Sale sensoryczne w żłobkach. Dobry program, ale kontrowersyjne zasady podziału środków?

Program finansowania sal sensorycznych w żłobkach budzi pytania o zasady podziału środków. Czy pieniądze trafiają tam, gdzie najlepiej wspierają rozwój dzieci?
Program „Aktywny Żłobek - sale sensoryczne” miał wspierać poprawę jakości opieki nad dziećmi do lat 3. Sama idea jest bardzo potrzebna, bo odpowiednio przygotowana przestrzeń sensoryczno-motoryczna może realnie wspierać rozwój najmłodszych. Problem pojawił się jednak przy zasadach podziału pieniędzy. Izba Gospodarcza Branży Wczesnodziecięcej zwróciła się w tej sprawie do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przeznaczyło na program 41,7 mln zł ze środków budżetu państwa. Dofinansowanie mogło wynieść do 80 tys. zł na żłobek, do 60 tys. zł na klub dziecięcy i do 20 tys. zł na dziennego opiekuna. Środki miały zostać przeznaczone na wyposażenie pomieszczeń do zajęć sensoryczno-motorycznych w instytucjach opieki nad dziećmi w wieku do lat 3.

Z wyników programu wynika, że wsparcie otrzyma 695 instytucji opieki nad dziećmi do lat 3. Łączna kwota przyznanego dofinansowania to blisko 41,7 mln zł. W tej grupie znalazło się 491 instytucji gminnych z 325 gmin, którym przyznano ponad 29,45 mln zł, oraz 204 instytucje niepubliczne ze 144 gmin, które otrzymały ponad 12,24 mln zł.

I właśnie ten podział wzbudził zastrzeżenia branży. Jak wskazała Izba Gospodarcza Branży Wczesnodziecięcej, sam pomysł finansowania sal sensorycznych jest słuszny, ale wątpliwości budzą zasady, według których środki zostały rozdysponowane. Zdaniem Izby obecny regulamin formalnie dopuszcza do programu zarówno gminy, jak i podmioty prywatne, jednak w praktyce może stawiać przedsiębiorców w znacznie gorszej sytuacji.

Kluczowe jest to, że według informacji ministerstwa lista rankingowa została utworzona na podstawie dochodów gminy w przeliczeniu na mieszkańca. W pierwszej kolejności dofinansowanie przyznano gminom, a dopiero w kolejnym kroku środki otrzymały podmioty prywatne, o ile pozwalała na to punktacja i dostępna pula pieniędzy.

Z perspektywy rodziców i dzieci taki mechanizm może budzić pytania. Dziecko korzystające z opieki w prywatnym żłobku ma takie same potrzeby rozwojowe jak dziecko uczęszczające do placówki gminnej. Potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, dobrze przygotowanej kadry, dostępu do zajęć wspierających rozwój ruchowy, sensoryczny, emocjonalny i społeczny. Trudno więc uzasadnić sytuację, w której o szansie na doposażenie placówki może decydować nie jakość projektu czy realne potrzeby dzieci, ale przede wszystkim status organu prowadzącego albo sytuacja finansowa gminy, na terenie której działa placówka.

Żłobki prywatne od lat są ważną częścią systemu opieki nad najmłodszymi dziećmi. W wielu miejscowościach to właśnie one uzupełniają braki w publicznej sieci placówek, pomagają rodzicom wrócić do pracy i realizują dokładnie te same zadania opiekuńcze, wychowawcze i edukacyjne. Podlegają również wymaganiom formalnym, kontrolom i standardom, które mają zapewniać dzieciom bezpieczną opiekę.

Dlatego spór wokół programu „Aktywny Żłobek - sale sensoryczne” nie powinien być przedstawiany jako konflikt między sektorem publicznym i prywatnym. To raczej pytanie o to, czy publiczne pieniądze powinny trafiać tam, gdzie najlepiej realizowany jest cel programu, czyli poprawa jakości opieki nad dziećmi do lat 3. Jeżeli celem jest dobro dziecka, kryteria powinny w większym stopniu uwzględniać potrzeby placówki, liczbę dzieci, dostępność sali, jakość planowanego wyposażenia i realny wpływ inwestycji na codzienną opiekę.

Izba Gospodarcza Branży Wczesnodziecięcej zwróciła się do Rzecznika MŚP m.in. o zbadanie zgodności zasad programu z Konstytucją i Prawem przedsiębiorców, wystąpienie o unieważnienie obecnego naboru i przeprowadzenie go ponownie na przejrzystych zasadach, wprowadzenie punktowych kryteriów oceny projektów oraz odejście od uprzywilejowania jednego sektora kosztem drugiego.

Nie przesądzając o prawnej ocenie regulaminu, jedno wydaje się pewne: temat wymaga poważnej rozmowy. Sale sensoryczne w żłobkach nie są luksusem ani dodatkiem wizerunkowym. Dobrze zaprojektowana przestrzeń może pomagać dzieciom w regulacji emocji, rozwijaniu motoryki, poznawaniu bodźców i budowaniu poczucia bezpieczeństwa. Takie wsparcie powinno być dostępne jak najszerzej, niezależnie od tego, czy placówkę prowadzi gmina, fundacja, stowarzyszenie czy przedsiębiorca.

W centrum tej dyskusji powinno pozostać dziecko. Nie forma prawna placówki, nie status organu prowadzącego i nie rywalizacja sektorów. Jeśli pieniądze publiczne mają poprawiać jakość opieki, powinny być dzielone według jasnych, transparentnych i merytorycznych zasad. Takich, które naprawdę odpowiadają na potrzeby najmłodszych.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat