Potwór pod łóżkiem – jak okiełznać dziecięce lęki

Jak pomóc dziecku, gdy się boi potworów.
Długi i beztroski sen dziecka to pragnienie każdego rodzica. Problem w tym, że nasza pociecha często miewa problemy z zasypianiem przez swoje lęki i nadmiernie wybujałą wyobraźnię. Jak temu zaradzić?

Dziecko, które boi się zasnąć albo ma koszmary nocne to niestety w dzisiejszych czasach nie jest rzadkość. Irracjonalne i trudne do określenia obawy malucha zakłócają wtedy jakże potrzebny jego organizmowi wypoczynek. „Potwór” pod łóżkiem, dziwne hałasy, strach przed wieczorną kąpielą, niebezpieczeństwo wizyty kosmitów, przestępców albo dzikich zwierząt, w odczuciu kilkulatka mogą być naprawdę przerażające i traumatyczne. Dotyka to przede wszystkich wrażliwych i nieśmiałych dzieci, maluchów o małej pewności siebie. Na natężenie lęków mają wpływ sytuacje  z życia codziennego: trudne sytuacje w szkole, rozwód rodziców, przeprowadzka, śmierć czy wypadek kogoś bliskiego, pobyt w szpitalu, włamanie do mieszkania itp. Obowiązkiem rodzica jest w mądry sposób pomóc maluchowi i poprzez okazanie miłości, zrozumienia i wsparcia wyeliminowanie jak największej ilości „potworów” z otoczenia dziecka. Jak to zrobić? Przede wszystkim nie straszyć naszej latorośli, nawet w żartach, że przestaniemy  kochać potomka jak będzie niegrzeczny, że go oddamy komuś obcemu lub pozostawimy na ulicy, jak nie posłucha naszych zaleceń. Nie pozwólmy też dziecku oglądać zbyt wielu bajek z potworami, smokami, diabłami - wszystkim tym, co może niekorzystnie pobudzać wyobraźnię naszego kilkulatka. Nie wyśmiewajmy się z dziecka i nie bagatelizujmy jego zaniepokojenia, płaczów, krzyków, nie nazywajmy tchórzem. Unikajmy zawstydzania naszej pociechy przed innymi, nie przypominajmy nagminnie jego błędów, porażek i potknięć. Nie złośćmy się na dziecko ani nie stosujmy terapii szokowej. Broń Boże wrzucać malucha na siłę do wody lub kazać mu spędzić godzinę z wilczurem sąsiada. Nie zarażajmy też dziecka osobistymi lękami. Nawet jeśli boimy się np. niestabilności finansowej, utraty pracy, martwimy stanem zdrowia przyjaciółki czy kradzieżą portfela, nie powinniśmy przenosić naszych emocji na potomka.

W relacji z  zalęknionym dzieckiem niezbędna jest duża dawka cierpliwości i taktu. Dajmy maluchowi prawo do bania się, nie może ono przecież tłumić w sobie uczuć, ale rozmawiajmy z nim cierpliwie i tłumaczmy, że strach ma wielkie oczy i tak naprawdę nie ma się czego bać. Stosujmy metodę małych kroczków, a nie presji. Chwalmy dziecko za każdy akt odwagi i próby pokonywania mniej lub bardziej wyimaginowanych zagrożeń. Obserwujmy je i badajmy, czego najbardziej boi się maluch i co jest powodem jego obaw. Grunt to nie przejmować się też zanadto lękami dziecka. To normalne w procesie dorastania. Najprawdopodobniej wszystkie „potwory” znikną z wiekiem. Nie szczędźmy jednak latorośli naszej obecności, wsparcia i zapewnień, że zawsze może na nas liczyć.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat