moczu. Na koniec możemy zapoznać się z listami od ludzi wyleczonych dzięki tej metodzie. Niektórzy stosują ją od lat, inni okazjonalnie. Co ważne, cała książka ma charakter bardzo wyważony. Nie jest pisana z hurraoptymizmem z punktu widzenia nawiedzonego neofity. Cały czas autor podkreśla, że jeśli zdecydujemy się na picie własnego moczu, każdy krok musimy dokonywać zgodnie z własnymi przekonaniami. I właśnie dla takich osób jest tak książka. Zachęca, pokazuje, ale nie twierdzi, że to metoda jedyna i najlepsza na całym świecie. Za to – może warta wypróbowania.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Coen Van der Kroon, „Złota fontanna”, Studio Astropsychologii 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat