Brzmi jak określenie stworzone na potrzeby mediów społecznościowych, ale vanishing twin syndrome, czyli zespół znikającego bliźniaka, jest rzeczywistym terminem medycznym.
Dochodzi do niego, gdy ciąża początkowo rozwija się jako mnoga, ale jeden z zarodków lub płodów przestaje się rozwijać. Najczęściej dzieje się to w pierwszym trymestrze, a tkanki obumarłego zarodka są stopniowo wchłaniane przez organizm matki, łożysko lub drugiego bliźniaka.
Typowy scenariusz może wyglądać następująco.
Podczas wczesnego badania USG, np. około 6.-7. tygodnia ciąży, lekarz stwierdza dwa pęcherzyki ciążowe albo dwa rozwijające się zarodki. Podczas kolejnego badania widoczny jest już tylko jeden prawidłowo rozwijający się płód, natomiast drugi pęcherzyk zmniejszył się, jest pusty albo przestał być widoczny.
W części definicji o zespole znikającego bliźniaka mówi się dopiero wtedy, kiedy wcześniej potwierdzono czynność serca obu płodów.
W innych publikacjach pojęcie stosowane jest szerzej do samoistnej utraty jednego z zarodków we wczesnej ciąży mnogiej.
Co ciekawe, zanik jednego z bliźniąt nie zawsze powoduje charakterystyczne objawy.
U części kobiet pojawia się:
Ale wiele kobiet nie odczuwa żadnych objawów. Gdyby nie wczesne badanie USG, prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałyby się, że początkowo rozwijała się ciąża mnoga.
To również tłumaczy, dlaczego o zjawisku zaczęto mówić znacznie częściej wraz z rozpowszechnieniem bardzo wczesnej diagnostyki ultrasonograficznej.
Dawniej pierwsze USG wykonywano często później. Jeżeli do zaniku jednego zarodka doszło wcześniej, lekarz widział już po prostu prawidłowo rozwijającą się ciążę pojedynczą.
Zjawisko wcale nie jest tak rzadkie, jak mogłaby sugerować jego nietypowa nazwa.
W literaturze medycznej częstość zespołu znikającego bliźniaka szacowana jest na około 15-36 proc. ciąż bliźniaczych. W przypadku ciąż rozpoczynających się jako ciąże z trojaczkami lub większą liczbą zarodków odsetek może być jeszcze wyższy.
Częściej obserwuje się go również w ciążach uzyskanych dzięki technikom wspomaganego rozrodu, m.in. in vitro. Ma to związek między innymi z większą częstością początkowych ciąż mnogich w tej grupie.
Nie zawsze da się wskazać konkretną przyczynę.
Według dostępnych danych jednym z możliwych powodów są nieprawidłowości chromosomalne rozwijającego się zarodka. Pod uwagę bierze się również problemy związane z rozwojem łożyska czy implantacją.
Wśród czynników częściej występujących w przypadkach zespołu znikającego bliźniaka wymienia się również:
Nie oznacza to jednak, że można wskazać konkretne zachowanie kobiety, które doprowadziło do utraty jednego z bliźniąt.
Zwykle nie jest to sytuacja, której można było zapobiec.
Nazwa może sugerować coś niemal niewytłumaczalnego, ale mechanizm jest biologiczny.
We wczesnej ciąży obumarłe tkanki są najczęściej stopniowo resorbowane. Pęcherzyk może się zmniejszać, aż podczas kolejnych badań stanie się praktycznie niewidoczny.
Jeżeli do utraty jednego z płodów dochodzi znacznie później, sytuacja wygląda inaczej i może wymagać dużo bardziej szczegółowej kontroli.
Dlatego niezwykle istotne jest to, na jakim etapie ciąży nastąpiła utrata bliźniaka oraz czy płody miały wspólne łożysko.
Jeśli do zaniku jednego z bliźniąt dochodzi w pierwszym trymestrze, rokowania dla drugiego dziecka są zazwyczaj bardzo dobre. W wielu przypadkach ciąża rozwija się dalej prawidłowo i kończy narodzinami zdrowego dziecka.
Sytuacja może być bardziej skomplikowana, gdy do śmierci jednego z bliźniąt dochodzi w późniejszej ciąży, szczególnie gdy oba płody dzielą wspólne łożysko i mają połączone krążenie.
Wówczas lekarze mogą zalecić dokładniejsze monitorowanie ciąży.
Badania analizujące późniejsze losy ciąż po zespole znikającego bliźniaka nie dają całkowicie jednolitych wyników. Część wskazuje na nieco zwiększone ryzyko wcześniejszego porodu lub niższej masy urodzeniowej, ale znaczenie tych zależności zależy m.in. od momentu utraty bliźniaka i rodzaju ciąży.
To mniej znany aspekt całego zjawiska.
Materiał genetyczny obumarłego bliźniaka może przez pewien czas pozostawać we krwi ciężarnej. Według opracowania StatPearls DNA zanikającego bliźniaka może być wykrywalne jeszcze przez wiele tygodni po jego obumarciu.
Ma to znaczenie np. przy interpretacji niektórych badań przesiewowych wykorzystujących wolne DNA płodowe, takich jak NIPT.
Dlatego informację o wcześniej stwierdzonej ciąży mnogiej i zaniku jednego z zarodków należy przekazać lekarzowi prowadzącemu oraz osobie interpretującej wyniki badań prenatalnych.
Medyczna strona zjawiska to tylko część historii.
Dla kobiety sytuacja może być emocjonalnie wyjątkowo trudna.
Podczas jednej wizyty dowiaduje się, że spodziewa się bliźniąt. Zaczyna wyobrażać sobie dwoje dzieci. Kilka tygodni później słyszy, że jedno przestało się rozwijać.
Jednocześnie nadal jest w ciąży.
Może więc doświadczać dwóch pozornie sprzecznych emocji: radości z rozwijającego się dziecka i żalu po utracie drugiego.
Badacze zwracają uwagę, że aspekt psychologiczny zespołu znikającego bliźniaka bywa niedoceniany i że pacjenci potrzebują nie tylko informacji o rokowaniu ciąży, lecz także odpowiedniej komunikacji i wsparcia.
Nie pomaga stwierdzenie: „przecież jedno dziecko jest zdrowe”.
Dla rodziców utrata może pozostawać realną stratą, nawet jeśli wydarzyła się bardzo wcześnie.
Jeżeli utrata nastąpiła wcześnie, drugi płód rozwija się prawidłowo i lekarz nie stwierdza dodatkowych nieprawidłowości, zazwyczaj nie istnieje specjalne leczenie samego zespołu znikającego bliźniaka. Ciąża jest dalej monitorowana zgodnie z zaleceniami lekarza.
Inaczej może wyglądać postępowanie w przypadku późniejszej utraty jednego z płodów albo ciąży ze wspólnym łożyskiem.
Każdy przypadek powinien być więc oceniany indywidualnie.
Krwawienie, silny ból lub inne niepokojące objawy w ciąży zawsze wymagają kontaktu z lekarzem i nie powinny być samodzielnie interpretowane jako „znikający bliźniak”.
„Syndrom znikającego bliźniaka” może brzmieć niemal jak termin z internetu, ale opisuje realne i stosunkowo często obserwowane zjawisko.
Rozpowszechnienie wczesnych badań USG sprawiło po prostu, że widzimy dziś etapy ciąży, które kilkadziesiąt lat temu często pozostawały niezauważone.
Kobieta mogła rozpocząć ciążę z dwoma zarodkami, jeden z nich przestawał się rozwijać na bardzo wczesnym etapie, a kilka tygodni później lekarz stwierdzał już zwykłą ciążę pojedynczą.
Dzisiaj możemy zobaczyć cały ten proces.
I właśnie dlatego coraz więcej kobiet dowiaduje się, że zanim zaczęły oczekiwać jednego dziecka, przez kilka pierwszych tygodni ich ciąża była w rzeczywistości ciążą bliźniaczą.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze