Spomiędzy złotych jesiennych dni zaczęły złowieszczo pojawiać się w naszym życiu szare, deszczowe poranki, popołudnia i wieczory. Chłodny wiatr nie tylko wkrada się szczelinami okien do naszych domów, ale też stanowczo studzi wszelkie radosne nastroje. Kolorowe liście po zmoknięciu tracą swój urok, kasztany stają się tylko łatwym sposobem na potknięcie, a chmury zabierają tak istotne słońce. Nic dziwnego, że podczas deszczowych dni nie chce nam się wyściubiać nosa poza drzwi domu. Zamknięci w ciepłym (o ile uda nam się doprowadzić kaloryfery do odpowiedniej temperatury) domu, zamykamy się w czterech ścianach, spoglądając z niechęcią na jesienną atmosferę. W okresie szarości jesteśmy bardziej podatni na małe i duże smutki, a niektórzy z nas odczuwają objawy sezonowej depresji.
Czym jest SAD?
Na objawy SAD (seasonal affective disorder) narzeka około 10% polskiego społeczeństwa. Zwykle występuję cyklicznie jesienią lub zimą, częściej u młodych ludzi, zwykle pomiędzy 20 a 30 rokiem życia. Bardziej narażone są kobiety. SAD objawia się na ogół przewlekłym przygnębieniem, nadmierną sennością, dużym apetytem, wyraźnym brakiem energii, drażliwością, kłopotami z koncentracją, brakiem motywacji do działania, zobojętnieniem, wahaniami nastrojów, a u kobiet często nasileniem objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Depresja sezonowa to poczucie smutku, przygnębienia i beznadziejności. Objawy muszą występować co najmniej przez dwa tygodnie każdego lub prawie każdego dnia. Ich nasilenie ma charakter zmienny, na ogół występują od października do maja (muszą powracać przynamniej przez dwa sezony). Należy jednak pamiętać, że aby dobrze zdiagnozować rodzaj depresji, należy skontaktować się z lekarzem.
Jak można leczyć depresję sezonową?
W leczeniu SAD stosuję się różne metody min. akupunkturę, farmakoterapię, psychoterapię i fototerapię. Ta ostatnia jest stosowana najczęściej i pomaga w wyleczeniu około 70 % pacjentów. Skutki uboczne występują rzadko i tylko niewielkie grono chorych na np. zwyrodnienie barwnikowe siatkówki czy osób stosujących leki uwrażliwiające na działanie światła. nie może z niej skorzystać. Chorym ciężko przezwyciężyć przeciwności bez odpowiedniego wsparcia. Powinni jednak próbować robić coś dla siebie. Spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu: wyjść na spacer, uprawiać sporty. Ważne jest. aby nie uciekali od życia towarzyskiego i robili to, co zwykle przynosiło im radość, np. oglądali ulubiony film, słuchali muzyki, czy jedli swoje ulubione potrawy.
Podaruj sobie trochę słońca…
Podczas spaceru w słoneczne popołudnie słońce działa na nas 100 000 luksów (jednostka natężenia oświetlenia). Fototerapia to dostarczenie organizmowi odpowiedniej dawki światła, które emituje się poprzez lampy fluorescencyjne, o natężeniu 2500 do 10 000 luksów. (nasze żarówki domowe dla porównania emitują od 300-500 luksów). Dzięki takiemu natężeniu emituje się światło białe podobne do słonecznego.
Zaluksuj sobie dzień
Naświetlanie można rozpocząć na tydzień przed zmianą czasu na zimowy. Jednak nie trzeba się sugerować tym wydarzeniem. Datę rozpoczęcia najlepiej wyznaczyć samemu w zależności od samopoczucia. Najlepsze efekty osiągniem, jeżeli kuracje leczenia światłem, będziemy stosować dwa razy dziennie od pół godziny do dwóch godzin: rano i wczesnym wieczorem. Wieczorne sesje należy wykonywać przynajmniej na dwie godziny przed położeniem się do łóżka. Na ogół objawy SAD zaczynają ustępować po tygodniu, rzadziej okres poprawy wydłuża się do trzech lub czterech tygodni. Osoby, które nie zareagowały na pierwszy cykl, powinny spróbować dopasować natężenie, zmienić porę dnia i czas naświetlania czy kąt padania światła. U większości osób leczenie światłem łagodzi objawy SAD, a czasami nawet powoduje ustąpienie choroby. Należy jednak pamiętać, że część osób nie reaguje na fototerapię, a cały proces powinien przebiegać pod nadzorem lekarza, gdyż nieprawidłowo przeprowadzona terapia może spowodować uczucie niepokoju czy rozdrażnienia.
Dziurawiec i inne…
Wśród innych metod wymienionych wcześniej pojawiło się leczenie farmakologiczne i psychoterapia. W przypadku tego pierwszego konieczny jest kontakt z lekarzem, ponieważ większość leków antydepresyjnych jest sprzedawana na receptę. Bez recepty można kupić jedynie leki ziołowe np. z wyciągiem z dziurawca. Drugi sposób leczenia, czyli psychoterapia, polega na pozytywnym działaniu słów. Poprzez rozmowę z psychologiem ma zmienić się spojrzenie chorego na życie, a także pojawić się akceptacja dotycząca zmniejszonej aktywności w okresie jesienno-zimowym.
Jak pomóc osobie chorej?
Jeżeli zauważasz, że wśród twoich bliskich znajduje się osoba, której zachowanie i aktywność zmienia się wraz z przyjściem jesieni, spróbuj jej pomóc. Wspólne wyjścia, spędzanie razem czasu, pomoc w znalezieniu odpowiedniej terapii oraz wsparcie odgrywają ogromną rolę w poprawie stanu chorej osoby. Pomoc może okazać się trudniejsza niż na początku będzie ci się wydawało, ale zostawienie tej osoby samej sobie wcale nie pomoże, a wręcz przeciwnie przyczyni się do jej poczucia beznadziejności i samotności. Czasami wystarczy porozmawiać, wyciągnąć kogoś z domu, być przy kimś, żeby zmienić choć odrobinę jego samopoczucie.
Jak pomóc samemu sobie?
Jeśli masz objawy sezonowej depresji, skontaktuj się z lekarzem. Jeśli jesteś już w fazie leczenia, nie poddawaj się! Spróbuj wyjść do ludzi, spędzać czas w przyjemny sposób. Jeśli rano po przebudzeniu, czujesz się bardzo źle, zrób sobie przyjemność. W gorsze dni nie bierz na siebie zbyt wiele obowiązków ani odpowiedzialności. Większe przedsięwzięcia i życiowe decyzje powinieneś dokładnie przemyśleć i dać sobie czas na ich podjęcie. Czasami lepiej podzielić coś na kilka mniejszych zadań, którym łatwiej sprostać. Nie spędzaj zbyt wiele czasu w samotności i nie oczekuj od siebie zbyt wiele, jesteś tylko człowiekiem i masz prawo czuć się gorzej. A przede wszystkim nie poddawaj się i walcz, nawet jeśli wydaje się to bardzo trudne.
Sezonowa depresja jest chorobą, którą można leczyć. Najważniejsza jest chęć do zmiany swojego stanu i konsekwentna próba poprawy swojego samopoczucia.
Joanna Małysiak
(joanna.malysiak@dlalejdis.pl)
Komentarze