Na miejsce wezwano oficera Martina, który szybko zorientował się, że za zniszczenia – rozbite szkło i rozlaną whisky – odpowiada zwierzę, a nie człowiek. Pijanego szopa, ironicznie nazwanego „zamaskowanym bandytą”, zabrano do schroniska w celu wytrzeźwienia.
Na szczęście, poza stanem upojenia, zwierzęciu nic się nie stało. Po kilku godzinach rekonwalescencji i odzyskaniu pełni sił, szop został bezpiecznie wypuszczony na wolność.
Ilona Podsiadła
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze