Cała przygoda rozpoczyna się od dwójki niezwykłych bohaterów: gadającego kota Dundera oraz mieszkającej z nim (bo przecież koty nie mają właścicieli!) nowoczesnej wiedźmy Heleny. Już po kilku stronach i pełnych przekomarzania dialogach tej pary łatwo wyczuć, że czeka nas zwariowana przygoda pełna absurdalnego humoru. Dokąd poniosą cztery łapy kociego bohatera i jakie kłopoty wywoła? Tego nie sposób przewidzieć! Jego imię – Dunder, zaczerpnięte od niemieckiego słowa donder oznaczającego grzmot – doskonale oddaje jego naturę. Dunder z pewnością nie jest leniwym kanapowcem. Wręcz przeciwnie, jego pojawienie się zawsze niesie ze sobą zamieszanie, które odbija się echem w życiu okolicznych mieszkańców. Do tego stopnia, że nie raz będziecie chcieli zawołać: „Niech to dunder świśnie!”
Smoki, słowiańskie bóstwa, zombie, upiory – istoty, z którymi przyjdzie się zmierzyć naszemu czarnemu kocurowi, tworzą barwną galerię postaci. Bez względu na to jak pokierujemy losami Dundera i na kogo natrafimy, jedno jest pewne: będziemy się świetnie bawić. „Dunder albo kot z zaświatu” to gra paragrafowa, która łączy nietuzinkowe postacie, realizm magiczny i przewrotny humor. Nie znajdziemy tu klasycznego podziału na dobro i zło, a świat przedstawiony pełen jest nieoczywistości i groteski. Wszystkie te elementy składają się na lekką i zabawną opowieść, do której chce się wracać, bo każda strona niesie mnóstwo frajdy.
Pod względem mechaniki „Dunder albo kot z zaświatu” to klasyczna, prosta gra paragrafowa. Nie tworzymy kart postaci, nie śledzimy statystyk – naszym jedynym zadaniem jest dokonywanie wyborów na końcu każdego paragrafu, które prowadzą nas do dalszych przygód lub jednego z ponad 20 możliwych zakończeń. Taka różnorodność finałów sprawia, że po zakończeniu jednej rozgrywki natychmiast chce się wrócić, by sprawdzić, jakie inne ścieżki można odkryć.
Dodatkową przyjemność z lektury zapewniają ilustracje autorstwa Tomka Bolika. Część z nich to drobne ozdobniki umieszczone między linijkami tekstu, inne zaś zajmują całe strony. Ich stylistyka przywodzi na myśl okładki książek Terry’ego Pratchetta. Ilustracje idealnie współgrają z humorem, który wypełnia karty książki, stanowiąc znakomite uzupełnienie fabuły, dodając jej jeszcze więcej uroku. Częścią graficzną osobiście jestem równie zachwycona jak treścią – wierzcie lub nie, ale to jest prawdziwy majstersztyk!
Mogłabym siebie określić jako naprawdę prostego człowieka (choć odkryłam to dość niedawno) i dobra gra paragrafowa, w której główną rolę gra kot, to dla mnie przepis na szeroki uśmiech i doskonałą zabawę. Choć muszę przyznać, że z takiego rodzaju lekturą spotkałam się po raz pierwszy, więc nie miałam co do niej żadnych wyobrażeń czy wygórowanych oczekiwań. Kiedy jednak dostałam ją w swoje recenzenckie ręce, pomyślałam, że kurczę jak ładnie i pomysłowo wydana książka. Potem było już tylko gorzej (lepiej)… przepadłam i jestem obecnie na etapie szukania kolejnej tak wciągającej gry książkowej. Radek Rak – chłopie, jaką Ty robisz robotę!
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
Radek Rak, „Dunder albo kot z zaświatu”, Wydawnictwo Muduko, Podłęże, 2024.
Komentarze