Szacunek dla dziecka podstawą dobrych relacji

Recenzja książki „Przestrzeń dla rodziny”.
„Powinniśmy traktować dzieci jak istoty, które przybyły z innej planety. Nie znają naszego świata i dlatego potrzebują przewodnika”.

Monica Oien, jak twierdzi, jest nie tyle dziennikarką, co przede wszystkim matką. Szansa stworzenia wspólnie z Jesperem Juulem, znanym terapeutą rodzinnym, poradnika dla rodziców, była więc dla niej nie lada gratką. Mogła zadać wiele pytań, na które tak samo jak miliony kobiet na całym świecie, poszukiwała odpowiedzi.

Taką właśnie książką „Przestrzeń dla rodziny”, w formie wywiadu-rzeki, oboje wprowadzają nas w niełatwy i często bolesny świat relacji między dorosłymi i dziećmi.Nie mogę powiedzieć, że uzyskałam dzięki niej gotowe i jednoznaczne odpowiedzi, ale otrzymałam głębokie przekonanie, co do słuszności, a nawet konieczności pewnych postępowań.

Co jest słuszne, a co złe w wychowywaniu dzieci? Dlaczego musimy wyznaczać granice? Jak mamy się ustosunkowywać do kompleksów i słabości naszych pociech? Czy poświęcamy swoim bliskim wystarczającą ilość czasu? Jak nasze zachowania i wypowiedzi wpływają na relacje z dziećmi? Jeżeli was również nurtują te pytania, to dobrze. Nie martwcie się, bo nie jesteście osamotnieni, w tej trudnej sztuce prowadzenia dziecka przez świat.

„[…]małe dziecko nie potrzebuje wychowywania, tylko pełnego empatii przewodnictwa. Powinniśmy traktować dzieci jak istoty, które przybyły z innej planety. Nie znają naszego świata i dlatego potrzebują przewodnika”. Nie mają więc sensu nasze nerwy, złość, krzyki i komplikowanie spraw bardziej, niż to konieczne. Lepsza będzie rozmowa, którą Jesper Juul, ustawia jako priorytet w dobrych relacjach z dzieckiem. Bez względu na jej przebieg, a nawet brak przekonania do naszych racji, jest ona bezcenna. Nie zapominajmy jednak, że powinniśmy brać pod uwagę potrzeby naszego potomstwa, dopuszczając do głosu ich myśli, opinie i uczucia. Dzieci, które są zauważane, pogłębiają wtedy swoją wrażliwość oraz różne umiejętności.

Nie pamiętamy też o tym, że dziecko, by mogło być szczęśliwe, musi być przez nas akceptowane na dobre i na złe. Nie zawsze stosujemy się do najważniejszych zasad, takich jak: pierwsze prawo człowieka, to możliwość decydowania o tym, co i kiedy wkłada do ust, drugie- nigdy nie robić za dziecko tego, co potrafi zrobić samo, a trzecie- dziecko musi samo zdecydować, kiedy potrzebuje naszej pomocy.

Autorzy książki, dają nam także do zrozumienia, że wiele naszych działań, choć wypływających niewątpliwie z serca, jest bardzo niekorzystnych dla maluchów. Spełnianie wszystkich zachcianek dziecka, będzie bowiem przyczyną frustracji w ich dorosłym życiu. Zbyt długie moralizowanie, zamiast określenia jasno w kilku zdaniach swych oczekiwań, sprawi, że dziecko nie zrozumie naszego przesłania. Chwalenie dziecka za rzeczy naturalne tj. siadanie na nocniku, jest tak samo złe, jak nagradzanie za zachowanie, a nie za wyniki.

Na wiele takich aspektów Oien i Juul, zwracają uwagę rodzicom. Wiele z ich teorii jest powszechnie znanych, niestety gorzej z ich praktykowaniem. Zmęczenie, stresy w pracy, konflikty małżeńskie, to wszystko często ma zgubny wpływ na funkcjonowanie rodziny. Nikt jednak nigdy nie powiedział, że zakładanie rodziny jest czynnością łatwą. Pozostaje nam tylko wierzyć, jak zapewniają nas autorzy „Przestrzeni dla rodziny”, że „Rodzice uczą się wraz z dziećmi. Dzieci wiedzą, że oznacza to również błędy i frustracje. I wybaczają rodzicom”.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Jesper Juul, Monica Oien, „Przestrzeń dla rodziny”, Wydawnictwo MiND, 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat