Budowa społeczeństwa inkluzywnego. Europa potrzebuje dziś wzorców współżycia społecznego, które pozwolą się jej zaaadaptować do życia mniej wystawnego i indywidualistycznego, za to bardziej ekologicznego i nastawionego na dobro wspólne. Kobiety wydają się być naturalnymi liderkami takiej zmiany.
O trendach w ekonomii, przeszkodach w rozwoju i wyzwaniach, jakie stoją przed Europejkami rozmawiały: Henryka Bochniarz, Prezydent PKPP Lewiatan; Teresa Kamińska, Prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej; Beata Stelmach, Wiceminister Spraw Zagranicznych; Lidia Adamska, Członkini Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie; Lena Kolarska-Bobińska, europarlamentarzystka, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Filozofii i Socjologii PAN; Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan, ekspertka ds. polityki gospodarczej i rynku pracy oraz Katarzyna Duczkowska-Małysz, profesor ekonomii, była sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Jak się zmienił układ sił na świecie? Co dalej z tym kryzysem? Beata Stelmach tłumaczy, że europejski kryzys długu publicznego, to dziś nie do końca problem Polski, która wyróżnia się tutaj pozytywnie na tle Unii. Podkreśla jednak, że solidarność to minimalnym wymóg postkryzysowego sposobu myślenia.
Lidia Adamska nakreśliła genezę kryzysu: – Kryzys 2008 roku to kryzys instrumentów finansowych, rynku bankowego. Dzisiejszy kryzys to kryzys finansów publicznych. Poprzedni zaczął się w Stanach Zjednoczonych, Europa tylko dostosowywała się do sytuacji. Dzisiaj Europa sama wygenerowała kryzys. Wtedy wydatki rządowe ratowały sytuacje, dziś już niekoniecznie.
– Sama ekonomia jest dziś po części bezradna wobec tłumaczenia kryzysu czy przewidywania jego rozwoju – dodaje. Wskazała pięć obszarów, które według niej wymagają szczególnej uwagi: reforma finansów publicznych, starzenie się społeczeństwa, bezrobocie strukturalne, szczególnie wśród młodych ludzi oraz niska innowacyjność.
Jak to przekłada się na demografię, na rynek energetyczny, na innowacje?
Na świecie przybywa ludności. W Europie liczba ludności maleje. W kontekście gospodarki ujemny przyrost naturalny to poważny problem. Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek podsuwa rozwiązania: – Po pierwsze, Musimy zaakceptować procesy migracyjne. Druga rzecz, to partnerstwo w związkach. Na nierównym podziale obowiązków domowych tracą nie tyle same matki, związki czy dzieci. Traci cała gospodarka. Wreszcie, musimy znaleźć ścieżki, które pozwolą rozwijać się seniorom.
Lena Kolarska-Bobińska zwróciła uwagę na dylemat energetyczny, który stoi przed wspólnotą europejską. Wybrane kraje chcą przodować w produkcji energii, nie bacząc na pozostałe kraje. – Za dużo mówimy o Unii w kontekście wsparcia finansowego, za mało o współpracy, która jest gwarantem bezpieczeństwa – mówiła. – Przygotowujemy się prawnie i podatkowo do wydobycia gazu łupkowego, ale nie zapominajmy o regionach, które będą ponosić koszty odwiertów – komentowała kwestie solidarności w polityce energetycznej w Polsce.
Katarzyna Duczkowska-Małysz w kontekście regionalnej solidarności zauważyła, że lokalna skala to odpowiedź na rozwiązanie lokalnych problemów. – To właśnie robią kobiety. Tymczasem problemy globalne, o których rozwiązaniach częściej decydują męskie gremia decyzyjne, są traktowane doraźnie, wręcz akcyjnie – komentowała. Według niej lokalne środowisko może być zamożniejsze dzięki siłę jego mieszkanek.
Teresa Kamińska zapewniała, że Polska jest wulkanem innowacyjności, a niskie wskaźniki innowacyjnej gospodarki świadczy o innych problemach. – Małe przedsiębiorstwa mają pomysły, ale nie mają wsparcia finansowego. Firma bez tradycji kredytowej nie ma szans podjąć się ryzykownego przedsięwzięcia. Podkreśliła również wagę współpracy biznesu z nauką, co pozwoli na komercjalizację badań i uwolnienie rynku.
Panie zgodziły się, że kryzys może być bodźcem do zwiększania innowacyjności. Kiedy koniunktura jest dobra, firmy nie szukają innowacyjności, bo czują się komfortowo. Dopiero recesja każe im zrewidować sposób konkurowania.
Pozycja kobiet w gospodarce, to ostatnio modny temat publicznych debat. Ogromna ilość tych debat jest jednak wyrazem politycznej i ekonomicznej niewidzialności kobiet. Gwałtownie rośnie procent kobiet z wyższym wykształceniem, jednak nie przekłada się to na ich realny wpływ na decyzje.
– Choć kobiety stanowią aż 50% siły roboczej, to w ich rękach kumuluje się zaledwie 1% światowej własności. Świadomość, że większy udział kobiet przekłada się na wspólne dobre zaczyna jednak obowiązywać – Henryka Bochniarz podsumowała dyskusję.
Dziś przyszedł czas na kobiety. Europa i świat potrzebują ich umiejętności, aby wyjść na prostą po kryzysie. Wykorzystajmy dobrze ten moment.
Sesja była w całości tłumaczona na język migowy przez wolontariuszy i wolontariuszki ze Stowarzyszenia Tłumaczy Polskiego Języka Migowego.
Beata Styrc, Biuro Prasowe Kongresu Kobiet
Fot. Magda Galek
Komentarze