Malia od lat nienawidzi świąt, a zwłaszcza 25 grudnia – dnia, który zapamiętała z dzieciństwa przez tragiczną traumę. W tym roku jednak wszystko się zmienia, gdy na jej drodze staje pewien uparty mężczyzna, który zrobi wszystko, by pomóc jej odzyskać radość i pokazać, że święta Bożego Narodzenia to czas pełen magii, miłości i szczęścia.
K.K. Smiths na polskim rynku książki jest osobą dość zagadkową. Wiemy, że autorka to podróżniczka, marzycielka i miłośniczka musicali, która czerpie inspirację z otaczającego świata i niezliczonych historii, które podsuwane są przez jej wyobraźnię. Już jako nastolatka stawiała pierwsze literackie kroki, zapisując opowiadania na marginesach szkolnych zeszytów. Jej talent i pasja szybko znalazły odbiorców na platformie Wattpad, gdzie zdobyła swoich pierwszych, wiernych czytelników. Po krótkiej przerwie powraca z nową energią i pomysłami, by znów tworzyć historie, które rozgrzewają serca i pozostają w pamięci na długo.
Wróćmy jednak myślami do „25. grudnia”. Historia Malii i Camerona to ciepła, pełna uroku opowieść świąteczna, która porusza serca i przypomina o sile otwartości na drugiego człowieka. Malia, naznaczona bolesną przeszłością, unika magii świąt – dla niej grudzień nie jest czasem radości, ale bolesnym echem tego, co utraciła. Dla wielu osób święta to czas rodzinnych spotkań, miłości i magii, dla innych trudny czas, w którym szczególnie doskwiera samotność i powracają niełatwe wspomnienia z przeszłości. Jednak przeszłość, choć trudna, może stać się początkiem pewnej zmiany, jeśli znajdziemy w sobie siłę, by stawić jej czoła.
Cameron, pełen entuzjazmu i dobroci, to osoba, która kocha święta całym sercem. Jego ciepło i wyrozumiałość nie zmuszają, ale delikatnie pokazują Malii, że każdy ma prawo do szczęścia – nawet ona. Staje się dla niej światłem w mroku, promykiem nadziei, który powoli rozgrzewa jej zranione serce. A 25 grudnia może okazać się dla tej dwójki początkiem czegoś naprawdę wyjątkowego… jeśli łatwo się wzruszacie, od razu łapcie za chusteczki!
Urzekło mnie graficzne wykonanie tej książki oraz jej poręczny format. Drukowana większą czcionką na delikatnie pożółkłym papierze, idealnie sprawdza się podczas wieczornych literackich seansów z kubkiem ulubionej herbaty. „25. grudnia”, mimo nieco przewrotnego tytułu, zachwyca estetyką i dbałością o detale. Na zakładce znajdziemy słowa jednej z najbardziej popularnych, świątecznych piosenek „What the world needs now is love, sweet love…”., a rozdziały ozdobione są uroczymi detalami – są ozdobne cyferki i świąteczne lampki. To książka, która doskonale sprawdzi się jako prezent pod choinkę – pełna uroku i świątecznego klimatu!
„25. grudnia” należy przeczytać teraz. Czytana wiosną czy latem mogłaby stracić swój świąteczny urok i magię. Bo kiedy, jeśli nie teraz, cieszyć się zapachem igliwia, aromatem grzanego wina i blaskiem migoczących lampek? To niezwykle przyjemna i kojąca powieść – fabuła wciąga, a czytelnik z łatwością przenosi się do świątecznej scenerii, pełnej ciepła i wyjątkowej atmosfery. Całości dopełnia czułość i rosnące uczucie dwojga bohaterów, co sprawia, że lektura jest prawdziwą ucztą dla zmysłów i idealnym towarzyszem zimowych wieczorów.
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
K.K. Smiths, „25. grudnia”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2024.
Komentarze