„Sekret pełnego uzdrowienia” – recenzja

Recenzja książki „Sekret pełnego uzdrowienia”.
Jeżeli coś ma być dla kogoś skuteczne, to niech sobie wierzy w co chce. Ma do tego pełne prawo.

Nie jestem zwolenniczką astrologii, szamanizmu i jasnowidztwa. W żaden sposób nie chcę znieważać autorytetów w tych dziedzinach, bowiem jako wolni ludzie, mamy pełne prawo robić to, co chcemy, lecz nie szkodzić innym.

Lumira, autorka „Sekretu pełnego uzdrowienia” jest znaną uzdrowicielką i pisarką. Lumira na swoim koncie ma sporo publikacji, z których niektóre okazały się bestsellerami. W tej książce Lumira pisze o ćwiczeniach, medytacjach i panowaniu nad umysłem. Ja dotychczas nigdy nie wtajemniczałam się w sztukę jasnowidztwa, czy uleczania. Co prawda wszelkiego rodzaju dolegliwości w postaci chociażby bólu głowy starałam się minimalizować naturalnymi metodami (wyciszenie, sen, czy okłady), lecz nie rozmyślałam o uzdrowieniu duchowym.

Książka Lumiry nie posłuży osobom nastawionym anty-astrologicznie. Ludzie sceptyczni nie zrozumieją przekazu autorki i uznają, że nie dadzą się „nabrać”. Nie chcę krytykować działalności Lumiry i tych, którzy wierzą w jej zapewnienia – bowiem tak, jak mówiłam, jeżeli komuś to pomaga – to czemu nie? Ja jednak preferuję trzymać się z daleka od astrologicznych eksperymentów.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

„Sekret pełnego uzdrowienia”, Lumira, Białystok, Studio Astrologii, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat