„K-Pop Academy. Melodia jutra” to już szósty, a zarazem finałowy tom serii. Oznacza to, że należy się mentalnie przygotować na pożegnanie z dziewczynami z zespołu AURA. Finch nie zostawia jednak w tej części dużej przestrzeni na sentymenty.
Fabuła od początku wydaje się dość przewidywalna. Zespół AURA jest o krok od profesjonalnej kariery i podpisania kontraktu z dużą wytwórnią. Brzmi jak spełnienie marzeń, prawda? W życiu i w „K-Pop Academy” nie jest jednak tak prosto. Dochodzi do aktu sabotażu, a wszystko wygląda jak dobrze ukartowany plan zmierzający do porażki i całkowitego rozpadu zespołu. Do tego dochodzą demony, duchy dawnych kapel i pokusa kariery solowej. Dziewczyny ryzykują nie tylko własną przyszłość – jeśli poniosą porażkę, ich muzyka może zostać zapomniana przez fanów, a wraz z nią K-pop może na zawsze zniknąć z muzycznej sceny.
Umówmy się, totalnie nie jest to mój gatunek literacki, ale ta seria ma w sobie coś, co przełamuje nawet moją niechęć do kultury dalekowschodniej. Pod kolorową otoczką K-popu, sceny i światowej kariery, seria cały czas opowiada o czymś bardzo prostym i ważnym – o przyjaźni, presji, ambicji i tym, jak trudno czasami znaleźć własny rytm, kiedy każdy ma określone oczekiwania. Cała seria opiewa w dość subtelnie przemycone wartości, których przekaz jest bardzo naturalny i bardzo autentyczny.
Minch zbudowała tę serię na mocy przyjaźni dziewczyn, które każde swoje osiągnięcie zawdzięczają wspólnej pracy. Podążając za każdym kolejnym tomem tej serii, mogę powiedzieć, że był to pewien proces, w którym musiały nauczyć się słuchać siebie nawzajem, radzić sobie z konfliktami i pamiętać, że ich sukcesy zależą od tego, jak dobrą i trwałą stworzą drużynę.
Sama książka jest stosunkowo krótka – ma 144 strony – i to niestety czuć podczas czytania. Historia jest dynamiczna, rozdziały nie ciągną się w nieskończoność, a wydarzenia szybko popychają fabułę do przodu. Osobiście twierdzę, że ta lektura wprost przeleciała mi przez palce, czytało się ją tak płynnie i dobrze, że nim się zorientowałam, pozostało mi kilka ostatnich stron. Ubolewałam, bardzo. To zdecydowanie nie jest książka, którą należy rozpatrywać pod wieloma płaszczyznami i doszukiwać się przysłowiowego „drugiego dna”. Ją się bierze taką, jaka jest, prostolinijnie, na jeden lub dwa wieczory. Cała zabawa tkwi w tym, żeby dać się porwać tej historii i czynnie ją przeżywać!
Mnie się ta prostota podoba, czasem po prostu potrzeba mi lektury, która ma prostolinijną narrację. Brakowało mi za to rozwinięcia pewnych wątków, bo niektóre wydarzenia rzeczywiście mogłyby dostać trochę więcej przestrzeni. Szkoda, że jest to finałowa część, bo spokojnie można byłoby dopisać kilkadziesiąt stron i jeszcze lepiej wykorzystać potencjał tej powieści.
Schodząc na ziemię, pamiętajmy, że seria jest kierowana przede wszystkim do dzieci i młodszych czytelników – oficjalna kategoria wiekowa to 9+ (biblioteczne katalogi wskazują odbiorców mniej więcej w wieku 9–13 lat). Mina Finch bardzo świadomie dopasowuje treść do dedykowanej grupy wiekowej i nie próbuje na siłę robić z tej historii czegoś bardzo poważnego. Jest muzyka, są występy, demony, magia, przyjaźń i trochę scenicznego chaosu – czyli dokładnie taki zestaw, który powinien spodobać się młodszym fanom K-popu. Finch szczególnie lubi pisać o przyjaźni, kreatywności i odwadze. I chyba rzeczywiście są to trzy słowa, które całkiem dobrze opisują „K-Pop Academy”.
„Melodia jutra” jest przede wszystkim lekkim i pełnym przygód zakończeniem serii, a nie książką, która ma zaskakiwać skomplikowaną fabułą czy wielkimi literackimi odkryciami. Szóstą, a zarazem ostatnią, część K-Pop Academy odbieram jako przyjemne pożegnanie z AURĄ.
I chyba właśnie to jest najfajniejsze w tej książce: pod całą warstwą K-popu i fantastycznych przygód dostajemy prostą przypominajkę, że spełnianie marzeń jest super, ale jeszcze lepiej mieć obok siebie ludzi, z którymi można je spełniać. A kiedy droga do sukcesu zaczyna nas zmieniać, warto pamiętać, po co właściwie wyruszyliśmy w tę drogę.
WAŻNE! Dla Czytelników, którzy chcieliby zagłębić się w serię, rekomenduję, by mimo wszystko rozpocząć przygodę od pierwszego tomu. Dopiero cała historia daje poczucie jej pełności, a i przyjemność z obcowania z dziewczynami będzie wtedy większa.
Klaudia Dydymska
Mina Finch, „K-Pop Academy. Melodia jutra”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2026.
Komentarze
Zgłoś komentarz, jeśli narusza regulamin, zawiera spam, obraźliwe treści lub inne nieodpowiednie informacje.