„Morderstwo w Mena House” – recenzja

Recenzja książki „Morderstwo w Mena House”.
Planując egzotyczne wakacje, zazwyczaj nastawiamy się na relaks, wypoczynek i odkrywanie lokalnych atrakcji. A co jeśli podróż przyniesie nam niespodzianki, których nie znajdziemy w żadnym przewodniku? Takie, które staną się źródłem niezwykłych i zupełnie nieoczekiwanych przygód?

Akcja powieści toczy się w Egipcie w 1926 roku. Jane, młoda wdowa, wyrusza wraz ze swoją ciotką w podróż do Egiptu. Zatrzymują się w eleganckim hotelu Mena House, gdzie wypoczywa elita towarzyska. Już pierwszego wieczoru Jane nawiązuje kilka interesujących znajomości, jednak nie wszystkim przypada do gustu – szczególnie Annie, córce pułkownika, która od początku okazuje jej niechęć. Ich relacja staje się coraz bardziej napięta, a kiedy Anna zostaje zamordowana, podejrzenia natychmiast padają na Jane. Aby udowodnić swoją niewinność, kobieta postanawia na własną rękę rozwikłać zagadkę morderstwa. W śledztwie wspiera ją tajemniczy bankier – Redvers.

Oprócz wątku kryminalnego poznajemy również przeszłość głównej bohaterki oraz jej dość skomplikowane relacje rodzinne. Muszę przyznać, że do tej pory nie do końca rozumiem jej więzi z ciotką. Za każdym razem, gdy ta pojawiała się w fabule, miałam ochotę omijać nie tylko akapity, ale wręcz całe strony. Poza tym jednym mankamentem lektura okazała się naprawdę przyjemna. Książka napisana jest w płynny i przystępny sposób, dzięki czemu czyta się ją szybko. Występuje tu spora liczba postaci, które pojawiają się na różnych etapach fabuły, co utrudnia odgadnięcie tożsamości mordercy.

Sceneria opisana w powieści całkowicie mnie urzekła – miała w sobie tajemniczość i odrobinę egzotyki. Autorka doskonale oddała ducha epoki, a malownicze opisy Egiptu stanowiły jeden z najmocniejszych punktów książki. Choć tło historyczne nie jest tu szczególnie rozbudowane, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Sama intryga kryminalna opiera się na klasycznym motywie morderstwa w zamkniętym środowisku, co nadaje jej pewien szkatułkowy charakter. Bardzo podobało mi się, że autorka zręcznie myliła tropy i wielokrotnie próbowała wyprowadzić czytelnika w pole, choć muszę przyznać, że niektóre elementy fabuły były przewidywalne. Mimo że zazwyczaj preferuję dynamiczną akcję, tutaj spokojne prowadzenie narracji sprawdziło się doskonale, pozwalając lepiej wczuć się w klimat opowieści.

Książka podoba mi się wizualnie. Poza dobrze zredagowanym tekstem, komfortowo rozplanowanym na niemal 370 stronach, ma ona przepiękną, a zarazem intrygującą okładkę. Jest ona zachowana w dość wyrazistych i kontrastujących ze sobą barwach. Nie zabrakło tam także elementów nawiązujących do Egiptu, są znane wszystkim piramidy, są trzy wielbłądy i jest tajemnicza postać. Wszystko się zgadza. Nakład wydany został bardzo jakościowo i starannie, zresztą… zgodnie ze standardem Wydawnictwa Skarpa Warszawska.

„Morderstwo w Mena House” to niezwykle przyjemny kryminał. Choć nie znajdziemy tu zaskakujących zwrotów akcji, historia ma swój urok i potrafi dostarczyć satysfakcji. Ja polecam, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)

Erica Ruth Neubauer, „Morderstwo w Mena House”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat