Jest to transakcja na pograniczu prawa, powodowana brakiem nowoczesnych rozwiązań prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro. Prowadzi to do coraz większych patologii i prowadzić będzie nadal, jeśli kwestia prawna surogatek nie zostanie przez rząd poruszona i ostatecznie rozwiązana.
Surogatka to spolszczona wersja angielskiego określenia „surogat mother”. Jest to kobieta, która w zamian za określone wynagrodzenie (w Polsce ok. 30-60 tys. zł) przyjmuje zapłodnioną drogą in vitro komórkę jajową innej kobiety, która sama w ciążę zajść nie może. Za specjalną dopłatą surogatkę można nawet zamknąć w mieszkaniu i nadzorować przebieg ciąży. Po porodzie surogatka zrzeka się wszystkich praw do dziecka na rzecz rodziców, wynajmujących na czas ciąży jej macicę. Rola matki zastępczej to donoszenie ciąży, urodzenie dziecka i oddanie go klientom, stającym się biologicznym rodzicami dziecka.
Surogatka wzbudza w dzisiejszym społeczeństwie skrajne emocje. Żeby przekonać się, co tak naprawdę kryje się pod pojęciem surogatki, należy wejść na fora internetowe i poszukać haseł dotyczących handlu ludźmi, prostytucji, macierzyństwa lub ostatnich desek ratunku dla par nie mogących mieć dzieci. W Polsce istnieją już nawet biura pośrednictwa między bezdzietnymi małżeństwami a kobietami chcącymi dorobić sobie na swoim macierzyństwie, które prosperują całkiem dobrze dzięki wysokim prowizjom. Takie biura często działają całkiem legalnie, choć budzą wiele kontrowersji etycznych i prawnych. Wszystko odbywa się na podstawie umów cywilnych między stronami, które nie mają żadnego oparcia w przepisach prawa rodzinnego. Problem zapłodnienia in vitro matek zastępczych jest w Polsce kompletnie nieuregulowany. Rodzi to patologie, za które odpowiedzialne jest państwo. Według polskiego prawa czerpanie korzyści materialnych z macierzyństwa zastępczego (w tym pośredniczenie między surogatką, a ewentualnymi "klientami") jest przestępstwem. Propozycje rozwiązań prawnych w Polsce regulujących zjawisko surogatek przygotowuje dopiero Zespół do spraw Konwencji Bioetycznej.
Zgodnie z ustawową definicją matki wprowadzoną do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nowelizacją z 6 listopada 2008, jest nią wyłącznie kobieta, która urodziła dziecko, więc do aktu urodzenia wpisuje się matkę zastępczą. Surogatka pozostaje więc matką z prawnego punktu widzenia, pomimo zrzeczenia się praw rodzicielskich w umowie cywilnej. O przekazaniu praw rodzicielskich może zadecydować wyłącznie sąd opiekuńczy, kierując się jedynie dobrem dziecka. W związku z powyższym, jeśli matka zastępcza po porodzie zmieni zdanie i odmówi oddania dziecka, dla sądu nieważne będą jej wcześniejsze ustalenia z "umownymi" rodzicami.
Problem surogatek rozwiązano w USA, gdzie w większości stanów wynajem matek zastępczych jest dokładnie uregulowany i legalny. Podobnie dzieje się w Grecji, Wielkiej Brytanii, Rosji, a od 2002 r. również w Indiach, gdzie wcześniej nielegalny handel noworodkami był szalenie powszechny.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Komentarze