Żłobek to nie przechowalnia. Ale dyskusja o jakości nie może pomijać prywatnych placówek

Dyskusja o jakości opieki żłobkowej jest potrzebna, ale nie może pomijać roli prywatnych placówek, które od lat wspierają system i często realnie podnoszą standardy.
Wywiad opublikowany w krakowskiej „Wyborczej” bardzo trafnie pokazuje, jak ważna jest jakość opieki nad dziećmi do lat 3. Trudno nie zgodzić się z tezą, że żłobek nie powinien być traktowany jak przechowalnia, ale jako pierwsze ważne środowisko społeczne dziecka poza rodziną. Pierwsze 1000 dni życia rzeczywiście ma ogromne znaczenie dla rozwoju mózgu, emocji, poczucia bezpieczeństwa i późniejszych relacji.

Problem polega jednak na tym, że w tej słusznej narracji zabrakło ważnego elementu: uczciwego spojrzenia na całą branżę żłobkową. Od lat to właśnie wiele prywatnych placówek budowało standardy jakości, zanim stały się one modne w debacie publicznej i zanim zaczęto je regulować rozporządzeniami. To w prywatnych żłobkach rodzice często znajdowali mniejsze grupy, dodatkowe zajęcia, większą elastyczność, komunikację z opiekunami i realne zaangażowanie w rozwój dziecka.

Oczywiście nie oznacza to, że każda prywatna placówka działa wzorcowo, a każda publiczna źle. Takie uproszczenie byłoby niesprawiedliwe. Warto jednak powiedzieć jasno: określenie „przechowalnia” przez lata bardzo często pojawiało się właśnie w odniesieniu do placówek publicznych, w których jakość bywała ograniczana przez przepełnienie, niedofinansowanie, brak motywacji do zmian i niskie wynagrodzenia kadry. Nowe standardy mogą więc być dla wielu publicznych żłobków impulsem do podnoszenia jakości, ale nie powinny być przedstawiane tak, jakby cała branża startowała z tego samego poziomu.

Małopolska Akademia Wsparcia to program skierowany do osób i instytucji mających wpływ na jakość opieki nad najmłodszymi dziećmi: kadry opiekuńczej, dyrektorów, samorządów i rodziców. Sama idea współpracy jest bardzo dobra. Potrzebujemy szkoleń, konsultacji i rozmowy o standardach. Jednak jeśli takie programy są finansowane ze środków publicznych, powinny pokazywać pełny obraz sytuacji, a nie tylko wygodną część problemu.

Realnym wyzwaniem branży żłobkowej od kilku lat nie jest wyłącznie podnoszenie jakości. Jest nim również brak równych zasad dla placówek publicznych i prywatnych. Prywatne żłobki często ratują system opieki nad dziećmi do lat 3, tworząc miejsca tam, gdzie samorządy nie są w stanie ich zapewnić. Jednocześnie funkcjonują w warunkach rosnących kosztów, presji płacowej, coraz większych wymagań formalnych i nierównego dostępu do wsparcia.

Jeśli mówimy o jakości, musimy mówić także o finansowaniu. Jeśli wymagamy standardów, musimy zadbać o to, aby obowiązki, prawa i przywileje były podobne dla wszystkich podmiotów. Nie może być tak, że prywatne placówki mają spełniać te same wymagania, ponosić te same koszty i odpowiadać za tę samą jakość, ale bez porównywalnego wsparcia publicznego.

Dyskusja o żłobkach jest dziś bardzo potrzebna. Dobrze, że coraz częściej mówi się o tym, że pierwsze lata życia dziecka mają ogromne znaczenie. Dobrze, że opiekunki żłobkowe zaczynają być dostrzegane jako osoby wykonujące odpowiedzialną, wymagającą i ważną społecznie pracę. Ale jeśli naprawdę chcemy zmiany systemowej, nie możemy pomijać tych, którzy od lat tę jakość budowali - często bez wielkich programów, bez akademii wsparcia i bez porównywalnych środków publicznych.

Żłobek nie jest przechowalnią. To prawda. Ale prawdą jest również to, że prywatne placówki od lat pełnią kluczową rolę w systemie opieki nad najmłodszymi dziećmi. I jeśli państwo poważnie myśli o jakości, powinno traktować je nie jak dodatek do systemu, lecz jak jego równoprawną część.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat