Pierwsze skojarzenie? Jeden z filmowych ulubieńców kina kryminalnego „Na noże”. Książka posiada subtelną, choć zagadkową okładkę. Taki motyw świetnie współgra z jej zawartością. Historia z pozoru przewidywalna, jednak skutecznie podtrzymuje napięcie, niektóre wątki potrafią nieźle namieszać… niejednokrotnie zaskakują i totalnie odwracają bieg fabuły! Zwracając uwagę na format książki, mam wrażenie jest on trochę niestandardowy, strony są nieco bardziej podłużne od klasycznych kartek. Dzięki dużym literom czytanie nie jest męczące, nawet w wieczorowych porach. Wyprzedzając trochę własne myśli – pod względem wizualnym ta książka aż się prosi o towarzystwo podczas jesiennego wieczoru z kocem i gorącą herbatą!
Spotykamy się tutaj z powieścią polskiej pisarski, Marty Nowik. Jeśli mamy tutaj szukać powiązań tematyki książki z jej autorką to w życiu prywatnym zajmuje się ona pomocą w domowych hospicjach, choć zawodowo jest nauczycielką. Ponadto jak sama przyznaje lubi kryminalne zagadki. Czy to właśnie dzięki tej zajawce do domu Pogodnej Starości dociera tajemnicza przesyłka?
Wydawniczy opis na tyle książki skutecznie pobudza ciekawość. Nie wiedzieć czemu, pod cienką płachtą historii miłosnej i romansu, pojawia się pokaźnych rozmiarów zawiły wątek detektywistyczno-kryminalistyczny. Z początku poznajemy wybrane historie seniorów przebywających teraz w domu opieki. Autorka dotyka bardzo wrażliwego i życiowego tematu, opowiada o przemijaniu. Starość i bolesne zapomnienie przez bliskich, to tak naprawdę tytułowe „kiedy czasu już dla nas nie będzie”. Seniorzy przebywający w domu opieki przestają wierzyć w puste obietnice składane przez krewnych, tworząc dla siebie wzajemnie nową rodzinę… Rodzące się między nimi przyjaźnie i powracająca radość życia dodatkowo napędza tajemnicza przesyłka. Dostarczona pod drzwi, zaadresowana jest do osoby, której w domu Pogodnej Starości nie ma i nigdy nie było. W tajemnicy przed pracownikami ciekawscy Staruszkowie postanawiają sprawdzić jej zawartość…
Ważna jest tutaj osoba niejakiej Antoniny, na co dzień zajmującą się grupą seniorów. Kobieta jest chrzestną młodej Julii, która doświadczona przez życie oparcie znajduje tylko w ciotce. Dziewczyna zamieszkuje w domu opieki i wprowadza w niego odrobinę młodzieńczego tchnienia i świeżości. Wartościowy jest tutaj aspekt granicy wieku, który w relacjach Julii ze staruszkami niemal całkowicie się zaciera. Seniorzy akceptują obecność młodej kobiety, co więcej chętnie przebywają w jej towarzystwie, zresztą z wzajemnością. Jeśli brać tę historię na serio (co wcale nie jest aż tak niemożliwe) byłby to żywy dowód na istnienie trwałej i wzruszającej przyjaźni międzypokoleniowej. Autorka nieustannie nawiązuje do aspektu przemijania, dobitnie pokazuje jak drogocenne wartości i bogate doświadczenie kryją w sobie osoby starsze, często niestety niedoceniane przez młodych. Spodobał mi się fragment, w którym nieco prześmiewczo pokazane jest zrozumienie seniorów do młodzieńczych „szaleństw” Julii, a wymykanie się na nielegalne randki opatrzone dużą dozą wyrozumiałości.
Gdybym miała jednym słowem określić tę pozycję powiedziałabym „wartości”. Marta Nowik umiejętnie ubrała je w ciekawą, a zarazem zaskakującą opowieść od której ciężko się oderwać. To powieść po którą warto sięgnąć teraz, kiedy pogoda za oknem nie rozpieszcza, a ciepły koc i wygodny fotel kuszą najbardziej!
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
Marta Nowik, „Kiedy czasu już dla nas nie będzie”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2022
Komentarze