Na początku maja 2026 roku amerykański sędzia federalny zdecydował o upublicznieniu odręcznej notatki, która miała zostać znaleziona w lipcu 2019 roku przez Nicholasa Tartaglione, ówczesnego współwięźnia Epsteina. Do odkrycia miało dojść po pierwszym incydencie w celi, interpretowanym później jako możliwa próba samobójcza. Tartaglione twierdził, że znalazł notatkę w książce. Dokument przez lata pozostawał objęty tajemnicą w ramach sprawy sądowej Tartaglione, byłego policjanta skazanego za poczwórne zabójstwo.
W ujawnionej notatce pojawiają się sformułowania, które można odczytywać jako wyraz rezygnacji i poczucia osaczenia. Największą uwagę mediów przyciągnęło zdanie sugerujące możliwość wyboru momentu pożegnania. To właśnie ono sprawiło, że dokument zaczął być określany jako „rzekomy list pożegnalny”. Trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć: autentyczność notatki nie została publicznie potwierdzona. Dokument jest odręczny, ale niepodpisany i niedatowany. Sędzia, który zdecydował o jego ujawnieniu, nie przesądził, czy rzeczywiście napisał go Epstein.
To ważne rozróżnienie, bo sprawa Epsteina od dawna funkcjonuje na granicy faktów, domysłów i sensacyjnych interpretacji. Samo ujawnienie dokumentu nie oznacza więc, że pojawił się przełomowy dowód w sprawie jego śmierci. Oznacza jedynie, że opinia publiczna uzyskała dostęp do materiału, który wcześniej pozostawał niedostępny, a który może rzucać dodatkowe światło na stan psychiczny Epsteina w czasie pobytu w areszcie.
Jeffrey Epstein był finansistą oskarżanym o handel seksualny nieletnimi. W 2019 roku, po ponownym zatrzymaniu, oczekiwał na proces w Metropolitan Correctional Center w Nowym Jorku. Zmarł 10 sierpnia 2019 roku. Oficjalnie uznano, że popełnił samobójstwo. Jednocześnie liczne zaniedbania w areszcie, jego powiązania z wpływowymi osobami oraz charakter zarzutów sprawiły, że jego śmierć do dziś pozostaje przedmiotem publicznych dyskusji.
Ujawniona notatka nie zamyka tych pytań. Raczej pokazuje, jak bardzo opinia publiczna wciąż oczekuje przejrzystości w jednej z najbardziej kontrowersyjnych spraw ostatnich lat. Warto jednak zachować ostrożność: dopóki nie ma jednoznacznego potwierdzenia autorstwa dokumentu, należy mówić o rzekomym lub domniemanym liście pożegnalnym, a nie o pewnym dowodzie. W tej historii fakty są szczególnie ważne, bo każda niedopowiedziana informacja natychmiast staje się pożywką dla kolejnych teorii.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze