„Diddly Squat. Tylko krowa zdania nie zmienia” – recenzja

Recenzja książki „Diddly Squat. Tylko krowa zdania nie zmienia”.
Panie i Panowie, przygotujcie się na dużą dawkę śmiechu, przyjacielskiego „biadolenia” , niedużych sukcesów i wyzwań dnia codziennego.

Na księgarniane półki powrócił felieton spod pióra Jeremy’ego Clarksona. Proszę przygotować wygodny fotel i… żółte gumiaki, przenosimy się na farmę gospodarza. Przed Wami „Diddly Squat. Tylko krowa zdania nie zmienia”!

Jeremy Clarkson to dość barwna postać; angielski dziennikarz telewizyjny, który jest jednocześnie autorem kilkunastu bestsellerowych książek. Jednym z jego najbardziej popularnych cykli jest seria znana jako "Świat według Clarksona". W tych humorystycznych publikacjach autor w zabawny sposób przedstawia otaczającą go rzeczywistość. Dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami na temat współczesnego świata, eksponując wszystkie jego wady i absurdy. Seria ta obejmuje już 6 tomów, z których każdy osiągnął status międzynarodowego bestsellera. Autor jest znany ze swojej kontrowersyjności, bezkompromisowych przekonań oraz typowego dla Brytyjczyków poczucia humoru. Uwielbiają go tłumy (nie tylko Anglików)!

Tym razem Clarkson ponownie zaprasza nas na swoją farmę, którą prowadził przez pierwszy rok, zarabiając na niej jedynie skromną sumę 144 funtów! Nadal uwielbia skarżyć się na biurokratyczne absurdy, które czasem wydają mu się zupełnie niezrozumiałe. "Diddly Squat. Tylko krowa się nie skarży" to zestaw krótkich felietonów, w których Clarkson, w swoim charakterystycznym stylu, serwuje czytelnikom dawkę humoru, z którego znany jest już od wielu lat! W części poświęconej rolnictwu, Jeremy Clarkson nie tylko dostarcza czytelnikom rozrywki, ale również rzuca światło na skomplikowany i czasami uciążliwy system prawny, z jakim borykają się brytyjscy rolnicy. Jego treści gwarantują przyjemną lekturę, zostawiając jednocześnie miejsce na osobiste refleksje. Dużo uwagi poświęca ekologii, która nie zawsze wydaje się być tak zrównoważona, jak zakładają to teoretycy.

Nie fair byłoby ujmować tej książce jej wizualnego wykonania, bo zarówno treść, jak i okładka, są po prostu prawdziwe i nieudawane. Dlatego to, co tak szczere w tej lekturze, niech pozostanie bez krytyki. Moje artystyczne oko zadowoliły natomiast szkice wewnątrz książki - wiejski krajobraz zmieniający się w rytmie pór roku czy elegancka mućka w kapeluszu. Na komfort czytania z pewnością wpłynął pożółkły odcień kartek i przyjemna w odczycie czcionka. Od strony technicznej jest to tytuł liczący 262 strony (co w mojej opinii jest zdecydowanie za mało) w miękkiej oprawie.

Dni na farmie Clarksona często są nieprzewidywalne i pełne wyzwań. Jednakże, nie ma dnia, aby Jeremy nie mógł z humorem stwierdzić „Ha, zrobiłem… cokolwiek”. To rolnik, który praktycznie nie czerpie zysków ze swojej farmy, ale zajmowanie się nią sprawia mu tak ogromną satysfakcję, że można mu tylko pozazdrościć. Clarksonie, dziękuję za ten wspaniały wieczór, świetnie się bawiłam. Wam też polecam się w taki sposób zrelaksować!

Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)

Jeremy Clarkson, „Diddly Squat. Tylko krowa zdania nie zmienia”, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat