„Love, Pamela. Autobiografia” – recenzja

Recenzja książki „Love, Pamela. Autobiografia”.
Pamela Anderson. Cycata amerykanka, która chętnie pozowała na kalifornijskich plażach w bikini. Kobieta wielu talentów, czynna działaczka na rzecz praw zwierząt, powraca z autobiografią, odkrywając o sobie zaskakujące i często nieoczywiste fakty. „Love, Pamela” to intymny pamiętnik o seksbombie lat 90 poprzedniego wieku.

Pamela Anderson urodziła się 1 lipca 1967 w Ladysmith, miasteczku znajdującym się w południowej części Kanady. Znana na całym świecie aktorka, to także producentka i modelka pochodzenia fińskiego, rosyjskiego i angielskiego. Karierę modelki rozpoczęła od sesji dla Playboya. Swoją popularność zyskała dzięki serialowi „Słoneczny Patrol”. Specjalnie dla roli ratowniczki produkcji, Pamela powiększyła sobie biust, który po dziś dzień jest jej nieodłącznym atrybutem.

Nieczęsto zdarza mi się sięgać po autobiografie. Zaintrygowała mnie jednak historia Pameli Anderson, ówczesnej ikony piękna i kobiety wielu skandali show biznesu. Powiem, z dużą dozą śmiałości, że ta książka to moje odkrycie. Jest w niej tyle delikatności i emocji, które były dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Powierzchownie sądziłam, że znajdę w niej treści reportażu niełatwego życia modelki, ekstrawaganckich operacji plastycznych i wyidealizowanego przez media ciała. Znalazłam zaś dorobek poetycki samej Pameli Anderson, historię jej trudnych początków i traum odciskających piętno na jej przyszłym życiu. Zdaje się jakby autorka chciała dać do zrozumienia, że odcina się od intryg podsycanych przez media, chcąc od tej pory żyć spokojnie, na własnych zasadach. Ciekawiły mnie fragmenty dotyczące rozdmuchanych na tamten czas przyjęć u Hugha Hefnera (Playboy’a). To jasne, że Anderson dla zachowania dobrego imienia o sobie, jak i mężczyźnie nie mogła zbyt wiele zdradzić, jednak pisarka zbyt kontrastowo „wybieliła” całe przedsięwzięcie, tłumacząc niebezpośrednio swoją niewinność.

Książka przyciąga wzrok. Osobisty pamiętnik liczący sobie 280 stron, na których po prostu toczy się życie. Miękka okładka utrzymana w odcieniach szarości, przedstawia atrakcyjny portret twarzy aktorki. Sam tytuł napisany jakby odręcznie, przypomina niejako autograf gwiazdy. Całość przedstawia spójny obraz, przyciągający wzrok swoją elegancją. Warto podkreślić, że Pamela podzieliła się, ze swoimi czytelnikami własnym dorobkiem poetyckim. Wiersze, którymi zadrukowane są co poniektórymi kartki są dość emocjonalne i niejako otwierają kruche wnętrze silnej z zewnątrz kobiety.

Odpowiadając na pytanie, czy poleciłabym książkę „Love, Pamela”, powiedziałabym to zależy. Książka wzbudziła we mnie duże zdumienie i zaskoczyła swoją treścią. Biografie to jednak dość specyficzny gatunek książek, szczególnie w przypadku autobiografii. Nie każdy lubi czytać życiorys kogoś, kto sam go napisał. Ufam jednak, że są osoby którym sentyment nie pozwoli przejść obojętnie obok legendarnej okładki Playboy’a, a tym bardziej wychowankom serialu "Słoneczny patrol”. Polecam zatem tym, którym sercem blisko do autorki i jej dotychczasowego dorobku artystycznego.

Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)

Anderson Pamela, „Love, Pamela. Autobiografia”, Wydawnictwo Luna, Warszawa 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat