Rozpatrywanie symptomów czy chorób z perspektywy innej niż fizyczna, biologiczna to nie nowy temat. Zwłaszcza dla osób zaangażowanych w poznawanie siebie i świata, szczególnie poprzez uświadamianie sobie własnych emocji. Zauważanie tego, co mogą one oznaczać w wymiarze symbolicznym. Nie tylko wtedy, gdy my jesteśmy źródłem ich wytworzenia, ale i umiemy odczytać to, co czujemy w otaczającym nas świecie. Dzieje się tak poprzez sytuacje, które nam się przydarzają, bądź widzimy „lustra” naszych chęci/niechęci w osobach, które spotykamy. I tak np. stłumiona złość może objawić się zarówno pod postacią wrzodów żołądka, jak i żylaków czy podwyższonego ciśnienia. Choroby przypominają więc nam o tym, co nas boli w życiu i wcale niekoniecznie musi dotyczyć to wyłącznie czegoś organicznego.
Autorzy książki „Choroba twoim przyjacielem” dr T. Dethlesen i dr R. Dahlke po części również skłaniają się ku takim teoriom. Częściowo, ponieważ ich analizę przyczyn chorób poprzedza dosyć dokładna prezentacja poglądów na temat życia w ogóle. W sferze duchowej i filozoficznej, łącznie z reinkarnacją. Jednym z elementów zrozumienia choroby jest zaakceptowanie dwoistości życia. Jego negatywnej i pozytywnej strony, winy i strachu, lęku i radości. Tzw. polaryzacja jest podstawową cząstką istnienia wszechświata. Wdech i wydech, dobro i grzech. Akceptując swój cień – swoje „negatywne” ja, uznajemy to, czego chcemy się świadomie wyprzeć, bądź udajemy, że tacy przecież nie jesteśmy. Nie jesteśmy agresywni, a spotykamy wiele agresywnych osób. Nie szukamy świata idealnego, ale izolujemy się od niego i tworzymy własne reguły dzięki różnym alergiom.
Ideologia interpretacji chorób wg twórców „Choroba twoim przyjacielem” jest bardzo szeroka. Obejmuje swoim zakresem psychologię, psychoanalizę, religioznawstwo. Przyznam, że nie zgadzam się ze wszystkim przedstawionymi tam teoriami. Takimi jak chociażby dopatrywania się źródła wielu chorób w problemach z własną seksualnością. Niemniej jednak, jeśli poszukujemy innych przyczyn własnych chorób niż te oczywiste, przynajmniej druga część książki może nas skłonić do refleksji lub przynajmniej próby jej interpretacji. Dobrą metodą w poszukiwaniu takich symptomów jest właśnie posługiwanie się asocjacjami, obrazami, zdaniami, które nam się nasuwają, gdy myślimy o chorobie. Znacznie łatwiej tak dotrzeć do sedna swoich odczuć, które mogą manifestować się w taki a nie inny sposób. Jak piszą sami autorzy, ta książka jest przeznaczona dla określonych czytelników. Poszukujących, otwartych na wykraczanie poza ramy tego co znane i udokumentowane. Jeśli właśnie do takich się zaliczasz, z całą pewnością ta lektura naprowadzi cię przynajmniej na nowy sposób postrzegania własnej rzeczywistości.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Dr Thorwald Dethlefsen, dr Ruediger Dahlke, „Choroba twoim przyjacielem. Ulecz duszę, ulecz ciało”, Studio Astropsychologii 2012
Komentarze