Oczywiście, zoperować oczy, co nadal zamierzam zrobić, jeśli metoda przywracania wzroku opracowana przez dr Mirsakarima Norbekova nie poskutkuje.
Przyznam, że jego książkę o tym, jak sami możemy naprawić swój wzrok, czyli „Osła w okularach”, przeczytałam z pewną dozą sceptycyzmu, ale na pewno zamierzam wypróbować tą metodę na sobie, choćby z ciekawości.
„Osioł w okularach” to dziwna książka. Z jednej strony naiwna, z drugiej wcale nie głupia. Jest momentami irytująca, zwłaszcza, że Norbekov często się powtarza i do znudzenia przerabia pewne tematy, ale są też takie chwile, kiedy jest prawdziwie zabawny i nie sposób nie uśmiechnąć się.
Co jest tak irytującego w „Ośle w okularach”? Bez wątpienia nieustanne powtarzanie czytelnikowi, że musi się zmobilizować, uwierzyć, wziąć do roboty itd. Dla mnie zupełnie bez sensu, bo przecież skoro trzymam w rękach tą książkę, to znaczy że już się zmobilizowałam, uwierzyłam i chcę się wziąć do roboty! Na swoje usprawiedliwienie autor wśród mnóstwa anegdot przytacza własną historię, o tym jak on sam nie chciał słuchać nudnego wykładu tylko od razu przejść do praktyki. Dokładnie tak będzie się czuł czytelnik przez 200 stron książki.
Jeśli wiec jesteśmy w stanie znieść te 200 stron o tym, że musimy zwalczyć lenistwo, zacząć prace nad sobą i uwierzyć w siebie, to pewnie znajdziemy też w sobie dość cierpliwości, żeby samodzielnie ćwiczyć wzrok.
A wbrew pozorom nie będzie to takie trudne. Zresztą większość pouczeń dr. Norbekowa, czyli prostuj kręgosłup, klatka piersiowa do góry, opuść ramiona, łopatki razem itd. słyszałam już wcześniej na zajęciach jogi. Poza tym ćwiczenia, które proponuje on czytelnikom, też nieco przypominają praktykę asan, podejrzewam więc, że znów tak jak w jodze cała trudność nie będzie leżeć w ich wykonaniu, ale w tym, żeby zabrać się do tego z zapałem.
Czy metoda dr Norbekova działa? Trudno mi powiedzieć. Sama zaczęłam ćwiczyć i rzeczywiście zobaczyłam literki wyraźniej, ale nie podjęłam regularnej praktyki, więc nie mogę być żywym dowodem skuteczności tej metody.
A jeśli nie podziała? Cóż, osoby z wadą wzroku i tak nie mają wiele do stracenia, a przynajmniej będą mogły się zdrowo pośmiać. Wszak śmiech to zdrowie, więc z czystym sumieniem polecam tym, którzy mają dużo wiary.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Mirsakarim Norbekov, „Osioł w okularach”, Studio Astropsychologii 2012
Komentarze