Tuż po skończonej lekturze usiadłam na miękkim krześle, zamknęłam książkę i wgapiłam się w ścianę. Słowa zapisane przez autorkę wwierciły mi się głęboko do głowy i nie chciały wyjść przez dłuższą chwilę. Historia Angeliki zrobiła na mnie duże wrażenie. Młoda studentka, rzeźbiarka, próbuje zrealizować marzenie swojej zmarłej mamy – chce wygrać w konkursie i wystawić swoją pracę w Zachęcie. Tworzy skrzydła Ikara, symbol upadku współczesnego człowieka, jego uzależnienia od scrollowania, dopaminy i zachwytu publiki. Kiedy wykładowczyni odrzuca jej pracę i sprowadza ją na ziemię, Angelika czuje się podle i wyrzuca swoją pracę na śmietnik. Odnajduje ją Aleks – wschodząca gwiazda fotografii, który proponuje bohaterce sesję zdjęciową ze skrzydłami.
To z pozoru niewinne spotkanie pomaga przebić się dziewczynie do szerszego grona odbiorców. Wchodzi na instagramową scenę jako Miss Angel i pokazuje siebie z nowej perspektywy. Przestaje kryć się za swoimi pracami, a sama staje się jedną z nich – tajemniczą, odważną, którą zachwycają się setki osób. „Insta story” to historia o wejściu w dorosłość, o mierzeniu się z przeszłością, z oczekiwaniami bliskich i swoim wyobrażeniem o życiu. Gorzkie lekcje, które odbiera bohaterka, przekonują ją, że nie zawsze dostajemy to, o czym marzymy – bardzo często musimy wyrwać to siłą, a i tak dostaniemy to w bardzo okrojonej wersji.
Ta powieść to lustro dla naszej przeszłości i dróg, które przemierzamy – od punktu A, czyli narodzin, do punktu Z, przerabiając po drodze dziesiątki nieudanych planów. Dla mnie osobiście to nie tylko spotkanie z Miss Angel i jej historią, ale swego rodzaju rozliczenie z „tu i teraz”. Autorka tak pięknie i dosadnie pokazuje, że nasze życie kształtują nie tylko ci, którzy są z nami, ale bardzo często też ci, których już dawno nie ma. To, co namacalne i to, co nieuchwytne staje się polem naszych manewrów. I czy chcemy tego, czy nie – nie uciekniemy od naszej przeszłości.
„Insta story” to rachunek sumienia dla naszego pokolenia goniącego za sławą, lajkami i uznaniem. Któż z nas nie wpadł w pułapkę scrollowania, porównując się z innymi, postując zdjęcia, które są tym „idealnym” wycinkiem rzeczywistości i licząc każdy nowy komentarz i polubienia. Świat, w którym żyjemy, wplata nas w niebezpieczną sieć – oczekiwań bliskich, nierealnych standardów i miliona idealnych, instagramowych kreacji, które najczęściej nie mają nic wspólnego z prawdziwym życiem.
Czy w tej pajęczej sieci można utkać własne szczęście? Jak przekonuje autorka – można. Nie zawsze takie, jak sobie wyobrażaliśmy, ale zawsze możemy spróbować jeszcze raz zbudować coś od nowa. Z tego, co daje nam świat, z naszej przeszłości i teraźniejszości.
Katarzyna Chober
Magdalena Ostrowska-Dołęgowska, „Insta story”, Wydawnictwo Alegoria, Warszawa, 2025.
Komentarze