Historia McKenny West stała się w ostatnich dniach jednym z najgłośniejszych sporów dotyczących surogacji w Stanach Zjednoczonych. Kobieta z Alaski zawarła w sierpniu 2025 roku umowę dotyczącą urodzenia dziecka dla Nausheen Gilkar i Omara Ahmeda, pary mieszkającej w Kalifornii. W 20. tygodniu ciąży u płodu zdiagnozowano zespół niedorozwoju lewego serca, czyli HLHS.
To bardzo poważna wrodzona wada serca, w której jego lewa część nie rozwija się prawidłowo. Dzieci z HLHS wymagają leczenia praktycznie od pierwszych dni życia. Zwykle konieczna jest seria trzech operacji, z których pierwsza, operacja Norwooda, wykonywana jest najczęściej w ciągu pierwszych dwóch tygodni po narodzinach. Zabiegi nie prowadzą do całkowitego wyleczenia wady, ale umożliwiają zmianę sposobu przepływu krwi i funkcjonowanie organizmu.
Według McKenny West po postawieniu diagnozy przyszli rodzice chcieli zakończenia ciąży. Jej prawnicy utrzymują, że przez kilka tygodni wywierano na nią presję, aby poddała się aborcji. West odmówiła i ostatecznie wyjechała do Teksasu, gdzie przepisy dotyczące przerywania ciąży należą do najbardziej restrykcyjnych w USA.
Wersja przyszłych rodziców jest jednak bardziej złożona.
Z dokumentów przywoływanych przez Associated Press wynika, że para twierdzi, iż po konsultacjach medycznych zdecydowała się na przerwanie ciąży z powodu ciężkości choroby dziecka i przewidywanej jakości jego życia. Według ich stanowiska West początkowo miała zgodzić się z tą decyzją, a nawet umówić wizytę, po czym zmieniła zdanie i zerwała kontakt.
Rodzice zaprzeczają natomiast zarzutom, jakoby chcieli po narodzinach pozbawić dziecko potrzebnego leczenia. W dokumentach sądowych wskazywali między innymi, że planowali poród w Kalifornii oraz rozpoczęcie tam specjalistycznego leczenia kardiologicznego syna. Ich prawnik określił późniejsze zaangażowanie polityków w sprawę jako wykorzystanie rodzinnej tragedii do celów politycznych.
Sprawa zwróciła uwagę opinii publicznej również dlatego, że dotyka jednego z najtrudniejszych problemów związanych z surogacją: kto ma podejmować decyzję dotyczącą ciąży, jeśli kobieta nosząca dziecko i przyszli rodzice chcą czegoś zupełnie innego?
West przekonywała publicznie, że czuła się uwięziona zapisami umowy i pozbawiona wpływu na dalszy los ciąży. Jednocześnie para z Kalifornii uważa, że to surogatka naruszyła zawarte wcześniej porozumienie. Kalifornijski sąd miał wcześniej uznać, że West nie ma prawa do fizycznej ani prawnej opieki nad dzieckiem.
Amerykańskie prawo dodatkowo komplikuje sytuację. W USA nie istnieje jeden federalny system regulujący surogację. Przepisy różnią się w zależności od stanu, co w praktyce może prowadzić do sytuacji, w której strony jednego porozumienia powołują się na zupełnie inne regulacje prawne.
Po przyjeździe West do Teksasu konflikt nabrał również wymiaru politycznego.
Republikański prokurator generalny Teksasu Ken Paxton wystąpił do sądu, domagając się zagwarantowania dziecku po narodzinach leczenia ratującego życie. Jego urząd twierdził, że istnieje obawa, iż nie zostanie wyrażona zgoda na konieczne zabiegi. Rodzice kwestionowali te zarzuty.
11 sierpnia sąd wydał tymczasowe postanowienie nakazujące zapewnienie noworodkowi niezbędnego leczenia. Zakazano również wstrzymywania koniecznej terapii oraz wywożenia lub przenoszenia dziecka bez uwzględnienia decyzji sądu. Jednocześnie w postanowieniu podkreślono, że nie ogranicza ono prawa surogatki do podejmowania decyzji dotyczących jej własnego zdrowia i zdrowia ciąży.
Spór dotyczący samego przerwania ciąży zakończył się wraz z narodzinami dziecka.
McKenna West urodziła chłopca 12 sierpnia w Teksasie. Dziecko przyszło na świat z wcześniej rozpoznanym zespołem niedorozwoju lewego serca i trafiło pod specjalistyczną opiekę medyczną.
Zwolennicy West nazywają chłopca Gabrielem. Rodzice w dokumentach sądowych używają imienia Rumi. Według informacji przekazanych przez ich prawnika dziecko znajduje się obecnie pod fizyczną opieką rodziców i otrzymuje specjalistyczne leczenie w Teksasie.
West nie otrzymała możliwości kontaktu z noworodkiem. Jej prawnik zapowiedział jednak dalszą walkę o podważenie wcześniejszych rozstrzygnięć dotyczących rodzicielstwa i opieki nad dzieckiem.
Historia McKenny West nie jest wyłącznie dramatem jednej surogatki i jednej rodziny. Pokazuje problem, którego nie da się łatwo rozwiązać pojedynczym zapisem w umowie.
Co powinno wydarzyć się w sytuacji, gdy przyszli rodzice chcą zakończyć ciążę z powodu ciężkiej choroby płodu, a kobieta, która tę ciążę nosi, nie wyraża na to zgody? Czy umowa o surogację może określać sposób postępowania w przypadku poważnej wady rozwojowej? A jeśli strony zmienią zdanie, czyje prawa powinny mieć pierwszeństwo?
Dochodzi do tego jeszcze jedno pytanie: gdzie kończy się autonomia kobiety w ciąży, a zaczynają prawa ludzi, którzy mieli zostać rodzicami dziecka na podstawie zawartego wcześniej porozumienia?
Amerykański przypadek pokazuje, że rozwój metod wspomaganego rozrodu może tworzyć sytuacje, na które prawo, medycyna i etyka nie zawsze mają prostą odpowiedź.
W tej historii jedno jest już jednak pewne. Chłopiec, o którego przyszłość przez wiele miesięcy spierali się dorośli, przyszedł na świat. Teraz najważniejsza pozostaje jego walka o zdrowie, ponieważ HLHS wymaga specjalistycznego leczenia i wieloletniej opieki kardiologicznej.
Prawny spór dotyczący tego, kto ostatecznie będzie miał prawo podejmować decyzje w jego sprawie, może natomiast trwać znacznie dłużej.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze