Plotka, która niszczy życie
Współczesność dostarcza nam wielu sposobów rozprzestrzeniania informacji. Mamy swobodny dostęp do Internetu i innych mediów. Publikujemy własne myśli, przeżycia i opowiadania. Mamy prawo do wolności słowa, pod warunkiem że nikogo nie obrażamy. Istnieje jednak tajemna broń, która w ciągu kilku sekund potrafi zrujnować życie, zmusić do wyprowadzki, a nawet popchnąć do samobójstwa. Ową bronią jest plotka – niewinna, nie musi zawierać obraźliwych określeń czy dokładnych opisów sytuacji. Wystarczy szepnąć „Słyszałeś? Podobno to pedofil”, by zniszczyć człowiekowi życie.
Ofiarami najczęściej padają osoby oryginalne, wyróżniające się, samotne, mające niecodzienne zainteresowania. Inność rodzi złość – kto nie zna tego powiedzenia? Kiedy nie zna się pewnych aspektów czyjegoś życia, dopowiada się je. To potrzeba wszechwiedzy i zaspokojenia wewnętrznego, wścibskiego ja. Najgorzej jest w mniejszych społecznościach, religijnych wsiach, zaściankowych osiedlach. Nie stanowi to jednak reguły. Sięgając osiem lat wstecz, przywołam sytuację z mojego gimnazjum. Budynek znajduje się piętnaście minut od centrum, a więc nie na żadnych obrzeżach. Poziom nauczania przeciętny, egzaminy zdawane raczej dobrze. Klasa pierwsza, blond włosa dziewczyna zakochana w swoim osiemnastoletnim chłopaku. Klasa druga, rozstają się. Chłopak w ramach zemsty umieszcza w Internecie filmik z imprezy w starych barakach. Scena picia, scena tańczenia, scena kontaktu seksualnego. Dzieci w wieku gimnazjalnym są okrutne. Gonią za sensacją nie myśląc przy tym o konsekwencjach. W ciągu jednego wieczora filmik obiegł całą szkołę. Następnego dnia zupełnie nieświadoma dziewczyna pojawiła się w szkole. Kolejne osoby cytowały słowa z filmiku, śmiały się jej w twarz, wyzywały. W imię czego? Dobrej zabawy? Filmik ściągnięto z sieci w kilka godzin. Dziewczyna zmieniła szkołę, zaczęła chodzić do psychologa i na tym się skończyło. Nikt nie wie, co było dalej.
Piętno słowa
Na co dzień wydaje się, że plotka jest nieszkodliwa. Cóż to wielkiego powiedzieć znajomym, że tamta zaszła w ciążę, a ten jest homoseksualistą? Ludzką naturą jest oceniać innych. Zawsze i bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi. Łatwo jest nam siedzieć przed komputerem i czytać na portalach plotkarskich, że kolejna gwiazda wzięła rozwód, ma romans, zrobiła tatuaż, zbankrutowała. Czy ktokolwiek dopuszcza myśl, że ta gwiazda to również żyjący człowiek? Ma swoje życie, które perfidnie zostaje wystawione na sprzedaż. Dziennikarze wywlekają ich brudy, by zabawić społeczeństwo. A jeśli tych brudów brakuje, po prostu je wymyślają.
Aby lepiej przybliżyć temat i pozwolić sobie na refleksję, warto obejrzeć film „Plotka” z 2000 roku. Tam idealnie widać, co jedno puszczone w obieg słowo potrafi uczynić. Raz odpalonej maszyny nie da się już zatrzymać. Wiadomość w szybkim tempie ewoluuje i kiedy wraca do jej autora, jest obrócona o 180 stopni. Co gorsza, nawet jak wyjdzie na jaw, że plotka nie była prawdą, pozostanie wielu ludzi, którzy nie uwierzą. Do końca życia będą patrzeć na oskarżoną osobę podejrzliwym wzrokiem, wytykać ją palcem, szeptać o niej po kątach. Co w takiej sytuacji pozostaje? Uciec z miasta? Zmienić kolor włosów, styl ubierania, nazwisko? To pomoże tylko nielicznym. Nie jest trudno wyrwać się z małej społeczności. Przynajmniej nie tak, jak z państwa czy ze świata. Są bowiem plotki, których zasięg obejmuje całe kontynenty. Najczęściej dotyczą właśnie sławnych ludzi.
Przypomnijcie sobie, ile razy przekazałyście przyjaciółkom podczas popołudniowej herbatki wiadomość, która nie była do końca sprawdzona. Ile razy wydała wam się na tyle ciekawa i imponująca, że nie traciłyście czasu na szukanie źródła? Nie ma człowieka, który nie plotkowałby ani razu. Jest to bowiem część natury, która odróżnia nas od zwierząt. Plotka pomaga zdobyć informacje, podtrzymać rozmowę, zawrzeć nową znajomość. A teraz pomyślcie, że w ten sposób odebrałyście przynajmniej jeden dzień z życia pewnej osoby. Dzień, w którym zamknęła się w domu płacząc. Wiemy zatem, czego nie powinnyśmy robić. Czego nie powinnyśmy mówić. Tylko czy potrafimy się tego trzymać? W końcu jesteśmy ludźmi – niejeden powie (i będzie miał rację!). Myślę jednak, że warto próbować.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Komentarze